1 stycznia 1951 roku gminie wiejskiej Tychy zostały nadane prawa miejskie, w następstwie czego ruszyła wielka budowa kolejnych osiedli mieszkaniowych. Od 1953 roku powstawały one zgodnie z założeniami planu generalnego miasta autorstwa Kazimierza Wejcherta i Hanny Adamczewskiej (później Adamczewskiej-Wejchert). Od samego początku dużą wagę przywiązywano do wzbogacania kreowanej przestrzeni przez różnego rodzaju akcenty plastyczne. Początkowo, na zrealizowanym w latach 1951-1956 osiedlu A, były to przede wszystkim kompozycje rzeźbiarskie, reprezentujące oficjalnie wówczas obowiązujący realizm socjalistyczny. Wraz z polityczną odwilżą 1956 roku nastąpił jednak zdecydowany odwrót od wątków zaangażowanych ideologicznie, na rzecz nowatorskich koncepcji, które często zbliżały się do abstrakcji. Do tego typu rozwiązań świetnie nadawała się zyskująca wówczas coraz większą popularność technika mozaiki. Układane z drobnych płytek ceramicznych kompozycje znakomicie sprawdzały się w kontekście nowoczesnych, prostych i geometryzujących form nowej architektury, będąc jednocześnie istotnym ożywieniem dla skromnego wówczas asortymentu materiałów budowlanych.

W rozrastających się w szybkim tempie Tychach powyższa tendencja nabrała znacznych rozmiarów. Architekci byli otwarci na współpracę z artystami plastykami, czemu w istotny sposób sprzyjały funkcjonujące w tamtym czasie zasady finansowania realizacji budowlanych – inwestor mógł przeznaczyć na akcenty plastyczne około jeden procent dostępnych na dane przedsięwzięcie funduszy. W ten sposób, dla artystów, nowo powstająca przestrzeń stała się bardzo atrakcyjnym polem działania. U schyłku lat pięćdziesiątych w mieście zamieszkiwało ich zaledwie kilku. Należał do nich urodzony w 1931 roku Franciszek Wyleżuch, który w 1957 roku ukończył studia na ówczesnym Wydziale Grafiki Propagandowej Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Tuż po uzyskaniu dyplomu podjął on pracę nauczyciela rysunków w kilku tyskich szkołach, zaś w 1960 roku, jako grafik, związał się z redakcją „Trybuny Robotniczej” a wkrótce potem z wydawnictwem „Śląsk”. Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nawiązał również kontakty ze środowiskiem architektów skupionych w Miastoprojekcie Nowe Tychy, otwierając tym samym w swej twórczości nowy nurt. Do końca lat siedemdziesiątych artysta wykonał znaczną liczbę tyskich mozaik, w tym jedną z najciekawszych – tę która do niedawna zdobiła budynek Zakładu Elektroniki Górniczej.

Przedsiębiorstwo powstało w 1964 roku na bazie Spółdzielni Pracy Piezoelektronika, która do Tychów przeniosła się w roku 1955 z Katowic. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych działalność ZEG-u nabrała wielkiego rozmachu, co korespondowało z intensywną rozbudową jego bazy lokalowej. Całość założenia zaprojektował Marek Dziekoński, jeden z czołowych architektów tyskiego Miastoprojektu. W 1969 roku ukończono większą część pierwszego etapu realizacji – przy ulicy Świerczewskiego (obecnie biskupa Burschego) oddano do użytku dwunastokondygnacyjny budynek wysoki oraz niski horyzontalny pawilon wejściowy, pełniący funkcje socjalno-administracyjne. To właśnie rozległa przestrzeń elewacji frontowej tego drugiego zyskała mozaikową dekorację autorstwa Franciszka Wyleżucha. Kompozycja na pierwszy rzut oka ma charakter abstrakcyjny, jednak bardziej dociekliwi odbiorcy szybko mogą w niej odkryć ukryte znaczenie. Wielobarwne linie i punkty układają się w większe geometryczne układy, nawiązujące w swej całościowej formie do tego, co stanowiło niejako podstawę  produkcji Zakładu – elektronicznych układów scalonych. Cechą dodatkowo wyróżniającą mozaikę jest przestrzenny charakter. Niektóre jej elementy – poszczególne ścieżki elektryczne – zostały znacznie wysunięte przed lico całej ściany, tworząc tym samym interesujące efekty światłocieniowe. Kompozycję pierwotnie otaczała architektoniczna rama w formie pasów elewacji o powierzchni szczelnie pokrytej drobnymi otoczakami. Ta naturalna rzeźbiarska struktura trafnie współgrała z gładką, lekko błyszczącą płaszczyzną wykonanej z materiału ceramicznego ściany.

Jak wyglądał typowy proces powstawania mozaiki? Wpierw artysta wykonywał niewielki projekt, który następnie był oceniany przez inwestora, autora budynku oraz komisję Państwowego Przedsiębiorstwa Pracownie Sztuk Plastycznych, czyli pośrednika monopolistę we wszystkich ówczesnych zamówieniach z zakresu plastyki. Po uzyskaniu akceptacji, projektant mógł przystąpić do realizacji – w pierwszej kolejności przenosił koncepcję do skali docelowej przy pomocy rozrysowywanej na ścianie regularnej siatki centymetrowej. Następnie, na cementowej zaprawie, układał kolejne płytki. W omawianym przypadku, podobnie jak w większości tyskich mozaik, pochodziły one z wytwórni w Łysej Górze niedaleko Brzeska (obecnie województwo małopol-skie), gdzie działała cepeliowska spółdzielnia „Kamionka”, produkująca m.in. właśnie ceramikę architektoniczną. Gdy kompozycja była gotowa, poszczególne płytki łączono spoinami, po czym całość czyszczono, przygotowując do ostatecznej oceny i odbioru przez kolejną komisję PP PSP.

Projektant budynku, Marek Dziekoński, na walory artystyczne zwracał uwagę szczególną. Mozaika autorstwa Franciszka Wyleżucha nie była więc jedynym akcentem plastycznym zdobiącym tyski ZEG. Interesującą dekorację uzyskała także znajdująca się w budynku socjalno-administracyjnym pływalnia. Na jednej z jej ścian została umieszczona kompozycja przedstawiająca postaci pływaków, wykonana z potłuczonych fragmentów naczyń ceramicznych oraz odpadów hutniczych w formie barwnych, masywnych brył szklanych. Wystroju wnętrz obiektu dopełniały mozaikowe okładziny korytarzy oraz stołówki – były to proste pionowe pasy w barwach czerwieni, brązu i oranżu. To ostatnie pomieszczenie w późniejszym czasie ozdobiły wielkoformatowe malowidła przedstawiające sceny z życia górników, wykonane przez mieszkającego w Tychach członka artystycznej grupy Arkat (Artyści Katowiccy), malarza i grafika, Eryka Pudełkę.

Okresem szczególnego rozkwitu ZEG-u były lata siedemdziesiąte. W tym okresie powstały zaprojektowane przez Marka Dziekońskiego dwa kolejne dwunastopiętrowe budynki wysokie, niskie hale produkcyjne oraz liczne obiekty pomocnicze. U schyłku dekady zakład zatrudniał blisko dwa tysiące pracowników i eksportował swój asortyment m.in. do NRD, Rumunii, Jugosławii i Nigerii. Dobra kondycja przedsiębiorstwa trwała jeszcze w latach osiemdziesiątych, jednak wraz z przemianami politycznymi sytuacja się skomplikowała. ZEG próbował dostosować się do nowych realiów gospodarczych, powstały  plany modernizacji najstarszego z budynków,  jednak nie doszły one do skutku.

Wiosną 2016 roku rozpoczęto rozbiórkę obiektu, podczas której, dzięki staraniom służb konserwatorskich, Urzędu Miasta w Tychach, Oddziału Górnośląskiego Stowarzyszenia Historyków Sztuki oraz Muzeum Miejskiego w Tychach, mozaika autorstwa Franciszka Wyleżucha została wpisana do rejestru zabytków województwa śląskiego i zdemontowana.
Wówczas też wyżej wspomniane obrazy Eryka Pudełki oraz kompozycja przedstawiająca pływaków trafiły do tyskiego muzeum. Mozaika autorstwa Franciszka Wyleżucha znalazła tymczasem nowe miejsce – stanęła przed budynkiem Zespołu Szkół nr 4 im. Janusza Groszkowskiego przy al. Bielskiej, która kontynuuje tradycje dawnej szkoły ZEG-owskiej. W ostatnich dniach dobiegły końca prace konserwatorskie - dzieło można oglądać już w całej okazałości.

Należy w tym kontekście podkreślić, że obiekty sztuki, również te stosunkowo “młode”, na naszych oczach stają się dziedzictwem kulturowym i jako takie domagają się właściwego docenienia nie tylko przez fachowców ale i “codziennych” odbiorców - kształtują one zmysł estetyczny oraz swym własnym językiem opowiadają o niedawno minionej przeszłości.

* Patryk Oczko jest kustoszem w Muzeum Miejskim w Tychach

Śląsk jest jak Wieża Babel

Nie interesujesz się sztuką? Nie znasz się na niej? Myślisz, że na Śląsku nie ma nic wartego zobaczenia? Cykl "Nasza wieża Babel" jest dla Ciebie – chcemy pokazać, że sztuka na Śląsku jest różnorodna jak wieża Babel i każdy znajdzie tu coś ciekawego dla siebie. Pomagają nam specjaliści, m.in. historycy sztuki z Muzeum Śląskiego w Katowicach. Opisali już m.in. witraże w kościele ewangelickim w Wiśle oraz w Urzędzie Miejskim w Chorzowie, murale z Bielska-Białej i Sosnowca, „smoki” w auli Akademii Muzycznej w Katowicach, kosmiczną konstrukcję z tyskiego osiedla D, a także wiele rzeźb i obrazów. Niektóre z nich można zobaczyć wcale nie w muzeach czy galeriach sztuki, ale w miejscach, w których się takich arcydzieł nie spodziewamy.

Wszystkie teksty z cyklu „Nasza wieża Babel” na katowice.wyborcza.pl.

A jakie dzieło Twoim zdaniem warto przedstawić w „Naszej wieży Babel”? Piszcie listy@katowice.wyborcza.pl