Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem prezydentem, ponieważ… tak zdecydowali mieszkańcy. Cztery lata temu otrzymałam kredyt zaufania, teraz moja praca została oceniona. Dostałam od mieszkańców absolutorium. To dla mnie ogromna radość, satysfakcja i motywacja do dalszej pracy.

W pierwszym roku kadencji zajmę się… dokończeniem inwestycji rozpoczętych w minionej kadencji i przygotowaniem kolejnych. Największym wyzwaniem najbliższych pięciu lat będzie natomiast budowa basenu krytego w Piekarach Śląskich, najlepiej od razu z halą sportową.

W całej kadencji najważniejsze będą dla mnie… utrzymanie dobrego kontaktu z mieszkańcami oraz reagowanie na ich potrzeby, sygnały i problemy.

Najbardziej obawiam się… polityki. Kiedy ona wkrada się do samorządów, zaczynają się problemy. Chciałabym, żebyśmy zajmowali się miastem i problemami mieszkańców, a nie partyjnymi rozgrywkami.

Od moich konkurentów nauczyłam się… że w polityce nie ma sentymentów.

Jakie największe błędy może popełnić prezydent? Oderwać się od rzeczywistości i żyć w przekonaniu o własnej nieomylności. W tej kadencji mogę liczyć na stabilną większość w radzie miasta, bo dzięki zaufaniu mieszkańców mam aż 14 radnych w 23-osobowej radzie miasta. To z jednej strony komfort pracy, ale z drugiej – zagrożenie. Nie musimy przekonywać do swoich racji, zabiegać o poparcie i wypracowywać kompromisów – w takich warunkach łatwo się zapomnieć i popełnić błędy. Mam tego świadomość i to pierwszy krok do uniknięcia tego błędu. Drugi to chęć współpracy i wsłuchiwania się w głos wszystkich radnych – bez względu na klub – i stały kontakt z mieszkańcami, którzy na pewno dopilnują, żebym trzymała się wyznaczonego celu.

Czym jest dla mnie „dobre miasto”? To miejsce, w którym dobrze się mieszka, w którym potrzeby i oczekiwania mieszkańców są zaspokojone. Moją rolą jest prowadzić takie działania, żeby dokładnie tak było. Nie ma jednej recepty na idealne miasto, bo każde ma swoją specyfikę, inną historię i tradycję, inne oczekiwania.

Co zrobię, żeby pozbyć się smogu? Prowadzimy monitoring jakości powietrza poprzez system Nochal, na bieżąco prowadzone są programy walki z niską emisją i dopłaty do wymiany starych kotłów. Największy program to jednak rewitalizacja os. Wieczorka i podpięcie do centralnego ogrzewania 81 budynków wielorodzinnych. Tutaj efekt jest natychmiastowy. Całkowicie likwidujemy setki pieców węglowych – najczęściej tych najstarszych i niespełniających żadnych norm. To jedna z największych inwestycji w mieście, najbardziej oczekiwanych i tych, z których jesteśmy najbardziej dumni.

Na co nie będę żałowała publicznych pieniędzy? Przede wszystkim na wkład własny do unijnych dotacji. Dzięki środkom zewnętrznym możemy prowadzić inwestycje na niespotykaną wcześniej skalę i trzeba to do końca wykorzystać.

Na jakie wydatki nigdy się nie zgodzę? Na przejadanie pieniędzy. Dziś każda złotówka musi być inwestowana.

Jakie są największe wyzwania stojące przed moim miastem? Jak je pokonać? Poza oczekiwaniami inwestycyjnymi, które staramy się realizować krok po kroku, istotne jest zwiększanie przychodów budżetowych, dlatego stawiamy na biznes, dobrą obsługę inwestora i przygotowywanie nowych terenów inwestycyjnych. Nowe zakłady, nowe miejsca pracy – to wszystko generuje podatki, które zasilają miejską kasę, a które możemy przeznaczyć na dalszy rozwój. Jednym z największych problemów jest coraz większa liczba zadań zlecanych przez rząd samorządom przy jednoczesnym braku odpowiedniego zabezpieczenia finansowego na ich realizację.

Gdybym nie była prezydentem, to… zajęłabym się czymś zupełnie innym. Czasami myślę, że przydałaby się taka całkowita odmiana – zwrot o 180 stopni.

Marzę o… chwili spokoju i solidnym urlopie, podczas którego wyłączę telefon i całkowicie oderwę się od codzienności. Takich wakacji nie miałam od dawna, ale może w tym roku się uda. Mam już zarezerwowany termin w kalendarzu.

Jakie ma być moje miasto w 2050 roku? Przyjazne mieszkańcom i dynamicznie rozwijające się. Jestem przekonana, że będzie zupełnie inne niż w tej chwili, bo zmiany zachodzą bardzo szybko. Jestem przekonana, że jeśli ktoś dzisiaj wyjedzie i wróci za kilkadziesiąt lat, nie pozna Piekar Śląskich. Niektórzy nie mogą uwierzyć, jak nasze miasto zmieniło się w ciągu ostatnich czterech lat, więc to, co się wydarzy do 2050 roku, może być naprawdę zaskakujące.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.