Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem prezydentem, ponieważ… to fascynująca praca. Mam bezpośredni wpływ na kreowanie rzeczywistości i mogę obserwować, jak zmiany, które wprowadzamy w życie, wpływają na życie ludzi, na lokalną gospodarkę, na opinię o Jaworznie. Praca z ludźmi i dla ludzi to wielka przyjemność, zobowiązanie i odpowiedzialność.

W pierwszym roku kadencji zajmę się: Mimo że formalnie to początek nowej kadencji, to w praktyce nie ma czegoś takiego. Ciągłość planowania i działania to według mnie jedna z recept na długofalowe sukcesy. W naszym przypadku program wyborczy staje się planem średniookresowym. Urząd, jednostki i spółki są zobligowani do traktowania go jako zestawu priorytetów, tak byśmy za kilka lat mogli rozliczyć się z mieszkańcami z jego realizacji. Mamy do dokończenia duże inwestycje i w przygotowaniu nowe projekty. Rok 2019 będzie czasem konsultacji i ustaleń z mieszkańcami. Angażujemy ludzi po to, by również czuli się odpowiedzialni za to, jak miasto się zmienia.

W całej kadencji najważniejsze będzie dla mnie… konsekwentne budowanie pozycji Jaworzna jako miasta nastawionego na nowoczesność i innowacje oraz na sprawność i skuteczność podejmowanych decyzji. Naszym hasłem jest budowanie miasta, z którego nasi mieszkańcy mają być dumni.

Najbardziej obawiam się: Nie obawiam się niczego, na co mamy wpływ. Trudne mogą być te rzeczy, na które tego wpływu nie mamy – klęski żywiołowe, choroby, wojny. Na szczęście żyjemy w takim miejscu, gdzie te zagrożenia są stosunkowo małe. Z pewnością trudne dla każdego miasta mogłyby się okazać skutki jakiegoś globalnego kryzysu ekonomicznego. Problemów nie należy się bać, tylko trzeba je rozwiązywać.

Od mojego konkurenta nauczyłem się: Mój konkurent w wyborach utwierdził mnie w przekonaniu, że bardzo dobrze robimy, proponując jaworznianom pozytywny program.

Jakie największe błędy może popełnić prezydent? Jak ich uniknąć? Pycha, chciwość, nieczystość, łakomstwo, zazdrość, gniew, lenistwo. Te siedem grzechów głównych przeniesionych na grunt zarządzania w mieście, czy tak naprawdę gdziekolwiek, to genialny przepis na klęski i porażki. A jak ich uniknąć? Zastosować w praktyce cnoty kardynalne i oczywiście robić wszystko, co jest antynomią wymienionych grzechów.

Czym jest dla mnie „dobre miasto”? Dobre miasto to takie, w którym ludzie dobrze się czują: dzieci, młodzi i leciwi mieszkańcy są zadowoleni, bezpieczni, dumni, że są stąd, a przyjezdni nie są zachwyceni wyłącznie na chwilę, tylko wyjeżdżają z przekonaniem, że też mogliby i chcieliby tu żyć.

Co zrobię, żeby pozbyć się smogu? Jaworzno w zasadzie prawie nie ma smogu, problem bywa okresowy i tylko w niektórych miejscach. Problemu niskiej emisji nie da się rozwiązać bez globalnych decyzji wspieranych przez państwo i wdrażanych w życie na poziomie gmin. W naszej rzeczywistości nie warto zupełnie rezygnować ze spalania węgla, ale należy to robić w doskonale technicznie przygotowanym i kontrolowanym procesie. Jak? Choćby tak, jak w jaworznickich elektrowniach i ciepłowni. Z nich ciepło powinno zasilać domy jedno- i wielorodzinne. I taki jest nasz cel długookresowy.

Na co nie będę żałował publicznych pieniędzy? Na wszystko, co ma sens, czyli jest oczekiwane i akceptowalne społecznie – również w dłuższej perspektywie. Na przykład na ułatwianie chodzenia po mieście. Każda podróż odbyta pieszo to zysk dla miasta, poprawienie jakości życia mieszkańców, lepsze zdrowie, mniejszy hałas, mniejsze emisje, odbudowa więzi społecznych.

Na jakie wydatki nigdy się nie zgodzę? Na niszczenie środowiska i klasyczne „białe słonie”, które imponują przez chwilę, a potem bywają źródłem uciążliwych i nieuzasadnionych kosztów.

Jakie największe wyzwania stoją przed moim miastem? Jak je pokonać? Demografia, finanse gminne, finansowanie służby zdrowia, nowa perspektywa unijna, sąsiedztwo metropolii. To faktycznie poważne wyzwania i nie ma uniwersalnego przepisu na sukcesy w tych obszarach. Wiele zależy od nas samych – część od mądrej współpracy z otoczeniem, regionem, parlamentem i rządem, część z pewnością od umiejętności wykorzystywania nadarzających się okazji i w końcu od odrobiny szczęścia.

Gdybym nie był prezydentem, to… chętnie zająłbym się hobbystycznym poszukiwaniem szlachetnych kamieni oraz, w końcu, nagraniem jakiejś płyty. Teraz mam przyjemność pograć od czasu do czasu ze znakomitymi muzykami z naszego miasta, w jakimś sensie legendami jaworznickiej sceny muzycznej.

Kto jest dla mnie wzorem? Wzór musiałby być grupowy, byliby to ludzie przeróżnych profesji i dokonań. Ale zawsze przykłady sensownego uporu, determinacji, odwagi w podejmowanych działaniach, ciekawi świata, lubiący ludzi, inteligentni, czasem przekorni, czasem idący pod prąd, nonkonformiści, wizjonerzy, wojownicy i przywódcy.

Marzę o… tym, żeby nie trzeba było się martwić, skąd wziąć pieniądze na realizację wszystkich dobrych pomysłów.

Jakie ma być moje miasto w 2050 r.? Większe niż dziś, bogatsze niż dziś, ponad 100-tysięczne, z jeszcze lepszym środowiskiem przyrodniczym, położone w Polsce i pełne szczęśliwych i spełnionych ludzi.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.