Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mirosław Minkina, wiceprezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie zdradził, że związek oraz władze Katowic rozmawiają na temat przeniesienia do Nikiszowca Szkoły Mistrzostwa Sportowego, która od ponad 20 lat działa w Sosnowcu. Powodem takiego rozwiązania jest oddanie do użytku nowego lodowiska, czyli Jantoru II. Druga tafla w Nikiszowcu pozwoli spokojnie pogodzić plany treningowe zawodników Naprzodu, łyżwiarzy figurowych oraz hokeistów SMS-u. W Sosnowcu takiego komfortu nie ma. Wszyscy muszą się tam bowiem gnieździć na jednej tafli Stadionu Zimowego.

Prezes Minkina snując plany poszedł jednak o krok dalej. Stwierdził, że Katowic nie stać na dwie drużyny w ekstralidze, a jak wiadomo niekwestionowanym numerem jeden jest GKS Katowice. W tej sytuacji pomysłem na podniesienie Naprzodu byłoby włączenie go w struktury hokejowej szkoły. I tak powstałaby SMS Naprzód Janów, który wzorem SMS-u Sosnowiec grałby z najlepszymi.

Zastanówmy się czy to ma sens? Na początek pomyślmy o plusach wynikających przeniesienia szkoły. Najważniejszy to wspomniana już druga tafla, czyli większy komfort pracy. Nowe miejsce, to także nowa energia, która mogłaby pomóc w rozwoju szkoły.

Tyle, że Katowice to także minusy. W Sosnowcu młodzi hokeiści uczą się i mieszkają w jednym budynku. Trzy minuty spacerem od lodowiska. W Nikiszowcu też mieliby blisko do pracy, bo przecież hotel – który miałby robić za bursę – znajduje się tuż obok Jantoru. Tyle, że średnio podoba nam się pomysł z zakwaterowanie młodych zawodników na najwyższym piętrze hotelu, który prowadzi przecież codzienną działalność. Odbywają się tam okolicznościowe imprezy, wesela... Zawodnicy będą się regenerować w rytm hitów disco-polo, czy może jednak przyłączą się do zabawy?

Po przeprowadzce gracze SMS-u mieliby się uczyć w ramach szkoły przy ulicy Szopienickiej – przynajmniej o takim rozwiązaniu mówił prezes Minkina. Takie rozwiązanie też wydaje nam się gorsze, niż w Sosnowcu, gdzie hokeiści zdobywają wiedzę w wydzielonej dla SMS-u placówce.

Nie ma za co jeść?

Na koniec najważniejsze – Naprzód SMS Janów, czyli coś co ma udawać klub z ponad 60-letnią tradycją. W latach 90-tych SMS miał już udawać Zagłębie i to nie wyszło. Kibice tego nie kupili. Nawet przy założeniu, że w Sosnowcu miało być o tyle łatwiej, że Zagłębia tak naprawdę wtedy nie było.

A Naprzód jest. Szkoli dzieci, szkoli, młodzież, a na koniec zapewnia swoim najlepszych wychowankom miejsce w seniorskiej drużynie. SMS to przecież tak naprawdę młodzieżowa reprezentacja Polski. Trudno zakładać, że kadrę tej drużyny nagle zdominują zawodnicy wychowani na Nikiszowcu. A to oznacza, że klubowe szkolenie straci z czasem sens, a w konsekwencji może doprowadzić do upadku hokejowego ośrodka.

Na koniec chcemy wyraźnie zaznaczyć, że nie występujemy w roli adwokata władz Sosnowca, które nie wyobrażają sobie życie bez SMS-u. W mieście nad Przemszą i Brynicą można bowiem usłyszeć, że PZHL to słaby partner biznesowy. Nie płaci w terminie nawet za obiady zawodników, którzy mają w przyszłości stanowić o sile polskiego hokeja.

Może więc warto najpierw uzdrowić SMS, dodać mu jakości, a dopiero potem szukać mu nowej siedziby. Wszak od zawsze wiadomo, że od samego mieszania herbata słodsza nie będzie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.