W Katowicach trwają zdjęcia do filmu Lecha Majewskiego "Brigitte Bardot cudowna". Akcja rozgrywa się w połowie XX wieku.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Cieszę się, że jako Miasto Kreatywne UNESCO w dziedzinie muzyki jesteśmy gospodarzem wielu ciekawych imprez kulturalnych. Katowice to miasto, które w ostatnich latach dołączyło do elitarnego grona wiodących ośrodków kultury w całym kraju. Oczywiście dopełnieniem jest infrastruktura – w Katowicach mamy świetną bazę, w której może się rozwijać szeroko pojęta sztuka. Przykładem jest wykorzystanie poprzemysłowych miejsc, które dziś są wizytówką kulturalną naszego miasta – mówi Marcin Krupa, prezydent Katowic. Tym razem przestrzeń Katowic stała się scenografią filmową w produkcji w reżyserii Lecha Majewskiego.

Sam film to „zapis pogmatwanej, ironicznie rozbitej świadomości tamtej epoki pomiędzy cudownym i nieziszczalnym pragnieniem Innego Życia a upokarzającą, miałką codziennością”, jak zapowiadają twórcy. – Film to adaptacja mojej powieści, którą pisałem przez kilkanaście lat na emigracji. Jest to najważniejsza książka w moim życiu, ponieważ rozlicza się z moją młodością, dzieciństwem oraz tym, czym była dla mnie Polska i Katowice – wyjaśnia Lech Majewski.

„Brigitte Bardot cudowna” to historia oparta na motywach podróży Telemacha w poszukiwaniu ojca, podobnie jak i u Homera pełna spotkań z postaciami mitycznymi, znajdująca analogie w mitologii współczesnej kultury masowej i politycznej. Jest połowa XX wieku w Polsce Ludowej. Główny bohater, Adam, mieszka z matką, którą niepokoją funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Ojciec Adama bronił Albionu jako pilot II wojny światowej i słuch o nim zaginął. Nie wiadomo, czy pozostał w Anglii, czy wrócił do kraju i ukrywa się, by uniknąć prześladowań. Przychodzą od niego paczki i kartki pocztowe, ale Adam, który nigdy nie widział swojego ojca, podejrzewa, że paczki przysyła ktoś inny. W szkole bezustannie marzy, że któregoś dnia ojciec wyląduje na zakurzonym boisku w swoim spitfirze i wznieci tuman pyłu, z którego wyłoni się żywy, bohaterski i wspaniały.

Poprzez wizytę w kinie Rialto w Katowicach – na filmie poruszającym temat Odysei w „Pogardzie” Godarda – bohater dostaje się do buduaru Brigitte Bardot, a stamtąd do Hotelu zamieszkałego przez postacie zarówno z jego rzeczywistego, jak i wewnętrznego życia. Obok siebie koegzystują tam Liz Taylor, Marlon Brando i kumple z klasy; Cezanne, Belmondo i ubecy; Bitlesi, Picasso i Wirski, sadystyczny nauczyciel muzyki... Ten Hotel, zbudowany z wyobrażeń i snów, ma nieskończoną ilość pokoi, korytarzy i drzwi, a niektóre z nich prowadzą do Anglii, Wenecji, a nawet na Syberię. Są tam też podziemne rzeki i kanały, tajemniczy Ogród i Biblioteka, w której można przeczytać własne, dosłownie sprzed chwili, myśli.

W filmie pojawią się znani aktorzy, tacy jak Magdalena Różdżka i Andrzej Grabowski. – To jest bardzo ciekawa propozycja scenariuszowa, która będzie podbita jeszcze ciekawszą realizacją, w co nie mam wątpliwości, powołując się na poprzednie dzieła reżysera, nie tylko na niwie filmu, ale także literatury czy malarstwa – mówi Andrzej Grabowski.

Promocja filmu obejmie nie tylko rynek krajowy, ale również rynki zagraniczne, w zamierzeniu wpływając pozytywnie na wizerunek miasta. Producenci zapowiedzieli jego prezentację w 2019 r. podczas festiwali filmowych w kraju i za granicą, a następnie film będzie prezentowany w kinach. Katowice wsparły produkcję 1,5 mln zł.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem