Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Spotkanie w ramach Okrągłego Stołu rozpoczęliśmy w Zabrzu od warsztatów z mieszkańcami i aktywistami oraz liderami opinii w mieście. Chcieliśmy, żeby pomogli nam w opisaniu śląskich wartości, które są wciąż aktualne, i pomogli odpowiedzieć na pytania, jak będą się one zmieniały w najbliższym czasie. Uczestników warsztatów podzieliliśmy na dwie grupy. Pierwsza miała opisać te śląskie wartości, które są ważne dla mieszkańców dzisiaj. Druga grupa miała trudniejsze zadanie – mieli stworzyć wizję śląskiego świata w 2034 roku.

Nie będzie już państw narodowych

Pierwsza grupa wypisała na kartkach takie pojęcia, jak: praca, rodzina, religia, gwara i tradycja, porządek oraz szacunek i odpowiedzialność. Uczestnicy warsztatów podkreślali także znaczenie wspólnoty i dobrego współżycia z sąsiadami. – Ważna też była dla nas tolerancja. Na Śląsku wszystko jest poukładane, jest hierarchia, ale ludzie się też nawzajem słuchają i szanują – mówili uczestnicy warsztatów.

Okrągły Stół w Zabrzu. Jaki będzie Śląsk za 15 lat?

A rok 2034? Uczestnicy warsztatów byli przekonani, że w Europie nie będzie już granic. Państwa narodowe znikną, ale nie wszystkie. Te, które przetrwają w obecnym kształcie, mogą być jedynie autorytarne. Pogłębi się digitalizacja życia codziennego, wszystko stanie się „dotykowym ekranem”. Będzie nam też towarzyszył kryzys relacji społecznych oraz rosnące bezrobocie. To akurat stanie się za sprawą automatyzacji i robotyzacji tysięcy zawodów. Ale niektórzy prorokowali, że czeka nas skok innowacyjności, a sztuczna inteligencja zapewni m.in. ochronę zasobów naturalnych Ziemi.

Dużą dyskusję wywołała też kwestia polaryzacji. – Wszyscy będziemy podzieleni i to pod każdym względem – mówiła jedna z mieszkanek Zabrza. – Boję się też uzależnienia od technologii.

Czy młodzi będą myśleć o starych, a bogaci o biednych?

Mieszkańcy zastanawiali się także nad tym, co się stanie ze śląskim wartościami w przyszłości. Jak się zmienią, które zanikną? Co przetrwa? Czy pojawią się nowe wartości, które zadecydują o naszym życiu? To pytanie było przedmiotem gorących sporów. Według uczestników warsztatów czeka nas zanik wielopokoleniowych rodzin, pomocy sąsiedzkiej oraz pobożności i religijności. Pod znakiem zapytania stawiali także Kościół jako wspólnotę wiernych. Zostaną za to takie wartości jak siła, kultura, rodzina oraz wiara.

Wartości będą się cały czas zmieniać. W 2034 roku będą zupełnie inne relacje międzyludzkie (wirtualne zamiast realnych), zmienią się również obyczajowość oraz tradycja. Mowa śląska nie będzie już w tak powszechnym użyciu jak dziś. Nowością będzie za to otwartość. – Na technologie, nowe zawody, na innych ludzi – mówili zabrzanie.

Pojawił się też problem koncentracji na sobie i na własnych potrzebach, czasem już dzisiaj dochodzącej do absurdów. – Ludzie już teraz nie chcą się zgadzać, żeby sąsiad przez ich działkę mógł poprowadzić rurę z kanalizacją – narzekali mieszkańcy. Mieliśmy też poważne wątpliwości co do solidarności. Czy w ogóle przetrwa? Czy młodzi będą myśleć o starszych, a bogaci o biednych? Wyzwaniem, także w kwestii wartości, będzie określenie roli seniorów w społeczeństwie. Czy będzie potrzebna umowa społeczna, która określi rolę babci i dziadka?

Pracowity, uczciwy, wierzący. Chyba jest... Ślązakiem

Po warsztatach rozpoczęła się druga część spotkania. W ramach „Okrągłego Stołu” wraz z naszymi gośćmi dyskutowaliśmy o miejscu i roli Śląska w Europie. Doskonale wiemy, że ten region nie ma się czego wstydzić. Wiemy, że to dobre miejsce do pracy, i wbrew temu, co sądzą niektórzy, także do życia. Ale jak to przekuć w sukces? Co zrobić ze śląską gospodarką, która prędzej czy później będzie musiała odejść od węgla?

Do dyskusji zaprosiliśmy: prezydent Zabrza Małgorzatę Mańkę-Szulik, dr Annę Adamus-Matuszyńską z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, dr. hab. Piotra Kulasa, badacza polskiej inteligencji, dr. Tomasza Słupika, politologa z Uniwersytetu Śląskiego, Oskara Grąbczewskiego, śląskiego architekta, Marcina Bartosza z firmy Fortum oraz związanych ze Śląskiem aktorów: Zbigniewa Stryja i Mirosława Neinerta. Dyskusję poprowadził Przemysław Jedlecki, dziennikarz „Wyborczej”.

Padło pytanie o śląskie wartości. Uczestnicy debaty zgodnie przyznali, że wielu osobom Ślązacy kojarzą się z pracowitością. Ale co właściwie kryje się za śląskim etosem pracy?

– Nie chodzi tu o czysto zarządcze albo psychologiczne podejście do pracy. Praca dla Ślązaków to raczej coś, co pozwala twórczo i kreatywnie żyć. To element tworzący specyfikę i ducha regionu, który zawsze był znany przecież z ciężkiej, fizycznej pracy. Na Śląsku przez wiele lat królował przemysł wydobywczy. W ślad za tym istniał więc, i nadal jeszcze w jakimś stopniu istnieje, kult ludzi, którzy ciężko pracują – zauważyła dr Anna Adamus-Matuszyńska.

– Dużo pracuję także poza Śląskim i spotykam się z różnymi ludźmi na planie filmowym. Kiedyś przez przypadek podsłuchałem jednej z rozmów z udziałem kierownika planu i oświetleniowców. Brzmiała tak: „No słuchaj, ten gość jest pracowity, uczciwy i wierzący. Wygląda na to, że jest Ślązakiem”. To wiele wyjaśnia w kwestii postrzegania naszego regionu – dodał Zbigniew Stryj.

Piotr Kulas zauważył jednak, że mówiąc o śląskich wartościach, dość łatwo złapać się na „myśleniu życzeniowym”. – Mamy dziś starsze pokolenie, które używa godki, chodzi do kościoła i pielęgnuje szeroko pojętą śląskość. To jednak nie wpisuje się w wielką narrację o regionie, a raczej ma odzwierciedlenie w drobnych, codziennych gestach. Warto też zadać sobie pytanie: czy śląski etos pracy różni się od etosu pracy np. w Wałbrzychu? Czy rodzinność Ślązaków jest inna niż ta pielęgnowana np. przez mieszkańców Podlasia? Z pewnością nie. Nie mamy zatem monopolu na te wartości – przyznał dr hab. Piotr Kulas.

Dodał, że dzięki zmianie sposobu myślenia o nas samych Górny Śląsk może się wydobyć z podwójnej „półperyferyjności” – Trzeba to powiedzieć szczerze: w tej chwili jesteśmy półperyferyjnym regionem półperyferyjnego europejskiego kraju – zauważył dr Kulas.

Nie można się zachwycać przeszłością

Dr Tomasz Słupik przywołał alarmujący raport Komisji Europejskiej dotyczący jakości życia w regionach Unii Europejskiej. Według tych badań Śląsk zajmuje dopiero 255. miejsce na 272 sklasyfikowane obszary.

– W wielu obszarach takich jak ekologia, zanieczyszczenie powietrza, średnia długość życia jesteśmy na samym końcu stawki. Ratuje nas jedynie wysokie, 22. miejsce w dziedzinie edukacji. Choć moim zamiarem nie jest ściganie się i rywalizowanie z innymi, to jeśli będziemy się tylko i wyłącznie zachwycać i napawać przeszłością, wylądujemy na absolutnych peryferiach – zaznaczył dr Słupik.

Jak zatem przenieść Śląsk do wyższej ligi? Oskar Grąbczewski przyznał, że regionowi brakuje nowej narracji i dobrego PR-u.

– W pojedynczych aspektach, takich jak znakomita architektura, medycyna czy nowe technologie radzimy sobie świetnie. Trzeba to jednak spiąć w całość. Brakuje nam może jeszcze czegoś takiego jak „Przygody dobrego wojaka Szwejka” Jaroslava Haska. To czeska epopeja, która pokazuje wszystkie możliwe wady tego narodu, ale pozwoliła wykreować Czechy jako ciekawe miejsce do życia. Oni, podobnie jak my, też mają przecież problem z „dupowatością”. Apeluję więc do artystów: stwórzcie nową narrację tego miejsca! – powiedział Oskar Grąbczewski.

Prezydent Zabrza o przyszłości Górnego Śląska w Europie

Małgorzata Mańka-Szulik odparła, że wiele w tej kwestii zależy od samych Ślązaków. – Wiele zależy od tego, czym chcemy się chwalić poza granicami regionu i kraju. Dla niektórych Śląsk to tylko „łosprawianie wiców”, inni wiedzą zaś, że mamy tu wiele perełek, np. we wspomnianej już dziedzinie architektury. Pokazywanie takich miejsc jak Kopalnia Guido czy Sztolnia Luiza może być strzałem w dziesiątkę. Wiele osób, które tu przyjeżdżają, jest pod ogromnym wrażeniem atrakcji, które łączą dawny Śląsk z nowoczesnym. To kapitalny sposób na łączenie tych dwóch opowieści – powiedziała prezydent Zabrza.

Posprzątajmy nasz einfart

Zbigniew Stryj przywołał z kolei przykład, że śląska sztuka może być na tyle uniwersalna, by spotkać się z entuzjazmem nawet w odległych zakątkach świata. Aktorzy zabrzańskiego Teatru Nowego zagrali kiedyś na scenie w Kairze „Ojcowiznę”, niemy spektakl w reżyserii Stryja, opowiadający o historii górniczej rodziny. Mimo wielu obaw, że spektakl nie zostanie zrozumiany w Egipcie, został bardzo ciepło przyjęty.

– Zapytałem widzów, czy cokolwiek zrozumieli ze spektaklu, w końcu różnice kulturowe między nami są dość duże. Od jednego z widzów usłyszałem, że to była sztuka o jego domu! Przyznał, że u niego też z niepokojem reaguje się na to, że ojciec spóźnia się z pracy. Bartłomiej Latoszek, którzy przygotował scenografię, powiedział mi wtedy: zrobiliśmy spektakl o arabskiej rodzinie – wspomniał z uśmiechem Zbigniew Stryj.

Mirosław Neinert zasugerował zaś, aby zorganizować „śląski tydzień” w Warszawie. – Mogłoby to wielu osobom otworzyć oczy na to, czym na Śląsku możemy się pochwalić – powiedział.

Zdaniem Marcina Bartosza Śląsk, który jest dziś jednym z najbardziej zanieczyszczonych regionów w Europie, powinien wskazać drogę, jak powinno się odchodzić od tzw. brudnego przemysłu. – Musimy coraz bardziej stawiać na rozwijanie takich gałęzi jak recykling czy wykorzystywanie alternatywnych paliw. Mamy najlepsze w Europie pole do badań, jak poprawić jakość życia. Sprzątając nasz einfart, możemy nauczyć się wielu rzeczy i wyznaczyć wiele nowych kierunków – powiedział Marcin Bartosz.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.