Mój mąż zmarł na zawał, gdy zaczął czytać komentarze o referendum w sprawie odwołania mnie ze stanowiska. Gdy żegnałam męża na cmentarzu, radni decydowali o tym, że nie udzielą mi absolutorium
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Kiedyś Ruda Śląska miała być przede wszystkim „ruda”, trochę jak wiewiórka, trochę jak kobieta z takim kolorem włosów. Teraz ta narracja jest porzucana i Ruda ma być przede wszystkim „śląska” i jako najbardziej śląskie miasto chce się promować. Skąd taki wybór? Jesteście przecież jednym z wielu śląskich miast.

Grażyna Dziedzic, prezydent Rudy Śląskiej: Niczego nie porzucamy ani o niczym nie zapominamy. Wydaje nam się jednak, że „rudość” jest znacznie mniej istotna niż „śląskość”. Ruda Śląska, podobnie jak wiele innych miast, jest bardzo śląska i nie wyobrażam sobie, byśmy nie mieli tego faktu wykorzystać. Śląsk przez wiele lat był w Polsce źle postrzegany. Chcemy pokazać wszystkim, że niesłusznie. Nie widzę powodu, byśmy dziś i w przyszłości musieli się wstydzić swojej śląskości. Nasze przywiązanie do takich wartości jak wiara, rodzina i praca to powód do dumy. To dlatego w naszej strategii promocji Rudy Śląskiej chcemy się odwoływać do tradycji przemysłowych i kulturowych. W Rudzie Śląskiej mieszka wiele rodzin, które żyją tu z pokolenia na pokolenie. I nie ma znaczenia to, że Ruda Śląska ma raptem kilkadziesiąt lat. Nasze dzielnice mają historię sięgającą kilku wieków. To daje nam siłę napędową i tworzy bogactwo miasta.

Ruda Śląska jest chyba najbardziej poszatkowanym miastem. Jest tu tak dużo dzielnic, że czasem trudno się połapać.

– Ruda Śląska jest miastem, które prawie 60 lat temu przeszło etap „metropolizacji”. Z kilkunastu miasteczek utworzono jedno miasto. To dlatego mamy dzielnice, które bardzo się od siebie różnią. Inaczej żyje się i pracuje w Kochłowicach, inaczej w Orzegowie, a jeszcze inaczej w Nowym Bytomiu czy w Goduli. To jednak w niczym nie przeszkadza. Ta różnorodność tworzy wspaniałą całość. To wręcz pomaga w rozwoju miasta, ponieważ dzielnice nawzajem się napędzają.

Rywalizują ze sobą?

– Nie, raczej pilnują, byśmy o nich nie zapominali albo byśmy w jednej dzielnicy nie zrobili więcej niż w innej. Dlatego staramy się o to, żeby Ruda Śląska rozwijała się równomiernie. Nie ma takiej dzielnicy, gdzie jest dużo inwestycji kosztem prac w innej. Inwestycje są rozkładane tak, żeby w każdej dzielnicy powstawało coś nowego, co akurat jest tam potrzebne. Niestety wcześniej różnie z tym bywało. Są miejsca, w których od lat nic się nie działo. Jedną z nich była Ruda 1, dlatego chcemy jej poświecić więcej uwagi.

Co tam się wydarzy?

– W Rudzie 1 można zobaczyć, jak ta dzielnica przekształcała się z wioski w małe miasteczko przemysłowe, a potem w ważną część większego miasta. To fascynujące, że spacerując po tej dzielnicy, możemy się natknąć na pozostałości wiejskiej zabudowy, osiedle wybudowane przez przemysłowców i nowsze budownictwo. Takich miejsc już na Śląsku nie ma, a nikt nie wie, że coś takiego można zobaczyć właśnie w Rudzie. Chcemy to wyeksponować, ponieważ idealnie pokazuje kluczowy fragment naszej historii. Zamierzamy utworzyć w tej dzielnicy park kulturowy. Chcemy mocniej niż do tej pory promować Karola Godulę. Mamy już częściowo odkopany przez archeologów jego dom i to będzie początek nowej opowieści o tej dzielnicy.

Jeden z prezydentów powiedział mi niedawno, że choć miasto remontuje stare kamienice, to młodzi ludzi wolą nowe budownictwo. Kto ma mieszkać w parku kulturowym? Chyba nie ma tam być skansenu?

Oczywiście, że nie. To będzie miejsce, które ma normalnie żyć. W Rudzie Śląskiej nie ma problemu z tym, że mieszkańcy uciekają z historycznych kamienic. Zwłaszcza że staramy się je remontować. Dbamy też o otoczenie tych budynków, realizując program rewitalizacji rudzkich podwórek. To wszystko sprawia, że te „familoki” są coraz atrakcyjniejsze do mieszkania. To będzie zupełnie inna jakość zamieszkania.

Ludzie, szczególnie młodsi, chcą spędzać wolny czas w mieście. Nie będą się nudzić między tymi domami?

O tym tez pomyśleliśmy. Chcemy stworzyć specjalny program zachęt dla przedsiębiorców, by otwierali w naszych lokalach użytkowych kawiarnie, restauracje czy bistra lub inne gastronomiczne koncepty. Wiemy, że ludzie chcą korzystać z życia, spotykać się i wyjść np. na kolację. Zależy nam na tym, żeby i takie miejsca pojawiły się w dzielnicach czy nawet kwartałach. Zwłaszcza że w modnych rudzkich lokalach czasem trudno o miejsce.

Istniejące, historyczne kamienice to jedno. Ale są jeszcze mieszkania komunalne i TBS-y. Ruda Śląska postanowiła za przyszłych lokatorów wpłacać tzw. partycypację. Po co?

Jeżeli chcemy, żeby mieszkańcy nie uciekali z Rudy Śląskiej, to musimy im pomóc. Z tego wsparcia skorzystało do tej pory 120 rodzin. Jednocześnie z powodzeniem realizujemy w mieście program wspierania budownictwa jednorodzinnego. Polega on na tym, iż jeśli ktoś chce wybudować sobie dom jednorodzinny, to może skorzystać z 75-procentowej ulgi przy nabyciu prawa wieczystego użytkowania działki. Jest tylko jeden warunek – dom trzeba wybudować i zamieszkać w nim w ciągu pięciu lat. Do tej pory skorzystało z tej propozycji prawie 200 rodzin.

Z jakich są miast?

Często są to byli katowiczanie, chorzowianie i zabrzanie. Serdecznie wszystkich witamy. Zwłaszcza że dla niektórych z nich przeprowadzka sprowadza się czasem do zmiany miejsca zamieszkania o kilkaset metrów. W Bielszowicach nowi mieszkańcy są często z Zabrza, a np. w Kochłowicach z Katowic czy Chorzowa. Te rodziny, które wybierają Rudę Śląską, zyskują jednak nie tylko nowy dom na taniej działce i niższe podatki, ale też często lepszy dojazd do pracy czy do szkoły albo na studia. Ruda Śląska ma autostradę i DTŚ, budujemy trasę N-S. I nawet jeśli ktoś pracuje w innym mieście, to szybko stąd tam dojedzie. Może nawet szybciej niż z odległych dzielnicy innych miast. Mamy świetne drogi i cały czas w nie inwestujemy, będziemy budować np. obwodnicę kochłowicką.

Skoro mowa o drogach: niedawno miała pani wypadek na ul. Niedurnego. Co się stało?

Po Rudzie Śląskiej jeżdżę swoim samochodem. Dojeżdżam nim do pracy, wracam do domu i co naturalne, tak jak każdy w czasie wolnym prowadzę sama swój samochód. W minioną sobotę jechałam do kina. Zagapiłam się, jak to kobieta…

„Jak to kobieta”? Mężczyźni nie powodują wypadków?

Mówię tak, bo gdzieś natknęłam się na krytyczne wpisy ze strony mężczyzn. Mniejsza o to. Niestety za późno nacisnęłam hamulec i uderzyłam w samochód przede mną. Jechałam powoli. Uderzenie nie było na tyle silne, żeby w aucie wystrzeliły poduszki powietrzne. Na miejsce przyjechała policja, karetka. Służby zachowały się bardzo profesjonalnie, za co chciałam podziękować. Przyznałam się do winy. Uważam, że każdy ma prawo popełnić błąd.

Po tym zdarzeniu wylała się na panią fala hejtu.

To boli. Zwłaszcza że nie ma to nic wspólnego z moją pracą, z tym, jak się zmienia miasto, jak się tu ludziom żyje. To personalny atak. Jego źródła widzę w tym, że są środowiska, które za wszelka cenę chcą mnie i moich współpracowników odsunąć od władzy. Są też osoby, które robią różne rzeczy, bym źle się czuła. Mój mąż zmarł na zawał, gdy w czasie poprzedniej kadencji zaczął w sieci czytać komentarze o planach organizacji kolejnego referendum w sprawie odwołania mnie ze stanowiska. Słowa niestety mają siłę. Kilka dni później, gdy żegnałam męża na cmentarzu, w urzędzie miasta obradowała komisja rewizyjna, która debatowała nad udzieleniem mi absolutorium. Podczas spotkania krytykowano mnie za to, że np. na rynku nie ma ławek czy parasoli. Wniosek był taki, że nie należy mi się absolutorium. Nie miały znaczenia okoliczności ani to, że rynek remontował za unijne pieniądze mój poprzednik i to nam związało ręce, by wprowadzić jakiekolwiek poprawki. Gdybyśmy zaczęli tu znowu kopać, to musielibyśmy oddać pieniądze z dotacji unijnej. Ale zapewniam, że zmienimy rynek w przyszłej kadencji.

Politykom łatwiej uderzyć w kobietę?

Na pewno, ale często jest tak, że mieszkańcy to widzą i stają po mojej stronie. Rudzianie widzą, że miasto wyszło z zapaści finansowej, którą nam zafundowali poprzednicy, że inwestujemy, remontujemy i budujemy, zdobywamy duże unijne dotacje. W ostatnich latach w mieście powstał stadion lekkoatletyczny, Burloch Arena, przymierzamy się do remontu boiska Slavii, mamy już trzy odcinki trasy N-S, przejmujemy i remontujemy zabytki, tam gdzie mieszkańcy potrzebują, budujemy nowe parkingi, place zabaw. Jestem z tego dumna i zadowolona. A politycy? Często zaklinają rzeczywistość. Ja tak nie potrafię, ponieważ politykiem nie jestem. Jestem przede wszystkim rudzianką i społecznikiem, który wcześniej kierował MOPS-em, a dziś jest prezydentem i budowlańcem. Wszystkie polityczne gierki są mi obce. Wiem, że internet to bezpieczne miejsce dla osób, które rzucają różne oskarżenia czy złośliwe – by nie powiedzieć „chamskie” – komentarze. Natomiast osoby, które dobrze oceniają miasto, nie mają potrzeby zakładania anonimowych profili na Facebooku i pisania z ukrycia o mieście. Rudzianie, którym żyje się tu dobrze – a proszę mi wierzyć, że jest ich bardzo wielu – mówią mi to, gdy idę do sklepu, biegam czy wybieram się na spacer z kijkami. Na tym polega różnica. I nie ukrywam, że daje mi to energię na robienie kolejnych dla miasta rzeczy. A planów mamy tyle, że wystarczy na całą następną kadencję.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Mikołaj Chrzan poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Widać rękę Mejera w tym wywiadzie
    @iwo07
    O tak Mejer pełną gębą....dla niego to być albo nie być.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @Obserwator
    Zawsze może być kierowcą i nosić zakupy ;-)
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Kamratka zabrzańskiej perełki...
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Pani Prezydent, na własne oczy widzę jak miasto się zmienia na lepsze, nie jest to może ekspresowe tempo ale na niektóre sprawy nie ma się wpływu. Trakt Rudzki to strzał w 10, tylko tak dalej, trzymam kciuki!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0