Czy Rawa może przestać być miejskim ściekiem i odmienić miasto? Prawdziwe pytanie powinno brzmieć, czy Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia może się stać atrakcyjnym miejscem do życia, nauki i pracy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pytanie o przyszłość regionu często padało podczas dyskusji, którą w środę 19 października zorganizowała "Gazeta Wyborcza". Zanim jednak spotkaliśmy się, by porozmawiać o przyszłości Rawy i Metropolii, wybraliśmy się na spacer nad katowicką rzekę. W ramach Metropolitalnej Szkoły Prototypowania powstała tutaj ostatnio nowa przestrzeń dla mieszkańców, studentów i pracowników uczelni. Tam, gdzie jeszcze niedawno jeździły i parkowały samochody, zbudowano tymczasowe, ogromne donice (w każdej mieści się 150 ton ziemi), w których zasadzono krzewy i urządzono trawniki.

– Mamy już doświadczenia w tego typu działaniach. W Bytomiu sprawdzaliśmy, jak zmienić ruch na jednej z ulic, w Tychach zajęliśmy się parkowaniem, zaś w Sosnowcu sprawdzaliśmy, jak mieszkańcy korzystają z komunikacji miejskiej. Prototypowanie ma tę zaletę, że przy ograniczonych wydatkach możemy stworzyć przestrzeń do rozmowy z mieszkańcami. Nad Rawą sprawdzamy, co powinno się zmienić, by powstało ciekawe miejsce spotkań, ale nie tylko – mówi Kazimierz Karolczak, przewodniczący Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

Dodał, że jednym z zadań GZM jest rozwój społeczno-gospodarczy. – Partycypacja społeczna, analizowanie potrzeb mieszkańców i szukanie odpowiedzi na związane z tym pytania to część tego zadania. Rozwój nie jest możliwy bez rozmowy. Nie jesteśmy urzędnikami, którzy mają jakiś własny pomysł, realizują go za grube miliony, a potem pytają mieszkańców, jak wam się podoba. Nie o to w tym chodzi. Zanim podejmiemy ostateczne decyzje, chcemy poznać opinie i oczekiwania po to, żeby pieniądze były wydawane sensownie – mówi Kazimierz Karolczak.

Wszystko zaczęło się od skwerku

Przemiana fragmentu ul. Waleriana Pańki i ulicy Bankowej przed rektoratem Uniwersytetu Śląskiego, gdzie stanęły ławki, stoły i podesty, na których można siedzieć, to element większej całości i pomysłu, który ma zmienić nie tylko kampus UŚ.

Prof. Ryszard Koziołek, rektor Uniwersytetu Śląskiego przyznał, że wszystko zaczęło się od pomysłu dotyczącego niewielkiego skwerku przed Wydziałem Humanistycznym. – Mieliśmy trochę pieniędzy i pomyśleliśmy, że zamiast betonu, przed budynkiem możemy mieć zieleń. Szybko pojawiła się myśl, że to może za mało? Przyszły kolejne pomysły, żeby zająć się częścią kampusu, kolejnymi jego fragmentami. I w pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że w grę wchodzą sprawy, na których się nie znamy – mówi prof. Koziołek. Dlatego UŚ nawiązał współpracę z Metropolią, by sprawdziła, jak może działać przestrzeń nad Rawą, która jest częścią uczelnianego kampusu. – Uznaliśmy, że miasta trzeba słuchać, że trzeba się wyzbyć arogancji. To ludzie i miejskie przestrzenie podpowiadają nam, co trzeba zmienić. My przecież od zawsze mamy na kampusie Rawę, ale do tej pory jej nie zauważaliśmy. A przecież rzeka może być najciekawszym i najważniejszym elementem kampusu, a może i całego miasta - podkreśla rektor katowickiej uczelni.

Mała zmiana, która się dokonała, to część większego konceptu. Uniwersytet Śląski od kilku lat organizuje Śląski Festiwal Nauki. Siedem katowickich uczelni zaczęło ze sobą współpracować w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Nauki Katowice 2024. – Zaczął powstawać pewien konglomerat pomysłów i idei oraz rzeczy już się dziejących. Mamy poczucie, że zaczyna się dziać coś mistycznego, a Rawa tylko nam w tym pomogła. Dzięki niej dostaliśmy ten tytuł – mówi prof. Ryszard Koziołek.

Miasta nie myślały o wodzie

Aneta Moczkowska, pełnomocniczka rektora ds. Strefy Nauki dodaje, że przez lata w miastach nie myślano o wodzie jako potencjale, ale jako o problemie, który trzeba rozwiązać. Obowiązywała praktyka pod hasłem „z chmury do rury". – Ludzie odwrócili się od wody, a przecież bez wody nie ma w mieście bioróżnorodności, nie da się przygotować do zmian klimatu – mówi. Ideą uczelni jest stworzenie nad Rawą parku rzecznego. – Ale jednocześnie zadajemy sobie pytania naukowe: Czy jest możliwa renaturalizacja Rawy? Czy da się tu stworzyć poldery, które będą salami wykładowymi na świeżym powietrzu i miejscami spotkań? Jakie są realne potrzeby użytkowników tej przestrzeni? To pytania do naukowców. Musimy też myśleć o kosztach. Ale nie tylko o kosztach inwestycji. Dziś kosztem, który wszyscy ponosimy, jest pogarszająca się jakość życia. Ale mamy też majątek, którym są tereny zielone oraz Rawa – mówi Moczkowska.

Wizja parku rzecznego to widok meandrującej rzeki od katowickiego rynku do ul. Bogucickiej, gdzie ma swoją siedzibę Uniwersytet Ekonomiczny. – Myślimy o lesie miejskim, o wprowadzeniu bagien miejskich, rozbetonowaniu przestrzeni i wpuszczeniu w nią zieleni, a także o wyprowadzeniu nauki z murów uczelni. Ulica Chełkowskiego mogłaby się stać miejscem codziennego festiwalu nauki, myślimy też o ogrodach miejskich, które służyłyby mieszkańcom do upraw, zaś naukowcom do badań. Mam świadomość, z czym się mierzymy, ale nie mówimy na starcie, że nic nie jest możliwe – mówi Moczkowska.

Prof. Grzegorz Hańderek, rektor Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, która niedawno zorganizowała wystawę „Temat: rzeka" przypomina, że do tej pory Rawa była zatartym znakiem. – To znak, że to nie my byliśmy tutaj pierwsi, że to już zostało stworzone, zaprojektowane i skutki tej działalności są odczuwalne do dziś. Na wystawie szukaliśmy odpowiedzi, czym dla nas ma być dziś Rawa. Rawa jest nerwem, linią, która nam ustawia przestrzeń i chcieliśmy jej dać głos – mówi.

Kazimierz Karolczak w podsumowaniu dyskusji dopowiedział, że rozmowa o przestrzeni nad Rawą, roli nauki w przestrzeni miasta jest trudna do przecenienia. – Nauka powinna zdefiniować przyszłość regionu. To szansa, którą musimy wykorzystać. Teoretycznie naukę można uprawiać w każdym miejscu, ale dziś kluczowe jest to, co możemy robić w mieście po wyjściu z uczelni, z pracy. Gdzie możemy pójść? Jaka przestrzeń nas otacza? Czy możemy korzystać z atrakcji miasta? Z tym wiążą się kolejne pytania: Co można i trzeba zrobić, by w danym miejscu chciało się mieszkać, pracować i inwestować? Dziś widzimy, że są miasta, które przyciągają i takie, które mają z tym problem. My chcemy przyciągać, a współpraca z uczelniami i troska o przestrzeń miejską to jeden ze sposobów na dokonanie zmiany – mówi szef Metropolii.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Mocno powątpiewam czy możliwe jest "przygotowanie się do zmian klimatu" w warunkach katastrofy klimatycznej, chyba nie wiecie o czym piszecie.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    To jest bardzo dobre myślenie, nieco spóźnione, dlatego szybkie wdrażanie będzie kluczowe.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0