Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem prezydentem, ponieważ… zaufali mi mieszkańcy Dąbrowy Górniczej i moim zobowiązaniem jest nie zawieść tego zaufania.

W pierwszym roku kadencji zajmę się: Od pierwszego dnia urzędowania zajmę się realizacją deklaracji wyborczych. I tak dzień po dniu, przez całą pięcioletnią kadencję.

W całej kadencji najważniejsze będą dla mnie… dialog i tworzenie otwartego samorządu, aktywizowanie mieszkańców do działania i utrzymywanie ich zainteresowania sprawami miasta.

Najbardziej obawiam się… tego, czy na realizację planów wystarczy mi czasu. Pięć lat to, wbrew pozorom, krótki okres. Dlatego tak ważne są pierwsze miesiące prezydentury. Chcę je poświęcić na opracowanie możliwie jak najbardziej szczegółowego planu. Żebyśmy wszyscy (urzędnicy i mieszkańcy) wiedzieli, co, jak i po co robimy.

Od mojego poprzednika nauczyłem się… cierpliwości i pokory.

Jakie największe błędy może popełnić prezydent? Jak ich uniknę? Myślę, że na tym stanowisku najgroźniejsze są poczucie nieomylności i oderwanie od rzeczywistości. Na szczęście preferuję pracę zespołową, która skutecznie przed nimi chroni. Polecam ten patent.

Czym jest dla mnie „dobre miasto”? Dobre miasto to miasto pełne życia. Przyciągające, przyjazne dla osób w każdym wieku, otwarte, tolerancyjne, zdrowe…

Co zrobię, żeby pozbyć się smogu? Będę wspierał finansowo mieszkańców w wymianie pieców węglowych na inne źródła ciepła. Będę rozwijał transport publiczny, który stanie się alternatywą dla transportu indywidualnego i wspierał rozwój niskoemisyjnych gałęzi przemysłu. Będę także zabiegał o to, żeby rząd wpisał nasze miasto na listę podmiotów objętych rządowym programem termomodernizacji.

Na co nie będę żałował publicznych pieniędzy? Na działania, które aktywizują mieszkańców, czyli dają wędkę, a nie rybę.

Na jakie wydatki nigdy się nie zgodzę? Nigdy nie zgodzę się na wszelkie działania o charakterze ksenofobicznym, rasistowskim – nie pozwolę na nie w Dąbrowie Górniczej.

Jakie największe wyzwania są przed moim miastem? Jak je pokonać? Dąbrowa Górnicza rozwinęła się jako miasto przemysłowe, podporządkowane wielkiemu kombinatowi. Od tego czasu minęło ponad 40 lat. Czas na nową Dąbrowę, z niskoemisyjnym przemysłem, rozwiniętymi usługami, sprawnym transportem publicznym. Czas na miasto przyciągające mieszkańców, a jednocześnie dbające o seniorów i osoby z niepełnosprawnościami. Da się to zrobić tylko wspólnie z mieszkańcami, tylko w drodze kompromisu. To moja recepta – najpierw rozmawiać, potem robić.

Gdybym nie był prezydentem, to zająłbym się: Prezydentem zostałem wybrany po tym, jak 12 lat pracowałem na rzecz miasta w dąbrowskim samorządzie. Jeśli mieszkańcy nie wybraliby mnie, odszedłbym z samorządu i swoje dotychczasowe doświadczenie wykorzystałbym w sektorze prywatnym.

Kto jest dla mnie wzorem? Mądrzy ludzie. Na szczęście na swej drodze spotkałem ich wielu. Od każdego czegoś się nauczyłem.

Marzę o… tym, żeby moje dzieci dorastały w zdrowym, obywatelskim mieście z przyszłością.

Jakie ma być moje miasto w 2050 roku? Ostatnio przeczytałem, że jeśli jako ludzkość nie ograniczymy emisji gazów cieplarnianych, nie zaprzestaniemy rabunkowej gospodarki opartej na spalaniu węgla i ropy naftowej, to w roku 2050 może nas już nie być. Liczę na to, że się opamiętamy, katastroficzne zapowiedzi się nie spełnią i za 30 lat będziemy żyć w mieście europejskim, dumnym ze swoich mieszkańców i własnej historii. Tylko i aż tyle.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.