Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zdaniem klubu umowa została rozwiązana z winy trenera i właściwie jest to... zwolnienie dyscyplinarne. Powodem miał być brak ważnej licencji trenerskiej UEFA PRO w rozgrywkach polskiej ekstraklasy.

Dokument Latala wygasał 31 grudnia 2016 roku. Czeski trener o tym wiedział – pojechał więc do Pragi i bezproblemowo przedłużył jego ważność do 2019 roku.

Klub uważa, że Czech nie zadbał by przedłużenie tej licencji było sankcjonowane również w Polsce i nie przedłożył dokumentów w PZPN. Z tego co jednak wiem, trenerzy nie zajmują się u nas przecież takimi sprawami. W każdym klubie są te sprawy odpowiedzialni są wyznaczeni działacze. To klub dba o to by zagraniczne pozwolenia się uprawomocniły (w Polsce koszty takich formalności w przypadku pierwszego trenera wynoszą 1800 zł). Dlatego przyznam: sfomułowanie „zwolnienie dyscyplinarne” wygląda dla mnie dyskusyjnie.

Nie dziwię się jednak takiej taktyce klubu: jeśli Piast słusznie rozwiązał umowę trenera z jego winy, to Latalowi nie należałoby się przecież żadne odszkodowanie mimo iż umowa ważna była do 30 czerwca 2018 roku. A trener – co istotne – miał klauzulę o odszkodowaniu w razie wcześniejszego jej rozwiązania, które wynosi kilkaset tysięcy złotych.

Czech chce rozejść się w cywilizowany sposób – tym bardziej, że w Gliwicach zawsze było mu dobrze. Z tego co wiem zgadza się na obniżenie odszkodowania, ale wygląda na to, że rozmowy w tej sprawie mogą jeszcze potrwać. Dlatego być może sprawą będzie musiał zająć się sąd.

Piast zapewne chciałby zapłacić jak najmniej albo nawet w ogóle. Z tym „w ogóle” może być kłopot, bo czeski trener w razie konieczności zapewne będzie chciał udowodnić, że zawierucha z jego licencją nie zaczęła się z jego winy, tylko w wyniku zaniedbania klubu. Latal stoi na stanowisku, że zapisy w umowie trzeba respektować.

W każdym razie fajnie byłoby gdyby Piast załatwił tę sprawę po dżentelmeńsku, bo smród nikomu nie jest potrzebny. Chciałbym żeby klub teraz utrzymał się z Dariuszem Wdowczykiem i jednocześnie chciałbym żeby Radoslav Latal trafił kiedyś do jakiegoś innego klubu na Śląsku. Bo przecież zdążył już pokazać co potrafi.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.