Rzeźba „Śniadanie na trawie” zlokalizowana jest na terenie rozłożystej łąki parku Muchowiec w Katowicach. Na poziomie gruntu, wśród trawy, osadzona jest grupa rzeźbiarska, w naturalnej skali, która z pewnej odległości przypomina zwykłych gości zażywających odpoczynku wśród zieleni. Rzeźby zostały opracowane w nowoczesnym jak na owe czasy materiale – tworzywie sztucznym – i posiadają kolorystykę szaro-zieloną. Ich autorem jest znany chorzowski artysta rzeźbiarz Andrzej „Setta” Szczepaniec. Rzeźba powstała w latach 70. XX w., zapewne na zamówienie inwestora, jakim był Zarząd Zieleni Miejskiej w Katowicach.

Śniadanie na trawie nawiązuje do obrazu Maneta

Śniadanie Szczepańca jest trawestacją sławnego obrazu „Śniadanie na trawie” Edwarda Maneta z 1863 r., który w tym samym roku został wystawiony na Salonie Odrzuconych w Paryżu, natychmiast wywołując skandal. Zarzucano mu niestosowność obyczajową i wulgarność. Wytykano błędy kompozycyjne, braki w perspektywie, niewłaściwą kolorystykę, nazbyt naturalistyczne potraktowanie modeli oraz niedostatki warsztatowe. Ówcześni odbiorcy oraz krytycy nie docenili nowatorstwa tego dzieła, nie dostrzegli tego, co najważniejsze, jak sam autor komentował, „że głównym aktorem w tym obrazie jest światło”. Obraz w owym czasie doczekał się nie tylko słownej i pisemnej krytyki, ale był również wielokrotnie karykaturowany w poczytnych gazetach i czasopismach. Kolejne lata przyniosły w szczególności w kręgach artystów malarzy istotną zmianę interpretacji obrazu, a wielcy artyści malowali swoje wersje dzieła. Jak chociażby Claude Monet, który swoją wersję „Śniadania na trawie” stworzył już w 1865 r. Natomiast Pablo Picasso zainspirowany tym obrazem namalował aż 26 obrazów i ok. 140 grafik. Obraz Maneta stał się jedną z ikon sztuki plastycznej XX w. W zbiorach muzeum ms2 w Łodzi znajduje się bardzo ciekawy obraz bezpośrednio odwołujący się do „Śniadania na trawie”. Jego autorem jest Alain Jacquet, francuski artysta malarz związany ze sztuką figuratywną i pop-artem. Autor posłużył się techniką graficzną – seriografią, naśladującą raster fotografii reprodukowanej w gazetach. Zastosowana przez Jacqueta technika oraz uwspółcześnienie sceny – modne stroje, scena osadzona w przydomowym ogrodzie z basenem – podkreślają umowność konwencji przedstawiania rzeczywistości. Obraz ten można również postrzegać jako ironiczny komentarz oraz głos w dyskusji o sztuce i nad sztuką.

Na trawie w modnym garniturze

Co nam przedstawił Andrzej Szczepaniec w swoim „Śniadaniu na trawie”? Sam autor określił osoby tam przedstawione. Leżąca postać jest autoportretem artysty. Młody mężczyzna jest ubrany w modny garnitur z szerokimi nogawkami, dużym kołnierzem koszuli i marynarki, szerokim krawatem, co znamionuje typowe cechy mody lat 70. Mężczyzna ponadto nosi duże okulary i zawadiacki wąs. Znamienna, niedbała poza młodzieńca – powtórzona z obrazu Maneta – oraz gest prawej wyciągniętej ręki jednoznacznie określają pozycję artysty jako nauczyciela, tego, który prowadzi dyskurs. Jego słuchaczem jest siedzący naprzeciw starszy mężczyzna ubrany w uniform – spodnie robotnicze z szelkami, z głową nakrytą kaskiem górniczym. Ma pociągłą twarz pooraną zmarszczkami, w lewej ręce trzyma nadgryzioną pajdę chleba. Na jego twarzy maluje się lekki uśmiech, a małe i zapuchnięte oczy wpatrują się w dal. Rzeźba przedstawia więc robotnika – górnika, ale jest to zapewne alegoryczne przedstawienie robotnika.

Pijaczek i bywalczyni klubu Kaktusy

Do tej postaci pozował Szczepańcowi Jorg, zapoznany miejscowy pijaczek, który posiadał bardzo osobliwe i plastyczne rysy twarzy. Siedząca opodal naga niewiasta jest również upozowana tak jak na obrazie Maneta. Jest to ładna kobieta o pełnych kształtach, o dość konwencjonalnym obliczu, niewyrażającym żadnych emocji. Modelką do tego przedstawienia podobno była jedna ze stałych bywalczyń modnego klubu Kaktusy w Katowicach.

Scenę dopełnia jeszcze jeden element, jakim jest martwa natura. Pierwotnie znajdowała się u nóg kobiety, obecnie jest przesunięta w stronę leżącego mężczyzny. Na pomiętej chuście rozrzucone są różne produkty spożywcze: kiełbasy, plastry sera, chleb, słoik dżemu, cebule, jabłka, gruszka i butelka wina. Rzeźby te zostały posadowione na ziemi bez postumentu czy cokołu, co powoduje ich integralne powiązanie z najbliższą zielenią – trawą oraz drzewami, płotem i krzakami rosnącymi w tle.

Andrzej Szczepaniec studiował na ASP w Krakowie w latach 1966–1972. Po studiach przyjechał do Chorzowa i tu pracował przez następne kilkanaście lat. W początku lat 90. wyjechał do USA i tam jest aktywnym uczestnikiem życia artystycznego. Jego dorobek artystyczny jest nad wyraz bogaty, projektował i realizował szereg rzeźb i płaskorzeźb oraz medali. Jest autorem pomników. W Chorzowie: Żołnierzy Polskich na cmentarzu przy ul. Dąbrowskiego, Żołnierzy Polskich na cmentarzu przy ul. Granicznej oraz Żołnierzy przy ul. Śląskiej. Stworzył też rzeźbę plenerową „Matka z dzieckiem” w parku Róż w Chorzowie, a w Mysłowicach pomnik Tadeusza Kościuszki. Na budynku Szkoły Muzycznej w Chorzowie stworzył płaskorzeźbę portretową Grzegorza Fitelberga, a w tutejszym IV LO – tablicę pamiątkową Marii Skłodowskiej-Curie. Jest również autorem popiersia Mariana Batki w szkole przy ul. Powstańców w Chorzowie. Na terenie parku im. Tadeusza Kościuszki w Katowicach wykonał dwie rzeźby, które zostały skradzione lub uszkodzone. Pierwszą z nich była rzeźba „Pigmalion”, drugą – „Wenus z Bufetowa”. W zbiorach Muzeum Śląskiego w Katowicach znajdują się rzeźby: „Lalka”, „Strenżer in baj najt”, „Szał według Podkowińskiego”, „Wenus z Bufetowa”, „Na piedestale”. Zaprojektował wiele medali pamiątkowych i okolicznościowych.

Rzeźba jak ironiczny komentarz do rzeczywistości

Rzeźbę Andrzeja Szczepańca „Śniadanie na trawie” należy interpretować jako ironiczny komentarz do rzeczywistości i do sztuki. Wybrana przez artystę konwencja; prześmiewcza, kpiarska, sowizdrzalska jest zaprzeczeniem wzniosłości ikonicznego i podziwianego dzieła sztuki. Jest również dowcipnym i humorystycznym żartem ze spacerowiczów i bywalców parku. Są oni bezpośrednio skonfrontowani w przestrzeni parku z naturalnej wielkości rzeźbami, łudząco przypominającymi zwykłych ludzi. Artysta zawarł w autoportrecie również ironiczny dystans do samego siebie. Tak wybrany motyw i jego realizacja poprzez ironię i kpinę prowadzą do delikatnego wstrząsu poznawczego. Współistniejąca ironia i wzniosłość sygnalizują ambiwalentną postawę samego twórcy lub niejednoznaczność dzieła. Andrzej Szczepaniec nie tylko w „Śniadaniu na trawie” podąża tą ścieżką twórczej inspiracji. Zrealizował on równie ironiczną rzeźbę odwołującą się do kanonu rzeźby antycznej, czyli „Wenus z Milo”. Jego Wenus jest z Bufetowa i posiada wspaniałe i dorodne piersi, różowe policzki, a u jej stóp kłębi się gromada karykaturalnych nagich dzieci. Takie przedstawienie kojarzy się z wierszem „Ojczyzna” Rafała Wojaczka, który w równie ironiczny sposób pisze: „Piersi matki dwie pobożne setki, i troskliwa jakby bufetowa”.

Andrzej Szczepaniec w kolejnych rzeźbach – „Szał według Podkowińskiego” i „Bez podpisu (na piedestale)” – równie zabawnie komentuje wzniosłość sytuacji. Taka postawa nie jest odosobniona w panoramie sztuki XX i XIX w. Można wskazać wielu artystów, którzy wykorzystywali ironiczny potencjał względem wzniosłości. Takimi artystami byli: Salvador Dali, Fernando Botero, Jeff Koons, Marcel Duchamp czy Dawid Czerny.

Na zakończenie należałoby głośno krzyknąć: Ratujmy rzeźbę Andrzeja Szczepańca!

Niestety, stan jej zachowania jest zły i wymaga ona pilnych prac konserwatorskich. Należy wierzyć, że nasz głos dotrze tam, gdzie trzeba, a pełna uroku, dowcipu i piękna rzeźba będzie jeszcze długo nas cieszyć.