Wieczorem wychodzimy z hotelu w poszukiwaniu szalonego, nocnego życia Tarnowskich Gór. Niczego takiego jednak nie znajdziemy. I dobrze!
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To znaczy życie jest, ale wygląda zupełnie inaczej niż w wielkim mieście. Skupia się w rynku i okolicy, gdzie wielu mieszkańców spędza czas w restauracyjnych i kawiarnianych ogródkach. Ten czas nie trwa jednak długo. Późnym wieczorem miasto jednak zasypia.

CZYTAJ TEŻ:  Poznań - fajne miasto, które warto odwiedzić. Podpisano: gdańszczanka

Tarnowskie Góry. Na drinka do jednej z restauracji 

Zatrzymujemy się w Brick Krakowska 18, na prowadzącym do rynku deptaku. Na drzwiach wejściowych sporo nalepek, z których możemy wyczytać chociażby, że to jedna z najlepszych restauracji według rankingu "Poland 100 Best Restaurants", do tego wyróżniona obecnością w przewodniku Gault&Millau.

W karcie znajdziemy tradycyjne drinki, za które zapłacimy od kilkunastu do ponad dwudziestu złotych. Barmanka przyznaje, że nic wybitnie oryginalnego w menu nie znajdziemy, bo miejscowy klient raczej stawia na klasykę. Na naszą prośbę przygotowuje jednak swój autorski specjał, którego w karcie nie ma - wypełniony owocami drink na bazie wódki. Płacimy 20 zł i dostajemy sporych rozmiarów szklankę ze smaczną i orzeźwiającą zawartością.

Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Przed godz. 23 tarnogórski rynek już gaśnie. Spacerują po nim pojedynczy mieszkańcy. Nic dziwnego: jest środek tygodnia. W weekendy lokale są czynne znacznie dłużej.

Można jeszcze wstąpić na rzemieślnicze piwo do pubu Beczka, schowanego w dawnej piwnicy w jednej z uliczek prowadzących do rynku. Czas płynie tam leniwie, ktoś nawet gra w szachy. Młodzi mieszkańcy, z którymi rozmawiamy, przyznają, że w tygodniu życie nocne w Tarnowskich Górach szybko się kończy. 

CZYTAJ TEŻ: Uniejów. Wielka atrakcja zaledwie godzinę drogi od Łodzi

Tarnowskie Góry na jedną noc. Urok spokojnej prowincji

Z jednej strony szkoda, z drugiej to jednak atut. Sami mieszkańcy w badaniach opinii wskazują, że wśród trzech największych zalet Tarnowskich Gór jest właśnie "urok spokojnej prowincji" (pozostałe dwa to zabytkowa architektura i obecność na liście UNESCO). I chyba naprawdę to sobie cenią, bo Tarnowskie Góry są jednym z nielicznych miast metropolii górnośląskiej, które nie traci mieszkańców. 

Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Doceniamy więc, że nie musimy przeciskać się przez ulice pełne ludzi, jak bywa w większych miastach ani gdziekolwiek gonić, żeby wykorzystać wieczór jak najpełniej, bo tyle się dzieje. Korzystamy z tego, co oferują nam Tarnowskie Góry wieczorem: ciszę i spokój. Spacerujemy po tarnogórskich uliczkach i sączymy napoje w restauracyjnych ogródkach. Zwalniamy. 

A jeśli ktoś bardzo chce spędzić wieczór inaczej niż my, to też ma taką możliwość. Na ulicach można się natknąć na plakaty zapraszające na różne wydarzenia, np. na spektakle z cyklu Teatralne Parkowanie. Organizują je galeria sztuki Inny Śląsk czy Tarnogórskie Centrum Kultury. A w pubie Beczka będzie w tę sobotę koncert pod hasłem "Śląska fabryka bluesa".

Akcja „Miasto na jedną noc". Reporterki i reporterzy „Wyborczej" przez 10 wakacyjnych weekendów odwiedzają 10 miast. Opowiadamy i pokazujemy Wam, dlaczego warto się do nich wybrać, co zjeść, jakie są największe atrakcje. Zaczęliśmy w Wałbrzychu, byliśmy w Poznaniu. Teraz czas na Tarnowskie Góry. Liczymy na Wasze podpowiedzi, co jeszcze warto tu zobaczyć, a może czegoś unikać? Gdzie zjeść, co odwiedzić? Piszcie na miastonajednanoc@wyborcza.pl 

Miasto na jedną noc
CZYTAJ WIĘCEJ
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    W barze mlecznym są bardzo dobre schabowe.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Uśpione, biedne miasto bez perspektyw. W większości sypialnia dla dojeżdżajacych do pracy w innych ośrodkach.
    @Obywatel1313
    W promieniu 20-30 km są różne strefy, przedsiębiorstwa, firmy skomunikowane idealnie.
    Gliwice (lokalne centrum), Tarnowskie Góry, Knurów, Rybnik i Pyskowice - jeszcze bardziej śpiące - wszystko przy węźle A1/A4, krajowej 88. Poza tym jest to jakby komunikacyjne centrum Europy, wszędzie blisko. I tereny rekreacyjne wręcz niesamowite jak na typowe opinie o Górnym Śląsku, lasy, rzeki, jezioro Rybnickie, Chechło i parę mniejszych.
    Uśpieni w samozadowoleniu mieszkańcy wielkich metropolii, korpoludki nie potrafiący iść przez miasto powoli są dopiero biedni.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0