Tychy to miasto o charakterze unikalnym – ukształtowane na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu lat według spójnego i konsekwentnie realizowanego planu stanowi ewenement na szeroką skalę. Powstające od 1951 roku osiedla były wzbogacane przez obiekty sztuki reprezentujące różnorodne style i tendencje artystyczne. Działo się to z różnym natężeniem, zależnym m.in. od rozwoju gospodarczego miasta.

Czasem szczególnie sprzyjającym twórczym działaniom były lata siedemdziesiąte. Na początku tej dekady podjęto decyzję o ulokowaniu w Tychach Fabryki Samochodów Małolitrażowych, co pociągnęło za sobą intensywną rozbudowę tkanki mieszkalnej. W 1975 roku ukończono północną część miasta, czego symbolicznym podsumowaniem stała się realizacja pomnika Walki i Pracy, dziś zwanego potocznie Żyrafą. Równocześnie podjęto działania mające na celu wzbogacenie nowo zrealizowanych osiedli rzeźbami plenerowymi o formach niezwykle nowoczesnych i śmiałych – abstrakcyjnych lub w swobodny sposób nawiązujących do rzeczywistości realnej.

Z inicjatywy władz miasta Tyska Spółdzielnia Mieszkaniowa „Oskard” nawiązała współpracę z Akademią Sztuk Pięknych w Krakowie. W 1975 roku w Spółdzielczym Domu Kultury „Tęcza” odbyła się wystawa projektów rzeźbiarskich, wykonanych z uwzględnieniem konkretnych uwarunkowań przestrzennych. Wiele z zaprezentowanych tam obiektów zostało zatwierdzonych do natychmiastowej realizacji. Popularnym i bardzo aktualnym tematem zapładniającym wówczas wyobraźnię artystów był podbój kosmosu – przypomnijmy, że to właśnie wiosną 1975 roku została powołana w Paryżu Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), zaś latem doszło do połączenia Apolla 18 (USA) i Sojuza 19 (ZSRR) podczas lotu w przestrzeni kosmicznej.

Statek kosmiczny był tylko pretekstem

Jednym z kierujących całym tysko-krakowskim przedsięwzięciem od strony artystycznej był Stefan Borzęcki (1930-2015), ówczesny dziekan Wydziału Rzeźby ASP. Jego Kosmosonda (bo tak właśnie nazwał swą pracę) stanęła na terenie śródmiejskiego osiedla D, przy przebiegającej przez środek miasta tzw. osi zielonej.

Rzeźba jest w zasadzie kompozycją o charakterze abstrakcyjnym, a tytułowy statek kosmiczny był raczej pretekstem oraz swobodną inspiracją do rozważań nad przenikaniem się różnorodnych kształtów i form w przestrzeni. Kompozycja ma postać osadzonej na prostopadłościennym cokole, zwartej, a jednocześnie płynnej, łukowato powyginanej bryły, której masę rozbijają cylindryczne, puste przestrzenie. Jako podstawa do realizacji posłużył niewielki gipsowy model znajdujący się obecnie w zbiorach Muzeum Miejskiego w Tychach. Następnie autor w pracowni krakowskiej ASP wykonał z gliny kolejny model – już w skali 1:1. Na nim uformował negatywowe, gipsowe formy do odlewu, które zostały przewiezione do Tychów, złożone w całość na przeznaczonym dla rzeźby miejscu, uzbrojone we wnętrzu spawaną konstrukcją metalową i zalane z góry betonem wzbogaconym o domieszki uszlachetniające (tzw. sztuczny kamień). Proces ten odbywał się partiami, o czym świadczą widoczne na powierzchni rzeźby poziome szwy.

Kiedy po kilku dniach schnięcia odlew uzyskał właściwą twardość, odbito od niego z zewnątrz gipsowe formy. W ten sposób rzeźba była niemal gotowa – ostatni etap stanowiło odkuwanie i cyzelowanie jej detali. W ramach pleneru w 1975 roku tą samą tematyką co Stefan Borzęcki zainspirował się również Jerzy Nowakowski (ur. 1947), tworząc kompozycję Doznania kosmiczne. Wówczas powstały również abstrakcyjna rzeźba Antoniego Hajdeckiego (1927-1991) oraz figuratywny Hokeista Józefa Sękowskiego (ur. 1939). Wszystkie powyższe realizacje wzbogaciły przestrzeń śródmiejskiego osiedla D.

W roku 1979 tysko-krakowska współpraca doczekała się dalszego ciągu. Do grona zaangażowanych w działania w przestrzeni miejskiej twórców dołączyli wtedy Antoni Porczak, Wojciech Firek i Andrzej Getter. Część uczestników pleneru rozszerzyła repertuar wykorzystywanego tworzywa o blachę miedzianą. Kontynuacji doczekał się także wątek kosmiczny – Stefan Borzęcki zrealizował wówczas Kosmolot II. Jest to dynamiczny, ukośnie usytuowany, jakby strzelający w niebo obelisk, zakończony płynnymi formami, przywodzącymi na myśl ludzkie sylwetki. Ta wykonana ze sztucznego kamienia rzeźba nawiązuje do swej poprzedniczki nie tylko nazwą i wykorzystanym materiałem, ale i ukształtowaniem – jej bryła także jest częściowo przepruta pustymi, cylindrycznymi przestrzeniami. Kosmolot II oraz nowa abstrakcyjna kompozycja Jerzego Nowakowskiego wzbogaciły przestrzeń osiedla M, które zostało ukończone jako pierwsze w południowej części miasta.

Zdobywcom przestrzeni

Warto zaznaczyć, że powstałe w Tychach rzeźby o tematyce kosmicznej miały swoich bliskich „krewnych” – część z nich niestety już nie istnieje. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych krakowscy artyści, na podobnych zasadach jak ze spółdzielnią Oskard, współpracowali z Wytwórnią Sprzętu Komunikacyjnego w Rzeszowie oraz z Urzędem Miasta w Krośnie. W pierwszym z miast w 1976 roku Stefan Borzęcki wykonał rzeźbę Kosmolot, w drugim zaś, w roku 1979, Kosmosondę II. Pokrewna formalnie tyskim realizacjom jest również praca Jerzego Nowakowskiego zatytułowana Zdobywcom przestrzeni, zrealizowana w 1978 roku w Rzeszowie.

Tuż po zakończeniu pierwszego tyskiego pleneru Stefan Borzęcki, na łamach regionalnego tygodnika „Echo”, wypowiedział się: „Rzadko kiedy współpraca układała się tak dobrze. […]

Nasze rzeźby są awangardowe w formie i spotkały się z różną oceną. W czasie ich realizacji mieszkańcy bardzo interesowali się postępem prac. Sądzimy, że po naszym odejściu nie będzie chyba zbyt wielu powodów do złośliwości”.

Trzeba jednak przyznać, że dzieła artystów z krakowskiej ASP nie spotkały się z pełną akceptacją – zarzucano im m.in. brak komunikatywności i nawiązań do świata realnego. Stopniowo następował jednak proces oswajania. Niezrozumiałe początkowo kompozycje zaczęły budować wokół siebie różnorodne historie. Stawały się elementami dziecięcych zabaw, znaczyły punkty spotkań młodzieży. Zmieniał się również ich kontekst – architektoniczne tło szybko przesłoniła zieleń rozrastających się drzew i krzewów. Trzeba przy tym zaznaczyć, że z biegiem czasu zatarła się również pamięć o autorach oraz nadanych przez nich tytułach, sugerujących określone inspiracje tematyczne. Z obcą początkowo materią mieszkańcy miasta poradzili sobie, nadając obiektom własne nazwy. Odwoływały się one do prostych skojarzeń formalnych. Przykładowo Kosmosonda stała się „uchem”, Kosmolot zaś „armatą”. Gdy w 2015 roku Muzeum Miejskie w Tychach, w ramach wystawy i publikacji Tychy. Sztuka w przestrzeni miasta, przypomniało i przybliżyło zapomniane nieco dzieła, okazało się, że tkwią one już głęboko w indywidualnej oraz zbiorowej pamięci tyszan. Dziś obiekty te stanowią integralną część tkanki miejskiej. Są one spójnym, wysokiej klasy artystycznej zespołem, który wymaga troskliwej opieki konserwatorskiej. Dla właściwego odbioru rzeźb niezbędna jest również dbałość o ich bezpośredni kontekst przestrzenny.

* Patryk Oczko – historyk sztuki, kustosz w Dziale Sztuki Muzeum Miejskiego w Tychach.