Po roku powtarzamy badania opinii mieszkańców na temat transportu publicznego w polskich miastach. Przyjrzymy się również Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Badania opinii już się rozpoczynają i w najbliższym czasie będziemy omawiać ich wyniki. Zadamy kilkanaście pytań, które dotyczą nie tylko jakości komunikacji, ale przede wszystkim tego, jak przemieszczamy się po miastach i z jakiego powodu. Zastanowimy się, jak i pod jakimi warunkami mogą zmienić się nasze nawyki transportowe, ocenimy też politykę transportową miast. Nie chodzi w niej tylko o ty, czy autobus albo tramwaj jeździ na czas. Istotą jest znacznie szerszy pakiet działań.

Transportu w Metropolii. Kilka liczb na początek

Badania przeprowadzimy również na terenie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. To Metropolia koordynuje - za pośrednictwem Zarządu Transportu Metropolitalnego - komunikację publiczną na terenie kilkudziesięciu miast i gmin regionu. Na zlecenie ZTM autobusy, tramwaje i trolejbusy przejeżdżają ponad 123 mln wozokilometrów rocznie. Koszt to około miliarda złotych. Jak zwrócił uwagę Portal Samorządowy, większą pracę przewozową zleca tylko Warszawa (276 mln wzkm za blisko 3 mld zł, ale tutaj dużą część wydatków pochłania stołeczne metro). Średni koszt wozokilometra na terenie GZM to - jak wynika z raportu Portalu Samorządowego - 8,13 zł i należy do najniższych spośród wszystkich dużych miast. Przy czym dochody z biletów to tylko ok. 26 proc. To w dużej części efekt pandemii koronawirusa. Komunikacja miejska w tym czasie straciła wielu pasażerów, ale koszty pozostały. W dodatku rosły, ponieważ organizatorzy transportu - z powodu obostrzeń - nieraz musieli dublować połączenia lub zwiększać ich liczbę.

Metropolia zwraca też uwagę, że udało jej się obniżyć koszty organizacji transportu. To nie koszty administracyjno-kadrowe i etaty urzędników ZTM, ale przede wszystkim koszty związane m.in. z zatrudnieniem kontrolerów biletów,

- Porównując rok 2016, gdy jeszcze funkcjonował KZK GOP, i rok 2020, czyli ostatni rozliczony księgowo rok ZTM, okazuje się, że koszty w tym obszarze zostały zmniejszone o ok. 40 proc - słyszymy w GZM. Z wyliczeń wynika, że np. w latach 2016-2018 Katowice za organizację transportu płaciły ok. 0,36 zł za każdy przejechany wozokilometr, natomiast w latach 2019-2020 wraz z prognozowanym rozliczeniem za 2021 i planem na 2022 – będzie to ok. 0,25 zł. Należy jednak pamiętać, że rosną inne koszty związane z wynagrodzeniem pracy miejskich i prywatnych przewoźników.

Pociągi to też transport miejski

Metropolia w tym roku finansuje również połączenia kolejowe na trasie Gliwice-Bytom. Pociągi pasażerskie nie jeździły tędy przez ostatnie osiem lat. Dzięki temu ten blisko 20-kilometrowy odcinek można pokonać w niewiele ponad 20 minut, czyli niemal dwa razy szybciej, niż jadąc samochodem lub autobusem.

Przywrócenie połączenia Bytom-Gliwice to w 2022 roku koszt 5,2 mln zł.

- Dostrzegamy potencjał tej trasy w kontekście powstającej Kolei Metropolitalnej – mówi Grzegorz Kwitek, członek zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

GZM od paru lat zwiększa również swoje zaangażowanie finansowe, by móc w ten sposób zwiększać częstotliwość kursowania pociągów na już funkcjonujących połączeniach. W ciągu niecałych czterech lat wzrosło ono z ponad 1 mln zł w drugim półroczu 2018 roku do ponad 17 mln zł, które według planów zostanie przekazane w 2022 roku.

- Na 13 relacji pociągów, łączących różne części Metropolii, tylko w jednym przypadku pociąg jedzie o ok. 2 minuty dłużej niż szacowany czas podróży samochodem, a jest to związane tylko z tym, że pociąg ten ma ok. 10-minutowy postój w Katowicach, aby poczekać na przesiadających się pasażerów. Gdyby nie te 10 minut, to on również pojechałby szybciej - mówi Wojciech Dinges, zastępca dyrektora Departamentu Komunikacji i Transportu GZM.

Wojciech Dinges przyznaje jednak, że liczba pasażerów na trasie Gliwice-Bytom nie jest zbyt duża. - Czasem w pociągu jest czterdzieści osób, czasem osiem. Proszę pamiętać jednak o tym, że połączenie ma ledwie kilka tygodni, w dodatku mamy czas pandemii. To czas pracy i nauki zdalnej, także dla studentów - mówi Wojciech Dinges. Zapowiada jednak korekty rozkładu jazdy, tak by były bardziej zsynchronizowane z autobusami. - Z naszych obserwacji wynika, że część pasażerów jedzie z Bytomia do Gliwic pociągiem, ale wraca autobusem. To dowód na to, że metrobilet, który pozwala na podróże wszystkimi środkami transportu, działa - mówi dyrektor.

Przypomina też, że zmiana nawyków transportowych wymaga czasu. - Tak naprawdę nowe połączenie komunikacyjne możemy ocenić najwcześniej po roku. Mamy wówczas różne pory roku, święta, wakacje i okresy urlopowe - przypomina.

Metropolia czeka również na wyniki naboru do rządowego programu Kolej Plus. Zgłosiła do niego 13 projektów, których celem jest budowa nowych torów i przystanków osobowych o łącznej wartości ponad 1,5 mld zł.

Metrolinie między miastami

Zarząd Transportu Metropolitalnego w tych dniach ogłosił też dodatkowy przetarg na obsługę linii autobusowych. Obsługa kolejnych 43 linii, w tym metrolinii, obejmuje ponad 60 milionów wozokilometrów, a autobusy będą kursować w kilkunastu gminach.

Ogłoszony przetarg umożliwi uruchomienie w ciągu pół roku m.in. kolejnych linii metropolitalnych. Według założonego planu będą to M15, M17, M25, M26 i M103. Ich trasy mają przebiegać przez: Bobrowniki, Bytom, Czeladź, Dąbrowę Górniczą, Imielin, Katowice, Lędziny, Mysłowice, Piekary Śląskie, Psary, Siemianowice Śląskie, Sławków, Sosnowiec i Tychy. Pozostałe metrolinie będą uruchamiane w kolejnych miesiącach niezależnie od tego przetargu. Docelowo wszystkich ma być 31.

- Zapraszamy do współpracy przewoźników, których pojazdy, spełniające nasze wymagania, w ciągu ośmiu lat wykonają łącznie 62,5 miliona wozokilometrów. Przedsiębiorstwa, które przedstawią najlepsze oferty w dwóch proponowanych częściach przetargu, zajmą się obsługą linii dobrze znanych naszym pasażerom oraz całkiem nowych, w tym metrolinii – mówi Małgorzata Gutowska, dyrektor Zarządu Transportu Metropolitalnego w Katowicach.

Jednym z głównych celów ogłoszenia przetargu jest uruchomienie kolejnych linii metropolitalnych. Przewoźnicy, którzy zaoferują najlepsze warunki, przy wykorzystaniu ponad 100 autobusów będą współpracować z ZTM przez osiem lat. Współpraca będzie obejmować określoną liczbę wozokilometrów, a nie konkretne linie, co daje organizatorowi komunikacji większą elastyczność, m.in. w planowaniu siatki połączeń i bieżącego zarządzania ruchem. Możliwe będzie zlecanie realizacji zarówno tych połączeń, które można już znaleźć w rozkładach jazdy, jak i całkiem nowych. Rozstrzygnięcie przetargu ułatwi także organizację autobusowej komunikacji zastępczej, gdy któremuś PKM-owi zabraknie kierowców.

Autobusy przewoźników, z którymi ZTM podpisze kontrakt, będą spełniać normy emisji spalin. Od początku współpracy, czyli już od lipca tego roku, standardem będzie też m.in. monitoring, Wi-Fi, klimatyzacja, ogrzewanie, odpowiednie oświetlenie, urządzenia przytrzymujące rowery, hulajnogi oraz wózki inwalidzkie i dziecięce.

Przypomnijmy, że do tej pory uruchomionych zostało kilkanaście linii metropolitalnych, które połączyły największe miasta GZM. Od 12 lutego linii po raz kolejny przybyło. Linia M28 połączyła Piekary Śląskie z Katowicami. Bezpośrednie połączenia są też pomiędzy Gliwicami a gminą Pilchowice (M104) i Sośnicowicami (M100).

- Niestety, ze względu na bardzo duże problemy kadrowe wśród kierowców zawodowych, z którymi mierzą się przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej, proces uruchomienia wszystkich 31 linii zwolnił w połowie zeszłego roku - mówi Grzegorz Kwitek, odpowiedzialny za transport członek zarządu Metropolii.

.
.  .

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jedyne co pomoże spopularyzować transport publiczny w metropolii to uruchomienie realnych linii metropolitalnych - czyli jeżdżacych takimi trasami, gdzie czas przejazdu będzie niewiele dłuższy, a co za tym idzie - konkurencyjny - względem czasu przejazdu samochodem.

    Bo np. M101, M108, M-ki gliwickie są "metropolitalne" tylko z nazwy i zahaczają o każdy możliw przystanek na swojej trasie.
    Rozumiem że np. nowa "M-ka" z Czeladzi do Katowic będzie jechać śladem linii 27/133 i zamiast jechać 30 minut tak jak teraz będzie jechać "jedynie" 25 minut? Jeżeli tak, to nie ma sensu w ogóle jej tworzyć.

    Zobaczmy jak wygląda to w Michałkowicach - jedna z największych dzielnic Siemianowic Śląskich - jest 5,30,43,110,168, ale każdy jedzie do centrum Katowic około 30 minut. Samochodem można dojechać maksymalnie w 15 minut, więc jaki tu wybór?

    Powtarzam: tylko rozsądny czas przejazdu i obsługa najważniejszych przystanków (a nie wszystkich po drodze) napełni autobusy i odkorkuje Katowice.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0