Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem prezydentem, ponieważ: Cztery lata temu startowałem w wyborach prezydenckich bo nie mogłem już patrzeć, jak miasto, które kocham i w którym żyje, jest w czołówce dwóch rankingów – najtańszego urzędu i miasta, z którego można jedynie żartować. Dzisiaj mogę powiedzieć, że nam się udało. Mieszkamy w miejscu, które zmienia się na naszych oczach. 

W pierwszym roku kadencji zajmę się… rozpoczęciem przebudowy skrzyżowania DK94 i ul. Długosza. Modernizacją, a właściwie budową od nowa sosnowieckiego egzotarium wraz z parkiem Fusińskiego, modernizacją parku Tysiąclecia, budową Zagłębiowskiego Parku Sportowego

W całej kadencji najważniejsza będzie dla mnie… realizacja programu wyborczego, który został przedstawiony mieszkańcom i który spotkał się z tak dużym poparciem.

Najbardziej obawiam się… upolitycznienia samorządu. Tego, że w rozdziale środków dla miast ważniejsze od jakości projektów będą barwy polityczne.

Od moich konkurentów nauczyłem się… że oszukiwanie mieszkańców nie ma żadnego sensu. Sosnowiczanie widzą to i nie nadają się na takie rzeczy nabrać.

Jakie największe błędy może popełnić prezydent? Jak ich uniknę? Największym błędem, jaki może popełnić prezydent, jest zamknięcie się w czterech ścianach swojego gabinetu ze ślepą wiarą we własną nieomylność. Jak ich uniknąć? Mieć dobrych współpracowników, którzy nie boją się bronić swojego stanowiska i rozmawiać z mieszkańcami, rozwiązywać ich problemy.

Czym jest dla mnie „dobre miasto”? To miasto, które „słucha” mieszkańców i jest na nich otwarte. Miasto, w którym następuje wymiana opinii i oczekiwań, w którym z dyskusji rodzą się pomysły, które są później realizowane.

Co zrobię, żeby pozbyć się smogu? Działania samorządów mogą być niewystarczające, jeśli nie idą w parze z działaniami rządowymi. Obiecane są miliardy na walkę ze smogiem w programie „Czyste powietrze” i liczę, że tak rzeczywiście będzie. W Sosnowcu jednak na to nie patrzymy: wymieniamy flotę autobusów na ekologiczne, dopłacamy do wymiany pieców, dzięki czemu trzykrotnie zwiększyliśmy liczbę wymienianych w roku pieców (z 500 do ok. 1500). Przyłączamy do centralnego ogrzewania całe dzielnice (w Juliuszu zlikwidowano 1000 pieców), a także centrum miasta (ul. Modrzejowska i boczne ulice), termomodernizujemy szkoły i placówki edukacyjne, mamy także drona, który bada powietrze.

Na co nie będę żałował publicznych pieniędzy? Każda rzecz, która dzieje się w miastach, musi być dobrze przygotowana, a każdą złotówkę trzeba obejrzeć cztery razy, zanim się ją wyda. Wszystko musimy przeanalizować.

Na jakie wydatki nigdy się nie zgodzę? Nie ma takiej sytuacji, w przypadku której od razu powiedziałbym, że na coś się nie zgodzimy. 

Jakie największe wyzwania są przed moim miastem? Jak je pokonać? Dobre zakończenie obecnej perspektywy unijnej, wykorzystanie środków europejskich, a przede wszystkim przygotowanie się do następnej perspektywy.

Gdybym nie był prezydentem, to zająłbym się… tym, co robiłem wcześniej. Być może nadal prowadziłbym działalność gospodarczą, ale myślę, że nie przestałbym działać na rzecz Sosnowca.

Kto jest dla mnie wzorem? Obserwuję wiele osób i staram się czerpać dobre przykłady, ale myślę, że na pewno najważniejsza jest rodzina.

Marzę o: Jako Arkadiusz Chęciński – o długim urlopie i wypoczynku. Jako prezydent i mieszkaniec – o budowie kolei metropolitarnej, o przebudowie kolejnego odcinka DK 94.

Jakie ma być moje miasto w 2050 roku? Zrównoważone, obywatelskie. To miasto, które zaspokaja jeśli nie wszystkie, to większość potrzeb mieszkańców.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.