Ulica Sienkiewicza w Jaworznie ma urok, jest świetnie położona i zna ją każdy. Niestety, są tu też walące się budynki, pustostany, a po południu mało kto tu zagląda. Jak to zmienić?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ulica Sienkiewicza to trakt handlowy. Do południa działa tu wiele sklepów i stoisk handlowych. Później jednak to miejsce zamiera. Mieszkańcy i władze Jaworzna są przekonani, że to można i należy to zmienić. O tym, co warto w tej sprawie zrobić, dyskutowaliśmy w ramach cyklu Miasta Idei.

Zaczęliśmy od krótkiego spaceru. Uderzyło nas to, że choć znaleźliśmy się tam w porze popołudniowego szczytu (właśnie minęła godzina szesnasta), cała okolica była prawie pusta i cicha. Oprócz nas trafiło się zaledwie kilku przechodniów i dwa, może trzy samochody, a przecież to sam środek prawie stutysięcznego miasta.

Zaskoczyła nas też architektura i wystrój ulicy. Jest mało spójny, nieprzemyślany, chaotyczny, by nie powiedzieć bałaganiarski. W dodatku większość sklepów już była zamknięta. – Smutno, brudno i misz-masz reklamowy. I jeszcze te rudery – wyliczali jaworznianie wskazując na jedną z walących się nieruchomości.

Na randkę nie przyjdą

Zapytaliśmy mieszkańców, co jest cennego na ulicy Sienkiewicza, nazywanej Kocią. To owszem, koty, ale przede wszystkim ludzie mają sentyment do tego miejsca. Każde je przecież zna, każdy tu był, wiele osób robi tu zakupy. Cenne jest też położenie Kociej. To przecież samo centrum miasta! Łatwo tu dojść i dojechać. Kocia jest też szlakiem pieszym, choć ma nierówną nawierzchnię i źle się tu jedzie na rowerze. Istotne jest to, że gdy sklepy są otwarte (do godz. 15-16) można tu kupić wiele rzeczy, których nie sposób dostać gdzie indziej. To na Kocią trzeba się wybrać po grzyby, domowy żur albo barszcz, tu znajdziemy też produkty z przydomowych ogrodów. Mieszkańcy znają sprzedawców, kupcy znają klientów. To ważne, bo znika anonimowość. Zakupy to też czas spotkań.

W dalszej części warsztatów jaworznianie w parach zastanawiali się, jak ulicę odbierają osoby w różnym wieku. Starali się w nie wcielić. I tak dla nastolatka nie ma tu raczej nic ciekawego. Nie spotka się tu z kolegami, nie pojeździ na rowerze czy desce, nie wybierze się też na zakupy ani na randkę z dziewczyną. Z kolegami też pójdzie gdzieś indziej. Inaczej jest ze starszymi osobami.

Wiedzą, że mogą tu kupić wyjątkowe i świeże produkty, dobrej jakości warzywa i co bardzo ważne, jest niemal pewne, że spotkają znajomych, z którymi porozmawiają przypadkowo albo po wcześniejszym umówieniu się. Niestety brakuje toalety, ławek jest tylko kilka, a handel, choć ważny, odbywa się w sposób nieuporządkowany. Zarówno starsi, jak i kobiety podkreślają, że nawierzchnia ulicy nie jest komfortowa. Nierówności sprawiają, że trudno poczuć się tu pewnie, w obcasach łatwo się wywrócić, seniorzy również boją się upadku. No i te samochody dostawcze. Czy muszą tu wjeżdżać w czasie handlu? Przecież to niebezpieczne.

Posprzątać i zazielenić

Wnioski, które pojawiały się w czasie rozmowy, są dwa. Kocia nadal powinna być ulicą handlową i miejscem spotkań. Co warto zmienić? Zadbać o porządek i reguły prowadzenia handlu. Stragany nie powinny być np. rozkładane na kartonach. Trzeba też poprawić estetykę, dodać trochę zieleni i ławki, wymienić nawierzchnię i stworzyć placyk czy skwerek, który będzie tu miejscem spotkań. Punktem centralnym, przy którym będzie się można umówić, a gdy trzeba to odpocząć. Ulica Kocia powinna się też zmieniać za dnia. Rano niech będzie miejscem handlu i zakupów dla wielu osób, ale po południu i wieczorem powinna przyciągać ofertą gastronomiczną, kawiarnianą i czasem też rozrywkową.

Po warsztatach odbyła się debata. Do dyskusji o przemianie ulicy Sienkiewicza, roli handlu w mieście i przyszłości tego rodzaju miejsc zaprosiliśmy Łukasza Kolarczyka, wiceprezydenta Jaworzna, Teobalda Jałyńskiego, naczelnika Wydziału Urbanistyki i Architektury UM w Jaworznie, dr. Adama Polko z Uniwersytetu Ekonomicznego, prof. Adama Drobniaka z tej samej uczelni oraz Pawła Podsiadło, dyrektora Zakładu Targowisk Miejskich w Katowicach. Debatę poprowadził Przemysław Jedlecki, dziennikarz "Wyborczej".

Łukasz Kolarczyk przyznał, że choć regularnie korzysta z różnych usług na ulicy Sienkiewicza, jej obecny kształt pozostawia wiele do życzenia. - Zawsze rano robię na Kociej zakupy, po pracy też tu zaglądam - mamy tutaj kwiaciarnię, a także zegarmistrza, który uratował mi już wiele zegarków. Centrum miasta z pewnością powinno wyglądać jednak inaczej. Widać to chociaż na przykładzie Rynku w Jaworznie - nawet w niedzielne popołudnie kwitnie tu życie. Kocia w weekendy jest zupełnie pusta, życie wraca dopiero w poniedziałek rano - podkreślił.

Ulica Sienkiewicz w Jaworznie może konkurować z galerią handlową

Wiceprezydent Jaworzna opowiedział też o wynikach przeprowadzonej wśród mieszkańców i przedsiębiorców ankiety dotyczącej przyszłości ulicy Sienkiewicza. Na ten temat wypowiedziało się ponad 800 osób. Na pytanie o to, jaki charakter powinna mieć Sienkiewicza, większość ankietowanych wskazała na "wielofunkcyjną przestrzeń usługową z handlem ulicznym", "tętniąca życiem przestrzeń" i "jedno wielkie targowisko".

- Co więcej, respondenci stwierdzili, że zmodernizowana Kocia mogłaby nawet konkurować z Galerią Galena. Zapytaliśmy też o to, co powinno dziać się na Kociej między 16 a 24. Aż 68 proc. ankietowanych wskazywało na działanie "różnorodnej gastronomii". Problem jednak w tym, że nieruchomości na Sienkiewicza nie są - jak na razie - w standardzie, który pozwalałaby na prowadzenie tego rodzaju działalności. Wąskie korytarze, ciasne pomieszczenia, brak wentylacji - to nie sprzyja gastronomii. Drugą najczęściej wskazywaną odpowiedzią były miejsca do wypoczynku i rekreacji jak np. ławeczki czy stoliki do gry. Respondenci zwrócili też uwagę na konieczność wprowadzenia na Kocią oferty kulturalnej i sztuki, np. za sprawą kina letniego - dodał Łukasz Kolarczyk.

Paweł Podsiadło również przyznał, że pełnienie funkcji handlowej to zbyt mało, żeby ulica Sienkiewicza mogła funkcjonować, jak należy. - Konieczna jest też obecność chociażby małej gastronomii, bo handel na targowiskach kończy się w zasadzie o godz. 13, później ludzie przechodzący przez takie przestrzenie szukają raczej możliwości zjedzenia obiadu. Polskie i zagraniczne przykłady pokazują też, że wieczorami w takich miejscach coraz częściej pojawiają się elementy animacji, rozrywki. Te trzy elementy mogą sprawić, że targowisko będzie żyło do późnych godzin wieczornych. Czasem najprostsze zabiegi sprawiają, że ludzie chcą przychodzić w takie miejsca - przyznał.

Ubolewał też, że targowiska są w Polsce nadal niedoceniane. - W naszym kraju jest ok. 2 tys. takich miejsc. Jeśli nic się nie zmieni, one za kilka lat lat będą wymierać. Już dzisiaj ok. 25-30 proc. osób pracujących na targowiskach to emeryci, a według badań za pięć lat będzie ich nawet ok. 50-60 proc. Politycy o takich miejscach pamiętają tylko przed kampaniami wyborczymi, to tu najchętniej spotykają się ze swoim elektoratem. Do czasu kolejnych wyborów zapominają jednak kompletnie o targowiskach - dodał.

Kocia jak Stawowa

Zdaniem prof. Adama Drobniaka dużym atutem ulicy Sienkiewicza jest jej rozpoznawalność wśród mieszkańców Jaworzna. - W Katowicach na spotkanie umawiamy się np. przy żabie na ulicy Stawowej, a w jaworznianie właśnie przy Kociej. To tego rodzaju miejsce - zauważył.

Dodał, że Jaworzno ma dwie drogi dotyczące przyszłości ulicy Sienkiewicza. - Można nie robić nic i pozostawić tę ulicę biznesowi, być może przedsiębiorcy będą w stanie sami oddolnie się zorganizować. Druga możliwość to wsparcie miasta, które może być katalizatorem przemian. Bardzo cieszy nie to, że miasta zaczynają odchodzić od koncepcji "cappuccino city", czyli wielkich galerii ze sklepami sieciowymi i wreszcie zaczynają myśleć o tym, co lokalne, także w przypadku handlu. A trzeba podkreślić, że w małopolskiej części województwa śląskiego tradycje handlowe są większe niż w bardzo zindustrializowanych Katowicach czy Chorzowie - podkreślił prof. Drobniak.

Dr Adam Polko przyznał, że rewitalizacjom dawnych ulic handlowych w centrach miast bardzo często towarzyszą obawy działających tam przedsiębiorców dotyczące tego, czy będą w stanie konkurować z galeriami. - Podczas spotkań i warsztatów zawsze mówię takim osobom: Galerii nie zburzycie, więc postarajcie się wykorzystać jej potencjał. Jeśli ona przyciąga wiele osób, to przyciągać ich może także sąsiedztwo galerii. Ważne, żeby takie ulice jak Kocia umiejętnie uzupełniały ofertę centrów handlowych. Warto też kopiować dobre rozwiązania z galerii: zawsze przy wejściu znajdziemy tam elektroniczną planszę z rozmieszczeniem poszczególnych sklepów i punktów usługowych. Przecież na Kociej też może powstać coś takiego. Dowiedziałem się dziś, że działają tam piekarz i zegarmistrz. Ludzie spoza Jaworzna tego nie wiedzą - przyznał.

Teobald Jałyński zauważył, że obecnie Kocia to konglomerat "złych przykładów". -  Trzeba jednak pamiętać, żeby przy "poprawianiu" Sienkiewicza nie zatracić gdzieś klimatu tej ulicy. To może być bardzo udana koncepcja architektoniczna, ale jednocześnie bardzo słaba, jeśli chodzi o ducha miejsca. Ulica Kocia to marka, trzeba zrobić wszystko, żeby ją wzmocnić.

Przemysław Jedlecki
W "Wyborczej" pracuje od 2000 roku. Pisze o miastach, polityce i komunikacji. Autor projektu Miasta Idei, wydawca serwisu katowice.wyborcza.pl
Tomasz Czoik
Pracuje w "Gazecie Wyborczej" od 2016 roku. Wydawca serwisu gliwice.wyborcza.pl. Współautor książki "Kama. Historia Kamili Skolimowskiej".
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem