Przez lata Ochorowiczówka popadała w ruinę, choć jest to miejsce historyczne i po części magiczne. Jego budowniczym był Julian Ochorowicz, postać niezwykle ciekawa. Jego biografią można by obdzielić kilka osób i o każdej powiedzieć, że była wybitna w swojej dziedzinie. Bez przesady Ochorowicza można nazwać polskim Leonardem da Vinci przełomu XIX i XX w. – psycholog, wynalazca, architekt, pisarz i ideologiczny prekursor polskiego pozytywizmu. W tym miejscu bywali Władysław Reymont, Bolesław Prus i wiele innych czołowych postaci polskiego pozytywizmu.

Z kolei malarstwo magicznego realizmu to świat fantasy, który we współczesnej sztuce jest bardzo popularny. Pojawia się w literaturze, w książkach Tolkiena, Rowling, Sapkowskiego czy w ekranizacjach powieści tych autorów. Ma też wielu wybitnych przedstawicieli w malarstwie, poczynając od Beksińskiego czy Sętowskiego, a na twórcach młodego pokolenia jak Szynkarczuk czy Jaśnikowski kończąc.

Stworzenie Muzeum Magicznego Realizmu, gdzie zgromadziliśmy największy w Polsce zbiór malarstwa, grafik czy rzeźb tworzonych w duchu fantasy, jest jak najbardziej uzasadnione.

Willę Julian Ochorowicz wybudował na czakramie mocy. Był jednym z pierwszych psychologów zajmujących się mediunizmem w Polsce. Robił to w sposób naukowy, empiryczny i niemający nic wspólnego z okultyzmem. Jednak w tamtych czasach, szczególnie w małej wiosce, jaką była Wisła, uznawano go za kogoś, kto w magiczny sposób kontaktuje się z duchami. Z kolei magiczny realizm odnosi się do wyobraźni, fantazji, marzeń sennych. I właśnie to są elementy, które spajają magiczny realizm i Ochorowiczówkę.

Znalazła się tam stała kolekcja ponad 300 prac stworzonych w duchu magicznego realizmu. Została ona zasilona ponad 60 pracami: grafikami i reprodukcjami z oryginalnym podpisem jej twórcy – Salvadora Dali. W ostatnim czasie zbiory Ochorowiczówki wzbogaciły się o jedyną w Polsce stałą ekspozycję cyfrowych grafik Jakuba Różalskiego.

Opowieściomalarz

Jarosław Jaśnikowski urodził się w 1976 r. w Legnicy. Już jako kilkuletni chłopiec lubił malować, rysować. Przychodziło mu to z wielką łatwością i sprawiało wiele przyjemności. Kiedy miał ok. sześciu–siedmiu lat, jego rodzice zdobyli wspaniały album obrazów z Galerii Ermitaż. Przeglądał go setki razy, oczarowany przykładami sztuki tworzonej przez największych mistrzów pędzla od średniowiecza po współczesność. W wieku 14 lat kupił za własne pieniądze album „Science Fiction Art”. Między innymi pod wpływem tych publikacji postanowił rozwijać swoje umiejętności malarskie, opierając je przede wszystkim na nurcie science fiction.

Dziś Jarosław Jaśnikowski należy do czołowych surrealistów polskich tworzących w nurcie magicznego realizmu. Jest też jednym z najbardziej znanych polskich reprezentantów steampunku w malarstwie.

Świat Alternatywny

Obrazy Jarosława Jaśnikowskiego są malarską opowieścią o Świecie Alternatywnym. Artysta twierdzi jednak, że nie jest to jakaś wydumana forma kreacji. Ona ewoluowała w wyobraźni twórcy. Pojawiła się o wiele wcześniej, nim powstały pierwsze obrazy. Jarosław Jaśnikowski żyje niejako w dwóch światach, tym realnym i tym stworzonym mocą wyobraźni.

Pokazywany przez artystę na obrazach świat istnieje równolegle z rzeczywistym. Jest w tym samym miejscu, w tym samym czasie, lecz w innym wymiarze. Jaśnikowski nazywa go Światem Alternatywnym, w którym on sam jest wędrowcem, badaczem i obserwatorem. Swoje obrazy traktuje jak okna, dzięki którym ludzie mogą obserwować Świat Alternatywny, ale i odwrotnie. Również mieszkańcy z tamtej strony obrazów mogą obserwować nas.

Czasami w przedstawieniach Jaśnikowskiego pojawia się postać Przewodnika w cylindrze i starym płaszczu. To on oprowadza artystę, pokazuje ciekawe miejsca, opisuje zasady funkcjonowania i wyjaśnia dość zagmatwane, często irracjonalne prawa nauki, jakimi rządzi się Świat Alternatywny.

Świat, który Jaśnikowski pokazuje w swych obrazach, powstał w efekcie wielkiego kataklizmu. W związku z tym, że była to tylko alternatywa, nastąpiło rozdwojenie kontinuum czasoprzestrzennego. Nasze losy potoczyły się normalnie, ale powstała również Alternatywna Historia. Tam Ziemia została rozbita na wiele dryfujących wysp, zawieszonych w atmosferze, dlatego nadal mogło istnieć życie. Ocalały tylko największe budowle, w tym wiele gotyckich katedr, ale dzięki temu właśnie na gotyku oparto pojęcie estetyki i piękna. W konsekwencji zmian cywilizacja techniczna potoczyła się zupełnie innym torem. Najistotniejszym problemem, jaki stanął przed mieszkańcami porozrzucanych wysp, stała się możliwość podróżowania między nimi. Ludzie zaczęli budować wielkie pojazdy latające, samoloty, sterowce, balonoloty, ale również parowozy.

Całkowicie zmieniły się prawa fizyki. Materia uzyskała bardziej swobodny stan skupienia. Kamień mógł stać się czymś miękkim i lepkim, skały zaczęły przybierać formy cieliste, a ciała ludzi zaczęły zespalać się z otoczeniem. Świadomość bytu była już nie tylko domeną ludzi i zwierząt, ale również maszyn, skał, przedmiotów na pozór martwych. Pojawiły się także wszędobylskie Oczy, które nie wiadomo, czyimi oczami były. Czas przestał być mierzalny. Sny zaczęły przybierać formy materialne. Jednak z tego chaosu powoli zaczął wyłaniać się nowy ład, ludzie nauczyli się w nim żyć i do tej pory istnieją w owym Świecie Alternatywnym.

Inspiracje i estetyka

Jarosław Jaśnikowski pytany o autorytety malarstwa metafizycznego, surrealizmu i o to, czy któryś z nich wywarł na nim szczególne wrażenie, odpowiada: – Każda przygoda z surrealizmem zazwyczaj zaczyna się od Salvadora Dali, choć nie można go uznać za twórcę surrealizmu. Można za to śmiało stwierdzić, że wywarł największy wpływ na ten kierunek sztuki. Duży wpływ na moje malarstwo mieli Wojciech Siudmak i Zdzisław Beksiński, ale też nie mogę pominąć mojego nauczyciela Telemacha Pilitsidisa czy mistrza nad mistrzami Jacka Malczewskiego.

Wydarzeniem, które zainspirowało Jaśnikowskiego do poświęcenia się malarstwu, była wystawa prac Wojciecha Siudmaka zorganizowana w legnickim Muzeum Miedzi w marcu 1998 r. Po tej wystawie, a także w efekcie bezpośrednich rozmów z twórcą, Jarosław Jaśnikowski zaczął tworzyć obrazy w nurcie magicznego realizmu, a jednocześnie rozpoczął naukę w Głogowskim Studium Sztuk Plastycznych. Sztuka stała się dla Jaśnikowskiego najważniejszym wyznacznikiem w życiu.

Artysta wybrał magiczny realizm, bo – jak sam twierdzi – do dziś zostało w nim coś z małego chłopca, który marzy o fantastycznych pojazdach latających, ogromnych parowozach, podróżach, bitwach powietrznych.

Jarosław Jaśnikowski znalazł własną przestrzeń, która jest odbiciem jego najskrytszych pragnień, a surrealizm – a może raczej realizm magiczny – stał się najlepszym narzędziem, by mógł innym opowiadać swoje historie. A inspiracji znajduje wiele.

– Nigdy nie wiem, co mnie jutro zainspiruje – opowiada artysta – Czasami jest to rzecz mała i ulotna, czasami zjawisko fizyczne, monumentalny obiekt. Jednak najczęściej szukam inspiracji wewnątrz mojej wyobraźni. Wydobywam ją po kawałku, układam na kartce, coś do niej dodaję, coś odejmuję i bywa tak, że nagle pojawia się olśnienie i już jest nowy temat na obraz.

Artysta nie czuje w sobie potrzeby eksperymentowania z techniką malarską. W jego twórczości liczy się obraz, wizja. To w nie pędzel malarza potrafi tchnąć życie, to one się rozwijają, podlegając pewnej ewolucji. Zmianom ulegają też umiejętności samego malarza, które wciąż się kształtują. Jarosław Jaśnikowski ma ich świadomość, ale też zdaje sobie sprawę, w jakim kierunku podąża swoją drogą artystyczną.

Marzec 1921

Jednym z najnowszych dzieł Jarosława Jaśnikowskiego jest „Marzec 1921”. Artysta często dopisuje do swoich obrazów pewną historię, która jest dopełnieniem tego, co widzimy na płótnie. Tak jest i w tym przypadku.

Po spektakularnym zwycięstwie Wojska Polskiego nad bolszewikami w sierpniu 1920 r. armia dowodzona przez Józefa Piłsudskiego, wspierana przez atamana Petlurę, dowódcę legionów ukraińskich, wypiera Sowietów poza wschodnie granice młodej, niedawno odrodzonej Rzeczypospolitej. Piłsudski oraz jego doradcy zdają sobie sprawę, że zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej tylko na krótki czas odwleka zagrożenie kolejną nawałnicą Armii Czerwonej, której cel jest jasny: rozpowszechnić komunizm aż po Atlantyk. Jeszcze latem 1920 r. dochodzi do porozumienia z niedobitkami armii carskiej działającymi na terenie dawnego imperium Romanowów. W połowie września wojska polskie wspierane przez Ukraińców oraz coraz liczniejszych ochotników z całej Europy, a także przy wsparciu rosyjskich oddziałów skupionych wokół „białych generałów”, rozpoczynają ofensywę na terenie ZSRR.

Zaskoczona siłą natarcia Armia Czerwona jest w odwrocie. Armia Konna Siemiona Budionnego, próbująca jako pierwsza stawić czoła natarciu, zostaje całkowicie rozbita. Niedobitki Armii Czerwonej wycofują się w kierunku Moskwy. Jednak i tu, nie mogąc wykonać żadnego kontruderzenia, bolszewicy zostają zepchnięci do głębokiej defensywy.

Przeciw komunistom staje duża część rosyjskiego społeczeństwa. Trzy lata panowania zbrodniczego ustroju sprawiły, że wielu Rosjan wita Piłsudskiego jak wyzwoliciela. 15 listopada Białoruś, a trzy dni później Ukraina ogłaszają niepodległość, niebawem inne republiki radzieckie pójdą ich śladem. Na początku grudnia przywódcy światowego proletariatu uciekają z oblężonej Moskwy do Nowosybirska, gdzie planują odbudować potencjał militarny. Jednak na ich wezwanie do mobilizacji odpowiada niewielu ochotników. Moskwa niebawem pada, a Wojska Polskie i ich sojusznicy mimo zbliżającej się zimy prą dalej na wschód. Pod koniec stycznia następuje oblężenie Nowosybirska. Komuniści już nie są w stanie uciec z tego kotła. Światowy komunizm kończy się ostatecznie w marcu 1921 r.

Od Gdańska do Wisły

Obrazy Jarosława Jaśnikowskiego można zobaczyć na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych. Kilka lat temu artysta zorganizował jednak wyjątkowe turnée.

Ponieważ na jego obrazach często pojawiają się różnego rodzaju urządzenia, pojazdy, machiny latające, kilkadziesiąt prac twórcy zawitało do miejsc wyjątkowych, m.in. do Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, Muzeum Komunikacji – Zajezdnia Sztuki w Szczecinie czy Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

Wszędzie cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem. Dziś wiele prac Jarosława Jaśnikowskiego można podziwiać także w Muzeum Magicznego Realizmu „Ochorowiczówka” w Wiśle.

* dr Sebastian Chachołek – kustosz Muzeum Magicznego Realizmu w Wiśle