Okazuje się, że Tarnowskie Góry to nie tylko miasto gwarków, ale też kolejarzy, dawnych słynnych zakładów odzieżowych czy znanej niegdyś fabryki mydła, w której znaleźliśmy nocleg.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Akcja „Miasto na jedną noc". Reporterki i reporterzy „Wyborczej" przez 10 wakacyjnych weekendów odwiedzają 10 miast. Opowiadamy i pokazujemy Wam, dlaczego warto się do nich wybrać, co zjeść, jakie są największe atrakcje. Zaczęliśmy w Wałbrzychu, byliśmy w Poznaniu. Teraz czas na Tarnowskie Góry. Liczymy na Wasze podpowiedzi, co jeszcze warto tu zobaczyć. A może czego unikać? Gdzie zjeść? Co odwiedzić? Piszcie na miastonajednanoc@wyborcza.pl

Miasto na jedną noc
CZYTAJ WIĘCEJ

Zajrzeliśmy do podziemnego świata gwarków, a więc do wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO Zabytkowej Kopalni Srebra oraz Sztolni Czarnego Pstrąga. Teraz zobaczymy, co oferują Tarnowskie Góry na powierzchni.

Wakacje 2022. Oglądamy makietę Semafor i idziemy do muzeum 

Zwiedzanie zaczynamy od razu po przyjeździe, na tarnogórskim dworcu PKP. Znajdziemy tu bowiem makietę kolejową Semafor. To prawdziwa gratka dla fanów modelarstwa i kolei! Jej twórcy pracowali nad nią dziewięć miesięcy. W skali 1:32 połączyli to, co lokalne, z tym nieco dalszym, np. brukselskim zamkiem (podobno był dobrze zwymiarowany w sieci). 

Makieta Semafor na dworcu głównym PKP w Tarnowskich Górach
Makieta Semafor na dworcu głównym PKP w Tarnowskich Górach  Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Nie opisuję tej atrakcji bez przyczyny. Poza srebrnym miastem (od cennego kruszcu) czy miastem gwarków (to ci, którzy ten kruszec wydobywali) Tarnowskie Góry noszą też miano miasta kolejarzy. I to w zasadzie jest dzisiaj najbliższe prawdzie. Tarnogórski węzeł kolejowy (profesjonalnie nazywany stacją rozrządową) jest jednym z największych w Europie i podobno trudno znaleźć w mieście osobę, która nie zna ani jednego kolejarza. 

CZYTAJ TEŻ: Jadę do Wałbrzycha odnaleźć złoty pociąg, ślady Tokarczuk i duchy przeszłości

Z dworca PKP idziemy na ul. Krakowską. To deptak wypełniony jak w wielu polskich miastach butikami, sklepikami, bankami i kantorami. Deptak doprowadzi nas do urokliwego rynku, pełnego kawiarnianych ogródków.

Ogródek w Café Silesia - Gryfny Kafyj w Tarnowskich Górach
Ogródek w Café Silesia - Gryfny Kafyj w Tarnowskich Górach  Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

W jednej z kamienic mieści się muzeum, do którego warto zajrzeć, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o historii miasta. Wystawa mieści się w kilku salach i jest podzielona tematycznie. Dowiemy się tam np., że w Tarnowskich Górach działała kiedyś loża masońska, a w czasach komunizmu – zakłady odzieżowe Tarmilo. W szytych tam ubraniach chodziło podobno w drugiej połowie XX w. mnóstwo Polek i Polaków. A patrząc na modele, które pokazano w muzeum, przypuszczam, że sporo chętnych znalazłoby się i dzisiaj. 

Takie kurtki szyły dawne zakłady odzieżowe Tarmilo. Wystawa w Muzeum w Tarnowskich Górach
Takie kurtki szyły dawne zakłady odzieżowe Tarmilo. Wystawa w Muzeum w Tarnowskich Górach  Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Ze ścian hostelu Młotek i Perlik (jest rzut kamieniem od rynku) dowiadujemy się z kolei, że w mieście działała niegdyś słynna w regionie wytwórnia mydła Josepha Lukaschika. I że właśnie w budynku tej dawnej wytwórni nocujemy! Hostel otworzyło Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, które prowadzi też dwie czołowe tarnogórskie atrakcje: kopalnię srebra i sztolnię. 

Wielki plus dla stowarzyszenia, że wciąż pomaga uchodźcom z Ukrainy, goszcząc ich w swoim hostelu.  

CZYTAJ TEŻ: TOP 10 atrakcji w Wałbrzychu wg TripAdvisor. Nie tylko Zamek Książ 

Schodząc z turystycznego szlaku 

To, co ciekawe, bywa też ukryte. W jednej z klatek schodowych odkrywamy wystawę zdjęć przedstawiających Gwarki, czyli doroczną, tarnogórską imprezę (z apelem, aby mieszkańcy nie wyrzucali takich zdjęć). Kolejne fotografie znajdujemy na witrynach sklepowych pod tzw. tarnogórskimi podcieniami. Poruszają mnie zdjęcia Anny Bochenek (swoją drogą, fotoreporterki związanej z „Wyborczą") zebrane w cyklu zatytułowanym „IV piętro".

Wystawa fotograficzna w tarnogórskich podcieniach
Wystawa fotograficzna w tarnogórskich podcieniach  Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Bochenek sfotografowała swoją babcię i dodała do tego taki opis: „Przez ostatnie cztery lata moja babcia wyszła z domu na jeden ślub i dwa pogrzeby. Kilka razy znosili ją ratownicy medyczni, bo sama po schodach już nie zejdzie. Takich jak ona nazywa się »więźniami czwartego piętra« (…) Lubię przychodzić do niej w ciągu dnia, gdy jest sama w mieszkaniu. Mam wtedy wrażenie, że czas nie płynie, zatrzymał się w miejscu. Każdy dzień babci wygląda podobnie. Odwiedzam ją często, choć w jej świecie niewiele się zmienia. Mój może sobie wyobrazić, poskładać ze zdjęć, które czasem jej pokazuję. Nigdy nie była w moim mieszkaniu, choć mieszkam 100 metrów od niej".

To jedno, co mnie porusza. Drugie to wizyta w Galerii Sztuki „Inny Śląsk". 

Niesamowita Galeria Sztuki „Inny Śląsk"

Mieści się w jednej z uliczek nieopodal rynku. Nie trafiamy tam przypadkowo. Intryguje nas nazwa i fakt, że wiosną pokazano tam wystawę mocnych w swojej wymowie obrazów Janusza Szpyta, które są malarskim komentarzem także do polskiej rzeczywistości. Wśród obrazów na wystawie „Nasze sprawki" była chociażby karykatura premiera Morawieckiego z nosem Pinokia (obrazy można obejrzeć tutaj).

W Galerii Sztuki Inny Śląsk w Tarnowskich Górach można właśnie oglądać obrazy Marcina Krawczuka, krakowskiego artysty
W Galerii Sztuki Inny Śląsk w Tarnowskich Górach można właśnie oglądać obrazy Marcina Krawczuka, krakowskiego artysty  Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Zastanawiamy się, kim jest człowiek, który odważył się te prace pokazać w swojej galerii. Krzysztof Mazik prowadzi ją od ponad 30 lat. Mówi, że wżenił się w Tarnowskie Góry, bo pochodzi z Bytomia. W czasach gdy galerie uważnie analizują, co wystawiają, ze strachu przed obcięciem dotacji, on tego strachu nie czuje, bo żadnych dotacji nie ma. Działa niezależnie (obrazy z galerii można kupić). 

Obrazy w Galerii Sztuki Inny Śląsk w Tarnowskich Górach są na sprzedaż
Obrazy w Galerii Sztuki Inny Śląsk w Tarnowskich Górach są na sprzedaż  Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Pokazuje nam dzieła, które wiszą na ścianach. To akurat lekko surrealistyczne obrazy Marcina Krawczuka, krakowskiego artysty.

Poza galerią jest tam też kawiarnia, a od czasu do czasu są organizowane koncerty czy spotkania. Parę dni przed nami gościł tam chociażby Tomasz Siemoniak, poseł PO, były wicepremier. W maju była pierwsza w mieście Żywa Biblioteka, a w styczniu – niezwykła wystawa prac Andrzeja Tobisa, który sfotografował poszczególne hasła ze słownika, pokazując na zdjęciach współczesną Polskę. Projekt był monumentalny, fotografii zrobił kilkaset, a w Innym Śląsku pokazał kilkadziesiąt. 

Krzysztof Mazik, właściciel Galerii Sztuki Inny Śląsk w Tarnowskich Górach
Krzysztof Mazik, właściciel Galerii Sztuki Inny Śląsk w Tarnowskich Górach  Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Kończymy tę wizytę obładowani książkami dotyczącymi Tarnowskich Gór, które napisali sami mieszkańcy, a wydała Tarnogórska Fundacja Kultury i Sztuki. Wśród tych książek jest chociażby publikacja o dziejach Żydów w mieście. A to oznacza jedno: poza turystycznym szlakiem jest tu jeszcze sporo do odkrycia. 

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Dziwne że nie wiedzieliście o roli tarnogórskiego węzła kolejowego. Jakie wy tam macie wykształcenie ?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Co wy tak w kółko o TG, kasę dostaliście od burmistrza za to czy co ?
    już oceniałe(a)ś
    1
    2