Jestem krytyczny wobec siebie, to zawsze chciałbym działać szybciej i więcej, ale i tak widzę, że nasz zespół i mieszkańcy zrobili naprawdę wiele - mówi o rewitalizacji Bytomia prezydent Mariusz Wołosz.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Rewitalizacja Bytomia trwa od kilku lat. To projekt trudny, drogi i długotrwały. W którym miejscu jest miasto dziś? To początek, środek czy zbliżacie się do finału?

Mariusz Wołosz, prezydent Bytomia: Z dużą dozą ostrożności mogę powiedzieć, że jesteśmy w połowie realizacji obecnego programu rewitalizacji.

To prawie 200 projektów wartych łącznie setki milionów złotych. Co dla pana jest najważniejsze w tym procesie? Na czym panu szczególnie zależało? Na czym będzie jeszcze zależeć? 

- Przede wszystkim zależy nam wszystkim, żeby ludziom, którzy żyją w Bytomiu, żyło się lepiej i przyjaźniej, po prostu milej. Stąd na pewno ważną rzeczą jest renowacja kamienic. Tych, w których ludzie mieszkają na co dzień. Cieszy nas, że wiele z nich pięknieje z dnia na dzień. Mamy bardzo stare kamienice i bardzo zniszczone. Dopiero teraz są w całości remontowane. Warto bowiem przypomnieć, że początkowo, zanim zostałem prezydentem, część projektów zakładała remont tylko części wspólnych, takich jak elewacja czy klatki schodowe oraz dachy, a to były kamienice, w których na przykład toaleta była na półpiętrze. Postanowiliśmy to zmienić. Nawet jeśli to wymaga dołożenia środków z budżetu miasta i rozszerzenia zakresu prac, ważne jest to, żeby w XXI w. lokatorzy mieli łazienki w swoich mieszkaniach. Docelowo naprawdę polepsza się standard życia w kamienicach. Bardzo ważne są też przyjazne przestrzenie publiczne. Place, skwery i podwórka. Często mamy też do czynienia z oficynami, które są już w fatalnym stanie i zagrażają bezpieczeństwu. Wyburzamy, ponieważ nie ma czego ratować. Stopniowo zajmujemy się też pustostanami, które stają się nowymi mieszkaniami komunalnymi i obiektami użyteczności publicznej. Tak jest np. na Kolonii Zgorzelec, przy ul. Piłsudskiego, Korfantego, Piekarskiej, Siemianowickiej czy Kwietniewskiego.

Wiele osób czeka też na koniec remontu ulicy Dworcowej.

- Ta ulica jest bardzo ważna dla Bytomia, wręcz symboliczna. To główny deptak w mieście, który od lat był bez remontu. Do programu rewitalizacji wprowadziliśmy też jedenaście historycznych kamienic, by poprawić walory tego miejsca. Wiem, że teraz są tu pewne utrudnienia, ale do końca roku ulica powinna być gotowa, jeśli chodzi o nawierzchnię. Potem zostanie nam kwestia małej architektury oraz zieleni, ale to zostawiamy sobie już na wiosnę. Wtedy ulica nabierze blasku, będzie symbolem nowego centrum. Ta część miasta jest ważna dla mieszkańców i na niej się skupiamy. Chcemy bowiem, żeby ludzie, którzy tu przyjadą, pozytywnie mówili o mieście. Ciągle walczymy o to, żeby ludzie chcieli zamieszkać w Bytomiu. Dlatego mocno pracujemy nad Śródmieściem. Ciekawym elementem zmian tutaj jest remont ulicy Zaułek, najstarszej ulicy w mieście. Odtworzonej pod nadzorem konserwatora zabytków. Dziś wygląda znakomicie. Można tam poczuć ducha czasu, charakter miejsca, jego historię. Myślę, że już niedługo będzie to miejsce wielu spacerów.

Wiele udało się zrobić dzięki porozumieniu miasta ze wspólnotami mieszkaniowymi. To właśnie z myślą o nich zmieniliście w 2019 roku program rewitalizacji.

- Jeszcze zanim zostałem prezydentem, jasno mówiłem, że procesu rewitalizacji nie da się przeprowadzić bez remontu kamienic, które są wspólnotowe. Przecież kamienic w 100 proc. miejskich zostało już niewiele! Zatem na początku drogi musieliśmy przekonać nie tyle Urząd Marszałkowski, który jest dysponentem środków, ale urzędników unijnych do tego pomysłu, a często urzędnicy wspólnoty mieszkaniowe traktowali jako prywatny podmiot. Musieliśmy ich przekonać, że współpraca jest możliwa, potrzebna i że to zadziała. Co więcej – jasno mówiliśmy, że tylko wtedy to ma sens. Trochę to trwało, ale się udało. Efekt? Wyremontowany budynek dawnego kina Gloria przy ul. Szymanowskiego, wyremontowane kamienice przy ul. Dworcowej, Mickiewicza. Efekt udało się osiągnąć dzięki temu, że ludzie nam po prostu zaufali. Przecież wkład własny do remontów pochodził z pieniędzy mieszkańców. Założenie było więc takie, że wszystko robimy bardzo transparentnie. Było to również duże wyzwanie dla naszej spółki komunalnej ZBM-TBS, która jako lider projektu skoordynowała to zadanie. I efekty współpracy są udane.

Kiedy będzie ta chwila, w której będzie można powiedzieć, że rewitalizacja Bytomia jest sukcesem?

- Gdybym miał spojrzeć na to, co się u nas dzieje z perspektywy wcześniejszych lat, to myślę, że ten moment jest już dzisiaj. Przecież udało nam się zbudować nowe lodowisko, które wcześniej było tylko obietnicą. Odtworzyliśmy część pałacu Tiele-Wincklerów w Miechowicach, a przecież to była totalna ruina. Dziś to miejsce ma nową funkcję i naprawdę cieszy się ogromną popularnością odwiedzających miasto, ale też bytomian, którzy biorą udział w różnego rodzaju warsztatach, wystawach, koncertach, które organizuje Pałac. To miejsce żyje. Centra Usług Społecznych czy zrewitalizowany Młodzieżowy Dom Kultury również tętnią życiem. Jako że jestem krytyczny wobec siebie, to zawsze chciałbym działać szybciej i więcej, ale i tak widzę, że nasz zespół i mieszkańcy zrobili naprawdę wiele. To nie tylko już wspomniana Gloria, ale też sporo kamienic przy ul. Mickiewicza i Dworcowej, które wyglądają dziś fantastycznie. Wiem, że jest jeszcze wiele do zrobienia, ale wiem też, że my jako bytomianie, nie mamy się czego wstydzić. Rewitalizacja idzie dobrze, możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Miasto tworzą też prywatni inwestorzy. Jeden z nich kupił Elektrociepłownię Szombierki, symbol nie tylko Bytomia, ale też całego Górnego Śląska.

- Pojawienie się nowych inwestorów jak i nowych mieszkańców to dowód, że zmiany w mieście są widoczne i idą w dobrą stronę. Cieszę się, że udało się sfinalizować zakup EC Szombierki przez nowego inwestora. Jestem zadowolony z tego, że to firma Arche jest nowym właścicielem obiektu. To przedsiębiorstwo z dużą renomą, z obszernym portfolio projektów rewitalizacyjnych. Niemniej czekam na pierwsze efekty prac i to, co się w Bytomiu wydarzy. Mam świadomość, że realizacja tej inwestycji nie jest prosta. Nawet w czasie podpisywania aktu notarialnego na jaw wyszło wiele zaszłości, z którymi nowy właściciel będzie musiał się uporać. Poprzedni właściciel budynku na pewno nie nabył go w dobrej wierze. Kolejne lata dewastacji i degradacji obiektu pokazały to dobitnie. Stąd moje zawiadomienie do prokuratury i liczne kontrole Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.

Przyglądamy się sytuacji Szybu Krystyna, który również ma prywatnego właściciela. I tutaj, z różnych przyczyn, działamy ostrożnie i dyskretnie. Nie udzielamy raczej obszernych informacji, ale wykonujemy pewne ruchy, przyglądamy się firmie, do której obiekt należy.

Dobrą wiadomością jest również przyciąganie przez miasto nowych inwestorów – obszar strefy ekonomicznej i kolejne uzbrajane tereny inwestycyjne są już niemal w całości wykupione.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Czarowanie rzeczywistości.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    na bytom nie ma pomysłu od lat
    już oceniałe(a)ś
    0
    0