Dużą zmianę przyniesie powiększenie strefy płatnego parkowania w III kwartale przyszłego roku. Strefa obejmie właściwie całe śródmieście i część przyległego do niego obszaru - mówi o parkowaniu w Katowicach Maciej Stachura, sekretarz miasta.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Akcja "Wyzwanie parkowanie" trwa już ponad rok. Chciałoby, żeby się kiedyś skończyła.  

Maciej Stachura, sekretarz miasta Katowice: My też byśmy tego chcieli. Jednak pamiętajmy, że sytuacji idealnej, czyli takiej, że w całym mieście żaden samochód nie parkuje nielegalnie, nigdy nie będzie. To się nie wydarzy w Katowicach ani w żadnym innym mieście. Akcja zainicjowana przez prezydenta ma w sposób znaczący zmniejszyć częstotliwość nielegalnego parkowania. Efekty już są widoczne, ale straż miejska, niestety, wciąż ma wiele roboty w tym zakresie. Akcja trwa.  

Kiedy nastąpi jakiś przełom w tej sprawie? 

Dużą zmianę przyniesie powiększenie strefy płatnego parkowania w III kwartale przyszłego roku. Strefa obejmie właściwie całe śródmieście i część przyległego do niego obszaru. Nad tą sprawą intensywnie pracujemy od wielu miesięcy. Ważnym etapem był szczegółowy raport dotyczący parkowania w mieście oraz konsultacje społeczne, podczas których pokazaliśmy mieszkańcom nasze plany. Kolejnym krokiem będzie podjęcie uchwały przez Radę Miasta. Zakładam, że gdy spotkamy się za rok i będziemy rozmawiać o tym temacie - obaj stwierdzimy, że poprawa jest widoczna.

Dlaczego miałoby się tak stać? 

Dlatego, że działamy systemowo. Walka z nielegalnym parkowaniem to nie tylko nakładanie mandatów przez straż miejską. Podczas „Miast Idei" rozmawialiśmy przykładowo o konieczności likwidacji „białych plam", czyli miejsc, gdzie można parkować za darmo, choć w sumie to ścisłe centrum. Mówimy tu o setkach miejsc parkingowych. Powstały także warte ponad 260 milionów złotych centra przesiadkowe w Zawodziu, Brynowie i Ligocie, w których parkuje coraz więcej pojazdów – także tych z rejestracją SK. Rok temu było to kilka-kilkanaście pojazdów, a przykładowo dzisiaj rano w Zawodziu było zaparkowanych już ponad 100 pojazdów. Chcemy zachęcać mieszkańców innych miast, by jadąc do Katowic wybierali pociąg, autobus lub tramwaj. Jeśli jednak wybiorą samochód – to pokazujemy, że najwygodniej zostawić go we wspomnianych parkingach park and ride. Nielegalne parkowanie nie zniknie z dnia na dzień, jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki, ale jesteśmy przekonani, że z miesiąca na miesiąc będzie lepiej.

Katowice będą miały też śródmiejską strefę parkowania? 

Decyzja w tej sprawie już zapadła – potwierdzam, że tak będzie. Posiłkujemy się doświadczeniami innych dużych miast – m.in. Krakowa. Wynika z nich, że obszar ścisłego centrum musi mieć wyższe stawki. Chcemy, by osoby załatwiające sprawy w centrum mogły szybko zaparkować, bo szukanie miejsc parkingowych generuje dodatkowe korki. Do tego dochodzi druga kwestia. Prezydent Marcin Krupa wielokrotnie podkreślał, że zmiany mają na celu ułatwienie życia mieszkańcom Śródmieścia, którzy mają dziś duże problemy z parkowaniem. Wyższe stawki mają na celu wymuszenie rotacji. Z naszych ostatnich badań wynika, że współczynnik rotacji wynosi 2,5. To oznacza, że w ciągu całego dnia na jednym miejscu parkowało statystycznie zaledwie „dwa i pół" samochodu. Tymczasem wskaźnik rotacji powinien wynosić 4-5. Wtedy poszukiwanie miejsc parkingowych jest o wiele szybsze.

Czy mieszkańcy centrum nadal będą mieli ulgi, jeśli chodzi o ceny parkowania? 

Zdecydowanie tak. Prezydent jasno podkreślał, że mieszkańcy strefy płatnego parkowania powinni płacić zdecydowanie mniej. Oczywiście wprowadzimy odpowiednie mechanizmy, by nie dopuścić do nadużyć. Nie chcemy, by się okazało, że czteroosobowa rodzina ma 15 samochodów – z czego większość z rejestracjami z innych miast.

Od paru miesięcy kierowcy muszą płacić za parkowanie w Strefie Kultury. Wcześniej był to wielki darmowy parking dla osób, które pracują w centrum. Coś się zmieniło? 

Parking przyciąga w dni robocze znacznie mniej samochodów. I bardzo dobrze, bo ma głównie służyć osobom przyjeżdżającym na wydarzenia w NOSPR, Spodku czy MCK. Takie było założenie tego miejsca. Niestety w ostatnich latach plac stał się bezpłatnym parkingiem głównie dla osób dojeżdżających do Katowic z innych miast. Musieliśmy przerwać te praktyki. Jasne, że po drodze mieliśmy trochę problemów technicznych, ale dziś już widzimy, że to działa. Prawie nikt nie parkuje tu całymi dniami. To się po prostu ekonomicznie nie opłaca i taki był nasz cel. To działanie wpisuje się w proces likwidowania „białych plam", o których wspominałem. Świadomie też ograniczamy liczbę miejsc parkingowych w ścisłym śródmieściu – oddając kolejne przestrzenie pieszym. Przykładowo na ulicy Dworcowej parkowało kilka lat temu około 150 samochodów – a dziś mamy tam prawie 60 drzew i elegancki deptak. Podobne zmiany zachodzą na ul. Warszawskiej. To wszystko sprawia, że do Śródmieścia wjeżdża dziś mniej pojazdów niż kilka lat temu.

Dużym parkingiem jest też plac Sejmu Śląskiego.  

Zgadzam się, że nie wygląda to jak reprezentatywny plac, tylko po prostu jak jeden gigantyczny parking. Chcieliśmy zazielenić ten kawałek miasta, posadzić drzewa, urządzić skwery i wprowadzić naturalną retencję. Niestety do naszego pomysłu zastrzeżenia wniósł wojewódzki konserwator zabytków. Pracujemy aktualnie nad kompromisowym rozwiązaniem. Mamy tu dwa cele. Po pierwsze to wprowadzenie tak dużej ilości zieleni – drzew, krzewów i trawników – jak to możliwe. Po drugie – likwidacja parkingu. Wystarczy się tam przejść, by zobaczyć po rejestracjach, że to głównie pojazdy osób dojeżdżających do pracy spoza Katowic. Tak nie powinno wyglądać ścisłe centrum miasta. Likwidacja miejsc parkingowych na placu przyczyni się do poprawy sytuacji w całej bliskiej okolicy. Będzie tu po prostu mniejszy ruch samochodowy. A zamiast wdychać spaliny – będzie można odpocząć na trawie w cieniu drzew.

Podczas Miast Idei mieszkańcy dzielili się pomysłami na pozbycie się kierowców, którzy łamią przepisy.  

Część z tych pomysłów jest bardzo dobra. Analizujemy je, także pod kątem prawnym. Wiem, że niektórzy chcieliby, żeby lawety ściągały źle zaparkowane samochody, ale nasza straż miejska musi działać zgodnie z przepisami. A te precyzyjnie określają, kiedy można wezwać lawetę. Chcę jednak podkreślić, że zaangażowanie mieszkańców jest dla nas ważne. Rok temu przeprowadziliśmy konsultacje społeczne na temat powiększenia strefy płatnego parkowania. Wzięło w nich udział prawie 1300 osób. Znakomita większość z nich potwierdziła, że chce powiększenie tego obszaru. W niektórych miejscach liczba głosów na „tak" dobijała do 100 proc. Największy odsetek przeciwników tego planu dotyczył niewielkiego skrawka na Osiedlu Paderewskiego. Przeciw było 25 proc. uczestników ankiety, ale aż 75 proc. było za! To pokazuje gigantyczne poparcie. Zgadzamy się też, że wprowadzanie fizycznych barier w postaci słupków czy donic z roślinami, kiedy znaki i mandaty nie działają, jest skuteczne. Zakład Zieleni Miejskiej i nasi drogowcy stosują te metody. Choć zdarza się, że zamontowana za dnia słupki przez noc „znikają", bo zabraliśmy komuś ulubione „miejsce parkingowe" na trawniku. Zgłoszenia mieszkańców odgrywają tu ważną rolę, bo pozwalają nam priorytetyzować działania. Choć trzeba też szczerze powiedzieć, że gdy ogłosiliśmy rok temu akcję i wysłaliśmy zaproszenia do współpracy do wszystkich rad dzielnic – to pozytywnie odpowiedziały tylko te z Koszutki i Tysiąclecia. I właśnie tam pojawiło się więcej słupków, krzewów i drzew w ramach walki z nielegalnym parkowaniem.  

Prezydent zapowiadał też, że zwiększy zatrudnienie w straży miejskiej.  

I to się dzieje. Prezydent podjął decyzję o zwiększeniu zatrudnienia w straży miejskiej o 29 osób, co oznacza, że docelowo zatrudnienie w tej formacji sięgnie aż 150 osób – najwięcej w historii. Ale pamiętajmy, że to nie oznacza, że 150 osób patroluje miasto. Aby dwuosobowy patrol chodził po ulicach przez 24 godziny 7 dni w tygodniu – należy zatrudnić aż 9 osób. To służba zmianowa, do tego dochodzą urlopy, losowe nieobecności i choroby – bo to naprawdę trudna i wymagająca służba. Większa liczba strażniczek i strażników pomaga nam skuteczniej walczyć z nielegalnym parkowaniem, ale pamiętajmy, że patrole mają też szereg innych zadań.  

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Katowice mają dwa oblicza: to kreowane przez ekipę Krupy i to, które wszyscy widzą...
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    Reprezentatywna może być próba a plac reprezentacyjny. Co się dzieje z naszą oświatą, to straszne.
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    Jeszcze raz zwracam się do Pana Macieja. Mówi Pan:

    "Wiem, że niektórzy chcieliby, żeby lawety ściągały źle zaparkowane samochody, ale nasza straż miejska musi działać zgodnie z przepisami."

    A kodeks wyraźnie mówi:

    "Art. 130a.
    1. Pojazd jest usuwany z drogi na koszt właściciela w przypadku:
    1) pozostawienia pojazdu w miejscu, gdzie jest to zabronione i utrudnia ruch lub w inny sposób zagraża bezpieczeństwu;"

    Skoro piesi nie mają zapewnionego przejścia na chodnikach, i muszą schodzić na jezdnię, albo utrudnia im to przejście, to samochodów zgodnie z powyższym przepisem TRZEBA usunąć na koszt właściciela, a nie zakładać mu blokadę.
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    Pisiury dostaną karty bezpłatnego parkowania a inni będą bulić tak to u nas działa.
    już oceniałe(a)ś
    13
    1
    Może pora zlikwidować darmowy parking na miejscu dawnego Pałacu Ślubów i klombów? I przywrócić na tym miejscu trawnik, drzewa i ławeczki?
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    Same sukcesy, pracujemy intensywnie, efekty już widoczne, srutu-tutu, a trudnych pytań nie zadawajcie bo sami wicie rozumicie
    już oceniałe(a)ś
    11
    0
    Całymi godzinami jak na razie parkują w ścisłym centrum urzędnicy, pozostali (o ile jakimś cudem znajdą wolne miejsce) od 16.30. do bladego świtu parkują za darmo. Dlaczego opłacając abonament nawet po 17, mieszkańcy nie mają praktycznie szans na zaparkowanie, a w tym czasie inni parkują za darmo! Ile czasu potrzebują panowie urzędnicy by spojrzeć na problem także w tym kontekście. Poza tym proporcje miejsc parkingowych dostępnych dla urzędników i pozostałych użytkowników są szokujące!
    już oceniałe(a)ś
    9
    1
    "My też byśmy tego chcieli. Jednak pamiętajmy, że sytuacji idealnej, czyli takiej, że w całym mieście żaden samochód nie parkuje nielegalnie, nigdy nie będzie. To się nie wydarzy w Katowicach ani w żadnym innym mieście."

    Szanowny Panie Macieju Stachura, zapraszam na wycieczkę do Nowego Jorku albo Zurichu (drugie, taniej i bliżej). Może Pan tam sobie zobaczyć co dzieje się z samochodami kierowców, którzy tylko na chwilę zaparkowali nie tam gdzie powinni. A potem proszę porozmawiać z ich właścicielami, by opowiedzieli Panu ile czasu trwało odzyskanie samochodu i jakie ponieśli w związku z tym koszty (nie tylko mandat).
    Oczywiście byłoby uczciwie, gdyby Pan wybrał się tam na wycieczkę za własne, a nie podatników, pieniądze. Podróże kształtują i niech mi pan wierzy, przestanie Pan po takiej wycieczce takie bzdury opowiadać.
    już oceniałe(a)ś
    10
    3