Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pierwsze dwa przypadki przydarzyły się jeszcze w latach 60. Sosnowiczanie radzili sobie, mimo że na drodze stawały im największe tuzy polskiego i śląskiego piłkarstwa. W 1962 roku w komunistyczne Święto Odrodzenia Polski (czyli 22 lipca) ograli Górnika Zabrze 2:1, w którego składzie grali m.in.: Hubert Kostka, Ernest Pohl, Stanisław Oślizło i Roman Lentner. Za pierwszym razem w asyście 25 tysięcy kibiców puchar wręczał Włodzimierz Reczek, przewodniczący Głównego Komitetu Kultury Fizycznej.

Rok później na tym samym stadionie Zagłębie ograło Ruch Chorzów 2:0, tym razem finał odbył się w Święto Pracy (czyli 1 maja). Po ostatnim gwizdku sędziego tysiące kibiców Zagłębia oszalało z radości. „Był to jedyny w swoim rodzaju widok, gdy tysiące sosnowiczan wbiegło na zieloną murawę z klubowymi proporczykami, by urządzić swym ulubieńcom prawdziwą via triumphalis na podium zwycięzców". Trofeum wręczał Wiesław Ociepka, wiceprezes PZPN.

Czwarty Puchar Zagłębia

Zagłębie nawiązało do tych sukcesów w drugiej połowie lat 70. Za trzecim razem pokonali Polonię Bytom (znów uczczono Święto Odrodzenia Polski), a mecz obserwował z trybun dyrektor PAOK-u Saloniki Nikos Zelomosides, bo wiadomo już było, że rywalem zwycięzcy w Pucharze Zdobywców Pucharów będą właśnie Grecy.

Bytomianie nie mieli już tak silnego zespołu jak dekadę wcześniej, nie było już żadnego z wielkich bytomskich piłkarzy, ale postawili się sosnowiczanom, którym zwycięstwo nie przyszło łatwo (skończyło się 1:0). – Zagłębie wygrało, bo grało mądrzej – stwierdził Ryszard Kulesza, ówczesny drugi trener reprezentacji (a wkrótce pierwszy).

Zbigniew Sączek zdobył chyba najładniejszego ze wszystkich goli Zagłębia w finałach PP. Po jego strzale piłka odbiła się od jednego słupka, potem drugiego i wpadła do bramki. Po tym golu sympatycy obu drużyn zaczęli obrzucać się pustymi butelkami po alkoholu, a po meczu puchar kapitanowi Zagłębia Władysławowi Szaryńskiemu wręczył wojewoda Jerzy Ziętek.

Rok później Szaryński odebrał Puchar Polski z rąk Ludomira Stasiaka, sekretarza Rady Państwa, posła na Sejm 1952-1985. Zagłębie za czwartym razem ograło II-ligowego wówczas Piasta Gliwice 2:0. Dla Zagłębia był to czwarty puchar, ale dla samego Szaryńskiego – już piąty (trzy pierwsze zdobył jeszcze z Górnikiem Zabrze).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.