Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gliwiczanie wygrali we Wrocławiu w niecodziennym stosunku. Mecz był popisem Gerarda Badii. Hiszpański skrzydłowy zaliczył hat-tricka do tego nie byle jakiego. Najpierw przejął piłkę w środku pola, rozpędził się i oddał znakomity strzał w róg. Potem, kiedy Sląsk strzelił kontaktowego gola z rzutu wolnego, natychmiast znowu powiększył przewagę do dwóch bramek sprytnie podcinając piłkę nad bramkarzem. Wreszcie rzeci gol, to fantastyczny strzał w okienko po podaniu Macieja Jankowskiego. Jeśli dorzucimy do tego sprytną asystę przy golu Urosa Koruna, który z bliska wpakował piłkę do bramki tuż po przerwie to wiadomo będzie kto był bohaterem tego meczu.

Emocji było mnóstwo, jeszcze po zakończeniu meczu. Sędzia odgwizdał już koniec meczu, a to nie był koniec jego pracy. Pokazał jeszcze czerwone kartki Łukaszowi Madejowi ze Śląska i Hebertowi. To było regularna bójka więc nie wiadomo czy to koniec kar.

Najważniejsze, że Piast znowu może uwierzyć w siebie.

Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 3:4 (0:1)

Bramki: 0:1 Badia (7.), 0:2 Korun (47.), 1:2 Kovacević (56., z wolnego), 1:3 Badia (56.), 2:3 Pich (58.), 2:4 Badia (71.), 3:4 Pich (86.)

Śląsk: Kamenar – Dankowski, Celeban, Pawelec Ż, Lewandowski – Roman, Kovacević (76. Stjepanović), Madej, Morioka Ż, Pich – Zwoliński (72. Biliński)

Piast: Szmatuła – Szeliga, Pietrowski Ż, Korun. Hebert, Mraz (42. Mójta) – Vranjes, Bukata (66. Masłowski), Vranjes, Żivec (66. Jankowski), Badia Ż – Papadopulos

Sędziował: Marciniak (Płock); widzów: 6262

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.