Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Mieszka pan na Koszutce, w pobliżu centrum Katowic, więc pewnie niemal z okna śledził pan, jak zmienia się miasto. Jakie Katowice były w latach 90.?

Prof. Tomasz Nawrocki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego: Zupełnie inne, zapyziałe, ze śladami ciekawej historii, ale pozbawione centrum. Rynek nie był miejscem spotkań, tylko węzłem komunikacyjnym, co zresztą utrzymało się jeszcze bardzo długo. W dodatku tereny przemysłowe były niemal w środku miasta. Wszystko to sprawiało, że Katowice nie miały dobrej opinii w Polsce. W powszechnym odczuciu uchodziły za miasto, do którego się jedzie tylko wtedy, gdy musi, a nie po to, by przyjemnie spędzić czas i coś ciekawego zobaczyć.

Plebiscyt Supermiasta. Czym wyróżniły się Katowice?

Dziś jest zupełnie inaczej. Która ze zmian spośród tych w Katowicach jest najbardziej spektakularna?

– Mam tu pewien problem. Jeśli ktoś przez jakiś czas nie odwiedzał naszego miasta i pojawi się w nim teraz, to oczywiście zobaczy, że radykalnie zmieniło się centrum. Miasto zupełnie inaczej wygląda. Temu nie da się zaprzeczyć. Ale są też miejsca, które niewiele się zmieniły i wciąż potrzebują interwencji. Mam na myśli np. Szopienice.

Na korzyść bardzo zmienił się za to Nikiszowiec. Tu wypada docenić ogromny wysiłek lokalnej społeczności, która od lat tu mieszka i troszczy się o to miejsce. To siła takich osób jak Monika Paca-Bros i Johann Bros, którzy prowadzą Szyb Wilson. To szczególne miejsce, ale nie jedyne. W ogóle to ciekawe, że w Katowicach sytuacja po 1990 r. pozwoliła mieszkańcom odmieniać swoje miasto.

Chyba szczególnym momentem była walka o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2010 r.

– Zdecydowanie tak. Mimo że jestem krytyczny wobec władz Katowic, to sposób rozwiązania sprawy starań o tytuł ESK należy pochwalić. Urzędnicy powierzyli działania osobom, które się znają na kulturze. Nie ingerowano w to, jakie mają pomysły i propozycje. W efekcie skutki walki o ESK odczuwamy do dziś. Nastąpiła zmiana mentalnościowa.

Nagle ludzie z Katowic zobaczyli swoje miasto w innym świetle. Uwierzyli, że jest to miejsce, z którym warto się identyfikować, dla których miasto stało się ważne. Rozwinęła skrzydła grupa nowych mieszczan.

To byli ludzie, którzy chcieli coś tu robić, a nie tylko otworzyć kolejny lokal, gdzie można się napić piwa. Nie, tam też odbywały się poważne debaty o mieście. To byli ludzie, którzy nie tylko otwierali sklepiki w swoich dzielnicach, ale też animowali życie społeczne w okolicy. A za nimi poszli następni.

Mamy też Bielsko-Białą, kiedyś miasto wojewódzkie. Długo myślano tu o odłączeniu się od Śląskiego, wciąż jest atrakcyjne.

– Bielsko-Biała ma bardzo dużo atutów i jest na dobrej drodze, by nadal się rozwijać. Obserwuję to miasto od lat i wydaje się, że to, co innym zajęło sporo czasu, tu się już dawno wydarzyło. Weźmy np. układ komunikacyjny. Dość wcześniej zapadły decyzje o jego całkowitej przebudowie. Udało się wyprowadzić ruch z centrum, co pozytywnie wpłynęło na jakość życia mieszkańców. Charakterystyczne dla tego miasta jest też to, że zawsze unikano tu wielkich inwestycji, o których było wszędzie głośno. Zamiast tego postawiono właśnie na troskę o komfort życia, co jest wciąż rzadkie. Władze miasta oraz mieszkańcy zawsze też przykładali dużą wagę do kwestii ekologii i ochrony środowiska. Wiem, że może się to trochę słabiej sprzedaje na wielkich kongresach ekonomicznych, ale jest to niezwykle ważne i w dłuższej perspektywie korzystne.

Bielsko-Biała ma jeszcze jedną cechę, która sprawiła, że to miasto ma się naprawdę dobrze. Jego mieszkańcy są bardzo przedsiębiorczy, to tutaj pod koniec lat 80. raczkował polski kapitalizm.

Inne lubiane miasto to…

– Rybnik. Lubię tutejszy rynek. Mimo upływu lat zachował swój charakter. To wciąż naturalne miejsce spotkań, tu się rybniczanie integrują. To ważne, ponieważ Rybnik składa się z dzielnic, które są położone dość daleko od siebie. W tym mieście ostatnie lata pokazały też, że każdy z kolejnych prezydentów wniósł do niego coś od siebie. Każdy z nich na swój sposób wzbogacił miasto, mimo że politycy nieraz działali w kontrze do siebie. Dziś podoba mi się tu mocne postawienie na kwestie partycypacji społecznej. Wzorem w naszym województwie w tej kwestii jest oczywiście Dąbrowa Górnicza, ale dobrze, że inne miasta idą tym śladem. Rybnik zwraca na siebie też uwagę troską o tereny zielone, miejsca wypoczynku i drogi rowerowe. Pod tym względem wyprzedza wiele miast.

Czy jest coś, czego miasta regionu nie dopilnowały? Jakie mają zadania na przyszłość?

– W wielu miejscach brakuje mi całościowego myślenia urbanistycznego o mieście. To widać gołym okiem. Inna kwestia, którą samorządowcy powinni sobie wziąć do serca, to rozmowy z mieszkańcami. Nie chodzi mi o fikcyjne konsultacje społeczne, ale o rzeczywiste rozmowy. Tego wciąż brakuje. Myślę, że właśnie to powinno być priorytetem dla wielu samorządowców. Same budżety obywatelskie niewiele zmienią, jeśli chodzi partycypację. Kluczowe powinno być też odchodzenie od dominacji samochodów. Liczę też na to, że metropolia zacznie być metropolią z prawdziwego zdarzenia i uda się w niej rozwiązywać problemy miast w szerokim kontekście. To jednak od rządzących poszczególnymi miastami wymaga porzucenia wąskiego patrzenia przez pryzmat własnych interesów.

Plebiscyt Supermiasta. Czym wyróżniły się Gliwice?

Plebiscyt Supermiasta. Czym wyróżnił się Sosnowiec?

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.