Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jastrzębski Węgiel szukał nowego przyjmującego od chwili, gdy stało się jasne, że kariery nie będzie mógł kontynuować poważnie kontuzjowany Amerykanin Scott Touzinsky. – Obecny sezon PlusLigi wkracza w decydującą fazę. Ten czas będzie miał dla nas ogromne znaczenie. Ostatnie mecze zadecydują o tym, kto znajdzie się w strefie medalowej. Nasz klub dotknęły problemy zdrowotne. Wyłączeni z gry byli Maciej Muzaj, Wojciech Sobala, a Scott musiał z powodu kontuzji zakończyć karierę. Szukaliśmy zawodnika, który byłby w stanie pomóc drużynie. Takim zawodnikiem jest Sebastian Schwarz, który zagra w naszej drużynie na pozycji przyjmującego – przedstawił nowego gracza prezes Adam Gorol.

Szalone tygodnie

Schwarz jest w Polsce dobrze znany. W barwach Lotosu Trefla Gdańsk zdobył wicemistrzostwo kraju, Puchar Polski oraz Super Puchar Polski. Wygrywał też Ligę Mistrzów i mistrzostwo Niemiec z drużyną z VfB Friedrichshafen. Ostatnio był zawodnikiem rosyjskiego klubu Kuzbass Kemerowo. – W zawodowym sporcie życie toczy się bardzo szybko. Dwa ostatnie tygodnie były szalone. Cieszę się, że trafiłem do klubu z takimi ambicjami. Cieszę się, że skończę sezon w Jastrzębiu. Mam nadzieję, że z dobrym skutkiem – mówił Niemiec.

Z pozyskania nowego gracza jest rzecz jasna zadowolony trener Mark Lebedew. – Kontuzja ważnego zawodnika zawsze komplikuje pracę. Często pojawia się wtedy presja, nerwowe ruchy. U nas była jednak spokojna praca. Dziękuję prezesowi klubu za to, że zakontraktował tej klasy gracza. Teraz jesteśmy w zdecydowanie lepszej sytuacji. Wierzę, że Sebastian pomoże nam w najbliższych tygodniach i razem osiągniemy nasz cel, jakim jest walka o miejsce w czołowej czwórce – mówił Australijczyk.

Gwiazdy zostają

To nie koniec dobrych wieść ze śląskiego klubu. – Sezon powoli zbliża się do końca. Z jednej strony koncentrujemy się na tym, co przed nami, ale powoli myślimy też o przyszłości. Wiemy, jaka była nasza sytuacja dwa lata temu. Gwiazdy zespołu odeszły, brakowało pieniędzy. Teraz nasze miejsce w tabeli, gra drużyny świadczą o tym, że budowa zespołu zmierza w bardzo dobrym kierunku. Nie spodziewałem się, że w tak krótkim czasie będziemy w stanie odbudować się organizacyjnie i sportowo – mówił Gorol.

– Rozpoczęliśmy już rozmowy z zawodnikami w kontekście kolejnych rozgrywek. Na początek usiedliśmy do rozmów z kluczowymi zawodnikami obecnego składu. Klub jest wciąż w trakcie restrukturyzacji, więc rozmowy nie są łatwe. Udało się jednak przedłużyć kontrakt z Maciejem Muzajem. Z opcją przedłużenia na jeszcze jeden sezon.

Podpisaliśmy też nowy, dwuletni kontrakt z Lukasem Kampą. Wierzę, że w naszym klubie zostanie też Grzegorz Kosok – wyliczał.

Na koniec prezes przesądził, że na Śląsku zostaje ulubieniec kibiców Salvador Hidalgo Oliva. – Wniósł wiele do naszej drużyny. Nie tylko sportowo, ale i mentalnie. Jak wiemy, Salvador z roku na rok zmienia swoje otoczenie. Podjęliśmy jednak rozmowy i jest decyzja, że Salvador zostaje z nami na kolejne dwa lata – rozwiał wątpliwości prezes.

Za wyniki drużyny nadal będzie odpowiadał trener Lebedew, który łączy swoje klubowe obowiązki z pracą selekcjonera reprezentacji Australii. – To żaden problem. Można to spokojnie pogodzić – zakończył szkoleniowiec.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.