Chcemy odmienić krajobraz ulicy Sienkiewicza w Jaworznie. Widzimy w tym sporą szansę dla dokończenia przebudowy ścisłego centrum miasta i wykorzystania tego potencjału, który może jeszcze wygenerować śródmieście - mówi Łukasz Kolarczyk, wiceprezydent Jaworzna.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Kiedy ostatnio był pan prywatnie na ul. Sienkiewicza w Jaworznie?

Łukasz Kolarczyk, zastępca prezydenta Jaworzna: - Do pracy chodzę piechotą, przez rynek, mijając ulicę Sienkiewicza. Zdarza się, że rano wchodzę tam do piekarni po śniadanie. Poza tym na „Kociej" jest zegarmistrz, który reperuje moje zegarki. Ostatnie ważne zakupy zrobiłem tam w końcu maja tego roku.

Z ciekawości zapytam, jakie?

- W Dzień Matki uratowała mnie kwiaciarnia, która szczęśliwie była tam dłużej czynna.

Na warsztatach w czasie Miast Idei mieszkańcy mówili, że Sienkiewicza nie wygląda najlepiej. Co pan sądzi o tym miejscu?

- Cała okolica Kociej się zmieniła – rynek przestał być drogą, na Mickiewicza mamy woonerf i wygodną przestrzeń dla pieszych, w sąsiedztwie ulicy Sienkiewicza powstał park kieszonkowy, a planty w miejscu dawnej kopalni… Tymczasem "Kocia" jest taka sama jak 30 lat temu. Niestety, ubyło na niej kupujących, niektóre lokale opustoszały, a życie oparte na handlu zamiera po godz. 16. W weekend ulica pustoszeje. Nie oferuje żadnej zachęty, żeby na niej pobyć, spotkać się, usiąść przy kawie. Obawiam się, że bez wprowadzenia zmian, nad którymi pracuje obecnie zespół pracowników urzędu oraz mieszkańców w ramach projektu „Jaworzno w dyskusji", degradacja ulicy będzie postępowała. Bardzo dziękuję wszystkim za włączenie się w prace zespołu i ciekawe wnioski, które pomogą nam wspólnie stworzyć nową koncepcję „Kociej".

Dlaczego nie udało się przenieść stoisk z ulicy na miejskie targowisko?

- W latach PRL handel na tej ulicy ukształtował się trochę przypadkiem. Przeganiani przez milicję handlarze uciekali z rynku właśnie na "Kocią" i już tam zostali. Potem pojawiły się budki, "szczęki", stragany. Taka konkurencja bardzo przeszkadzała kupcom, którzy utrzymują lokale w kamienicach. Wsłuchując się w głos właścicieli nieruchomości zaproponowaliśmy stworzenie nowego targowiska w niedalekiej odległości od ulicy Sienkiewicza, obok znanego w mieście "Konzumu". Siła przyzwyczajenia była jednak zbyt wielka, ludzie wciąż szukali ulicznego handlu na "Kociej". Targowisku nie pomogła nawet lokalizacja głównych miejskich przystanków w jego pobliżu. Sklepikarze się wykruszali. Część wróciła na "Kocią", ale już do lokali w kamienicach, a garstka została na targowisku.

Dlaczego w takim razie Jaworzno chce nadal zmienić tę ulicę?

- Bo ma potencjał. Z inicjatywy prezydenta Pawła Silberta, w mieście trwają szerokie konsultacje społeczne, by wspólnie z mieszkańcami i przedsiębiorcami z ulicy Sienkiewicza mądrze zaprojektować rewitalizację. Może to otworzyć drogę do wspólnego projektu miasta, przedsiębiorców, użytkowników "Kociej" i mieszkańców. Na taki projekt będzie można pozyskać finansowanie zewnętrzne i odmienić krajobraz ulicy. Widzimy w tym sporą szansę dla dokończenia przebudowy ścisłego centrum miasta i wykorzystania tego potencjału, który może jeszcze wygenerować śródmieście Jaworzna.

Jaki powinna więc mieć charakter ulica Sienkiewicza?

- Większość mieszkańców chce, by była to wielofunkcyjna i tętniąca życiem przestrzeń usługowa z handlem ulicznym, gdzie po godzinie 16. powinna działać różnorodna gastronomia. Mieszkańcy oczekują, że powstaną tu ujednolicone stanowiska handlowe, pojawi się zieleń oraz elementy małej architektury, jak ławki czy też elementy symboliczne, identyfikujące markę miejsca. W tej przestrzeni miałyby się odbywać okazjonalne lub tematyczne jarmarki. Ankietowani liczą też na miejsce do wypoczynku z ofertą kulturalną. W ankiecie wypowiedziało się ponad 800 mieszkańców, więc zainteresowanie jest naprawdę spore.

To długa lista życzeń.

- Wsłuchujemy się w głos mieszkańców i przedsiębiorców, jesteśmy też otwarci na dialog i dyskusję w tej sprawie. Będziemy dążyli do tego, by powstał projekt rewitalizacyjny ulicy, a potem będziemy starać się o pozyskanie środków zewnętrznych na sfinansowanie tej inwestycji zapewne już z nowej perspektywy unijnej. Dlatego zakładamy, że to będzie proces. To, co możemy już zrobić, to w wypracowanym i respektowanym porozumieniu ustalić reguły funkcjonowania handlu w przestrzeni ulicy oraz określić estetykę stanowisk do handlu, oczywiście we współpracy ze wszystkimi jej użytkownikami.

A jak chcecie przekonać przedsiębiorców i kupców do zmian?

- To inwestycja w przyszłość. Dobre przestrzenie publiczne przyciągają ludzi. Na tym można po prostu zarobić. Przekonali się już o tym właściciele kamienic na rynku. Jeśli z prac zespołu projektowego wynikną konkretne propozycje aktywizacji tej części śródmieścia, to przygotujemy np. plan wydarzeń kulturalnych, umiejscowienia elementów sztuki współczesnej, zlotu food trucków, pokazów rzemiosła, akcji społecznych i ekoeventów w tym miejscu. Pomysły, żeby włączyć "Kocią" do imprez odbywających się na rynku, pojawiają się coraz częściej. Po zeszłotygodniowej konferencji "Miasta Idei", która dotyczyła przyszłości ulicy Sienkiewicza, rozmawiałem z przedstawicielami naszej miejskiej galerii sztuki współczesnej o sposobach na ożywianie takich przestrzeni. Zupełnie niedużym kosztem, przy zaangażowaniu różnych środowisk i wspólnej zgodzie, można osiągnąć ciekawe efekty oddziałujące na przestrzeń i mentalność użytkowników oraz interesariuszy tej ulicy.

Czy miasto rozważa zakup nieruchomości, którą można zaangażować do wydarzeń i przedsięwzięć w tym miejscu, o których pan wspominał?

- W tym miejscu gmina ma prawo własności wyłącznie do samej drogi, a nieruchomości i ich otoczenie należą do właścicieli prywatnych. Nasi współpracownicy znaleźli działkę pośrodku "Kociej", która jest w prywatnej ofercie sprzedaży. W związku z tym pojawił się pomysł, że być może warto byłoby zainwestować i kupić jakąś większą nieruchomość. W obecnej sytuacji finansowej nie widzę jednak szans na jej zakup. Będziemy musieli sobie radzić w obecnym stanie własnościowym. Jeśli jednak gmina zyska konkretny cel rewitalizacji i perspektywę pieniędzy zewnętrznych – może warto będzie wrócić do tematu nabycia jakiejś nieruchomości. Mamy nadzieję, że dzięki różnym działaniom ta ulica może stać się na przykład miejscem z bogatą ofertą gastronomiczną – z wystawionymi stolikami, muzyką, klimatycznymi światłami po zmroku, podobnie jak w wielu miejscach w Europie. Wielokrotnie już udowadnialiśmy naszymi realizacjami, że niczym nie różnimy się od miast europejskich.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem