Dlaczego ład krajobrazowy jest ważny? Czy miasta powinny walczyć o to, jak się prezentują i po co są uchwały reklamowe? O tym rozmawialiśmy podczas spotkania z cyklu Miasta Idei w Mikołowie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mikołów należy do nielicznych miast województwa śląskiego, które przyjęły, a teraz konsekwentnie wprowadzają w życie zapisy uchwały krajobrazowej. To zbiór przepisów, które określają, jak mają wyglądać reklamy i szyldy w Mikołowie, gdzie wolno je umieszczać i jakie mają być ich nośniki.

O tym, dlaczego warto zadbać o ład i estetykę miast, rozmawialiśmy podczas spotkania z cyklu Miasta Idei. W Mikołowie naszymi gośćmi byli: prof. Justyna Kucharczyk, prorektor Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, prof. Anna Adamus-Matuszyńska z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach oraz Piotr Kuczera, prezydent Rybnika, i gospodarz spotkania Mateusz Handel, zastępca burmistrza Mikołowa.

Czym jest ład w mieście?

Prof. Justyna Kucharczyk na początku rozmowy podkreślała, że bardzo ważne jest zrozumienie, czym jest miejski ład i jakie funkcje ma przestrzeń publiczna, której nie można zawłaszczać nawet reklamą.

– Gdy szukamy definicji piękna, to nigdy nie mówi się o nadmiarze. To jeden z tych czynników, który skłania mnie do stanowiska, że im więcej posprzątamy wokół siebie, tym będziemy bliżej określenia, że możemy żyć w ładnej przestrzeni – mówiła.

Jej zdaniem polskie miasta wciąż mają problem z estetyką. – Gdy chcę spędzić czas z dala od natłoku różnych rzeczy, ale pozostać w przestrzeni miejskiej, to dobrą opcją wydają się miasta holenderskie. W przeciwieństwie do polskich, tam jest zachowywany umiar w komunikowaniu. My zaś mamy dość krzykliwą naturę – oceniała.

Prof. Anna Adamus-Matuszyńska podkreślała, że kluczem do oceny, czy jest ładnie, powinno być inne słowo. – To harmonia. Kiedy jest w mieście jakiś porządek, to ono może się podobać. Problem w tym, że w czasach PRL-u harmonia i porządek w polskich miastach nie istniały. Rozwijały się chaotycznie, nie przywiązywano wagi do takich spraw. Śmieci leżały wprost na ulicy – mówiła.

Zwracała uwagę, że dziś już tak nie jest i wiele miast jest naprawdę ładnych. – Zgodzę się, że do tych holenderskich czy innych zachodnich wciąż nam jeszcze pewnie daleko, ale naprawdę zrobiliśmy ogromny postęp – oceniła.

Prof. Justyna Kucharczyk od razu zwróciła uwagę, że o tym, czy miasto jest zadbane, jaka panuje w nim estetyka, a czasem zwyczajny codzienny porządek, decyduje przywiązanie do miejsca. – Nie znam osoby, która chciałaby, żeby w miejscu, w którym żyje, z którym jest związana, coś zepsuć. Która chciałaby, żeby wyglądało gorzej niż lepiej. Kluczem do troski o estetykę miasta i jego przestrzeń jest tożsamość miejsca i identyfikacja z nim mieszkańców – dodała.

Czy piękno musi być wymuszone?

Piotr Kuczera, prezydent Rybnika, dodawał, że nie jest to takie proste. Dla wielu osób krzykliwe reklamy umieszczone na płotach ich posesji to po prostu sposób na zarobek.

– Na szczęście są też inne przykłady. Mamy w Rybniku pięknie odnowiony prywatny budynek, który jest pozbawiony mocno widocznych reklam czy szyldów. Jego elegancja bardzo się wyróżnia w otoczeniu. Myślę, że kluczem jest budowanie świadomości tego, jak mogą wyglądać nasze miasta, ale też czasem przymuszanie przy pomocy odpowiednich przepisów – dodał.

Mateusz Handel, zastępca burmistrza Mikołowa, który odpowiada tu za wprowadzenie przepisów uchwały krajobrazowej, podkreśla, że przemyślane lokalne prawo to klucz. – Nasza uchwała liczy wiele stron. Ważne było, żeby tak ją napisać, by nadzór prawny nie dopatrzył się tu jakichś niedoskonałości i np. nie unieważnił zapisów. Tak się nie stało. Ale w naszym mieście wydarzyło się jeszcze coś – mówił.

Przypomniał, że już na początku prac nad przepisami zaproszono mieszkańców do rozmowy na ten temat. Rzecz w tym, że zwykle w konsultacjach społecznych w Mikołowie uczestniczy (podobnie jak w wielu innych miastach) skromna liczba mieszkańców.

– Tymczasem o uchwale krajobrazowej dyskutowało ponad 350 osób. Szczerze mówiąc, byliśmy zszokowani aż tak dużym odzewem. To pokazało, że świadomość problemu i konieczność zmian była u mieszkańców Mikołowa bardzo duża – powiedział Handel.

Przyznał jednak, że prace nad uchwałą były trudne. Prawniczy język należało przetłumaczyć na proste, zrozumiałe dla każdego reguły. Dlatego władze Mikołowa do pomocy najęły zewnętrznych ekspertów, stworzyły też swoisty przewodnik, który w przystępny sposób opisuje to, jak mają wyglądać reklamy, szyldy czy słupy ogłoszeniowe, i pokazują, czego w żadnym wypadku w miejskiej przestrzeni umieszczać nie wolno.

Stworzono również specjalną stronę internetową. – Miasto podzieliliśmy na siedem stref, w których obowiązują różne restrykcje, jeżeli chodzi o możliwości umieszczania reklam. Inaczej jest zatem na starówce, a inaczej przy drogach krajowych. Na stronie internetowej każdy właściciel reklamy czy nieruchomości może wpisać swój adres i dostanie informację, jak można się reklamować w tym miejscu – mówił Handel i dodawał, że miasto nie miało i nie ma zamiaru walczyć z reklamami, ale z chaosem reklamowym i brzydotą.

– Mówimy też o korzyściach z uporządkowania tej kwestii. Brzydka reklama nie zachęca klientów. Raczej odpycha. Jak musi wyglądać kuchnia restauracji, która ma brudną, podartą reklamę? Wolę nie wiedzieć i się nie dowiem, bo taki lokal ominę z daleka. Inna sprawa. Jeżeli ktoś ma na płocie wiele reklam, to owszem, będzie mógł mieć ich mniej albo wcale. Ale za to za jedną porządną reklamę zgodną z przepisami będzie mógł wziąć więcej pieniędzy – ocenił zastępca burmistrza Mikołowa.

Kary na końcu

Dodał, że miasto w pierwszej kolejności, w ciągu paru miesięcy będzie się chciało pozbyć banerów oraz reklam wolno stojących i lawet. – To nośniki brzydkie, nietrwałe, czasem niebezpieczne – mówił o nich.

Przyznał, że w razie niechęci właścicieli nośników i reklam do zmian władze Mikołowa będą mogły karać ich finansowo. Zastrzegł jednak, że za każdym razem będzie to ostateczność. – Przy czym wysokość kar będzie tak wysoka, że naprawdę dochody z wątpliwej jakości reklamy nie pokryją jej wysokości. Przykład? Za reklamę o powierzchni 8 m kw. może to być nawet 150 zł dziennie – zapowiedział Handel.

Piotr Kuczera podrzucał inne pomysły, które mogą zachęcić do zmian. – W Rybniku będziemy promować te firmy, które zadbają o estetykę swoich szyldów i reklam. Planujemy np. konkurs w tej sprawie. Zgodzę się jednak, że jeżeli nic nie pomoże, to mandat powinien być ostatecznością. Ale myślę, że z uchwałami reklamowymi będzie jak z uchwałami antysmogowymi. Trzeba było czasu, żeby ludzie zrozumieli, że dymienie jest po prostu złe. Tu będzie podobnie. Pojawi się społeczna presja, która sprawi, że szpetne reklamy będą znikać – dodał.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    To jest bardzo słuszna koncepcja :)
    już oceniałe(a)ś
    2
    0