Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na scenie wystąpi kilkunastu aktorów Teatru Śląskiego i kapela grająca na żywo kultowe utwory Dżemu. Dzięki widowiskowej scenografii poczujemy klimat śląskich malarzy naiwnych.

– Do zbudowania świata scenicznego zainspirowała mnie twórczość Grupy Janowskiej. Razem z aktorami wyruszyliśmy w interesującą podróż do świata śląskich prymitywistów, z malarstwem Teofila Ociepki i Erwina Sówki na czele – mówił Arek Jakubik przed premierą, która odbyła się w marcu 2014 roku.

Na scenie obok Ryśka pojawią się zjawiskowe postaci, które zstąpiły z obrazów śląskich malarzy, m.in. niebieski Budda, czarny górnik, anioł i goła baba. Rzeczywistość nadrealna, „podziemny świat śląskiego ikonostasu" – jak nazwał ją reżyser zderzona została ze światem realistycznym, uzupełnionym piosenkami.

Zobaczymy poruszającą historię o przyjaźni, wolności, miłości i walce z przeciwnościami losu. – Nie chciałem robić sztuki o tym, że narkotyki są złe. To nie ulega wątpliwości, tak samo jak to, że Rysiek, popadając w uzależnienie, zaprzepaścił swoje życie. Dziś, gdyby żył, mógłby być kimś na miarę Micka Jaggera – mówi Arek Jakubik. – Niemniej spektakl nie kończy się pesymistycznie. Nie chcę pozostawić widzów w smutnym nastroju, daję im więc odrobinę nadziei.

Przedstawienie jest pierwszym w Polsce przeniesieniem filmowej historii Przemysława Angermana i Jana Kidawy-Błońskiego na teatralne deski. W rolę Ryśka Riedla wciela się Maciej Lipina, lider zespołu Ścigani.

„Skazany na bluesa" otrzymał wiele nagród i wyróżnień, w tym Nagrodę Marszałka Województwa Śląskiego dla młodych twórców dla Tomasza Kowalskiego w dziedzinie teatru i muzyki oraz nominację do Złotej Maski w kategorii męska rola wokalno-aktorska, też dla Tomasza Kowalskiego, który grał Ryśka przez kilka pierwszych miesięcy po premierze.

Rozmowa z Robertem Talarczykiem, dyrektorem Teatru Śląskiego w Katowicach

Robert TalarczykRobert Talarczyk fot. Przemek Jendroska

Marta Odziomek: Spektakl reżyserował Arkadiusz Jakubik. Skąd ta współpraca?

Robert Talarczyk: Przyjaźnię się z Arkiem od 30 lat! Wielokrotnie rozmawialiśmy o tym, by wspólnie zrealizować jakiś spektakl, na przykład o Ryśku Riedlu właśnie, którego jesteśmy fanami i w przeszłości bywaliśmy na koncertach Dżemu. Kiedy zostałem dyrektorem Teatru Śląskiego, obiecaliśmy sobie, że nie wystawimy naszej przyjaźni na próbę, dlatego nie planowaliśmy na początku, że spektakl powstanie w Katowicach, gdzie musielibyśmy pracować w niewygodnej relacji dyrektor - reżyser. Jednak po jakimś czasie zaryzykowaliśmy i zdecydowaliśmy się zrealizować spektakl na podstawie filmu Janka Kidawy-Błońskiego. To był pomysł Arka, wierzyłem, że mu się uda, bo lata wcześniej wyreżyserował w jednym z warszawskich teatrów „Jeźdźca burzy" o Jimie Morrisonie – kultowy tytuł, który długo nie schodził z afisza i cieszył się szaloną popularnością. No i udało się. W Teatrze Śląskim powstał świetny spektakl, a my wciąż się przyjaźnimy!

„Skazany na bluesa" też zyskał już status kultowego.

– Spektakl jest na afiszu już od siedmiu lat i nadal cieszy się ogromną popularnością, to jeden z naszych teatralnych hitów. Za tydzień, 10 września zagramy go w ramach Nocy Teatrów Metropolii w plenerze – na scenie, która stanie na placu pod Żyrafą w Tychach, czyli w mieście, w którym Rysiek Riedel mieszkał przez większość swojego życia. Mamy doświadczenie z wystawianiem „Skazanego na bluesa" w wielkich halach widowiskowych, gdzie oglądało go kilka tysięcy osób za jednym razem! Arek, który jest fantastycznym aktorem i świetnym reżyserem, jest też rockandrollowcem – lideruje przecież znanej grupie Dr Misio i koncertuje z nią, więc lubi taki sposób komunikacji z widzem, na wielką skalę, gdzie emocje są niebywałe. Dlatego też ucieszył się bardzo, że zagramy ten spektakl w plenerze.

Tego wieczoru na telebimie będzie też wyświetlany film wyprodukowany przez GZM o istotnych dla Ryśka miejscach w Tychach, Katowicach, Chorzowie i Będzinie. Oprowadzać po nich będzie jego syn Sebastian, również muzyk i wokalista zespołu Cree.

Dzień później, 11 września zagramy ten spektakl także w Teatrze Śląskim, na dużej scenie. Po prezentacji planujemy kameralny koncert na schodach przed teatrem z udziałem Maćka Lipiny, który wciela się w rolę Ryśka.

Na początku grał go charyzmatyczny Tomek Kowalski, który niesamowicie czuł bluesa.

– Tak, ale poważny wypadek, któremu uległ niedługo po premierze, sprawił, że ten wybrany przez nas w castingu zdolny wokalista niestety nie może dłużej grać Ryśka. Maciek jest w tym wcieleniu równie świetny i oby wykonywał tę pracę jak najdłużej!

Jak na spektakl zareagowali bliscy Riedla?

– Jego dzieci przyjęły ten pomysł przychylnie. Koledzy Ryśka z zespołu również ciepło się wypowiadali o naszym spektaklu. Beno Otręba był nawet na premierze i widać było, że się wzruszył. Kiedyś mieliśmy plan, aby obecny skład Dżemu „zagrał" jednorazowo w spektaklu, z okazji jakiegoś jubileuszu. Kto wie, może jeszcze kiedyś uda się go zrealizować.

Dla Sebastiana Riedla też jest to na pewno ważny spektakl. Tak samo jak dla nas – aktorów, ludzi pracujących w teatrze, mieszkańców metropolii i wreszcie fanów Dżemu i Ryśka. On był chłopakiem stąd, ze Śląska. Cieszę się, że mogliśmy wyprodukować o nim spektakl, który stał się częścią historii Teatru Śląskiego.

Niedawno do zespołu dołączył wnuk Ryśka!

– Chłopak, który wcześniej grał młodego Sebastiana w „Skazanym na bluesa", już wyrósł z tej roli. Nasza producentka, Małgosia Długowska, zaproponowała więc rolę synowi Sebastiana, Maksymilianowi. No i syn gra postać swojego ojca sprzed lat w spektaklu o swoim dziadku! Czysta magia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.