Wraz z radą miejską podjęliśmy próbę przekonania rządu do tego pomysłu już przed kilkunastu laty. Nie spotkaliśmy się jednak wtedy z uznaniem, a niektórzy doszli do wniosku, że po prostu burmistrz chce zostać prezydentem - mówi Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Z badań opinii mieszkańców wynika, że cenią sobie spokój Tarnowskich Gór. Jaki urok ma taka prowincja?

Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór: Gdyby nie swoisty genius loci Tarnowskich Gór, powiedziałbym, że mamy do czynienia z klasycznym suburbiem górnośląskiej aglomeracji. A jednak w mojej ocenie tarnogórzanie postrzegają nasze miasto jako bezpieczną przystań, na terenie której mogą zaspokoić swoje potrzeby: od tych podstawowych po wyższe, choć nie w każdym mieście potrzebna jest opera czy filharmonia. Oferta miasta, licznych podmiotów publicznych oraz gospodarczych, a także organizacji pozarządowych daje szanse zrealizowania tu swoich potrzeb życiowych. Tu! To dyskretny urok Tarnowskich Gór.

Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór
Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór  fot. UM Tarnowskie Góry

Mieszkańcom bardzo się podoba zabytkowa zabudowa centrum miasta, ale jednocześnie tylko połowa chwali remonty w tej części Tarnowskich Gór. Dlaczego?

– Zdecydowaną większość miejskiej zabudowy śródmieścia stanowi zasób prywatny. Miasto wspiera prywatne inicjatywy poprzez aktywną politykę podatkową i system dotacyjny oraz sukcesywnie remontuje zasób komunalny, nadrabiając czasy „miejskiej biedy". Realizujemy program rewitalizacji przestrzeni miejskiej, przebudowując miejskie drogi. Prowadzone w szerokim zakresie, wielomiesięczne prace drogowe stanowią dla mieszkańców znaczące utrudnienie w funkcjonowaniu. Czas na dobre oceny prowadzonych działań jest dopiero przed nami.

Podczas warsztatów mieszkańcy mówili, że chcą miasta przyjaznego, czystego, z większą ilością zieleni. Jak odpowiecie na te postulaty?

– Wszyscy tego oczekujemy. Po ostatnim okresie prosperity z przełomu XIX i XX wieku Tarnowskie Góry stały się miastem z licznymi terenami zielonymi, w tym będącym dziś dobrem światowego dziedzictwa parkiem miejskim. Po upływie stu kilkudziesięciu lat nasz drzewostan wymaga intensywnych zabiegów fitosanitarnych oraz częściowego przebudowania. Jesteśmy w trakcie realizacji tego trudnego zadania.

Tarnowskie Góry różnią się od innych miast regionu tym, że nie tracą mieszkańców. Co przyciąga i zatrzymuje tu ludzi?

– Tu dobrze się mieszka. Miasto jest w miarę dobrze skomunikowane z metropolią, bezpieczne, bogate w zieleń, z dobrymi szkołami i przedszkolami, atrakcyjną ofertą kulturalną czterech miejskich instytucji kultury, nowoczesną bazą rekreacyjno-sportową i – co chyba najważniejsze – z działającymi na jego terenie, wzbogacającymi miejską przestrzeń niezliczoną ilością pomysłów stu kilkudziesięcioma organizacjami pozarządowymi.

Trwają prace nad nową strategią rozwoju. Pańskim zdaniem jakie w 2030 r. powinny być Tarnowskie Góry?

– To wcale nieodległa perspektywa. Strategia rozwoju miasta ma nam pomóc wyeliminować to, co postrzegamy jako słabsze strony miasta, a wzmocnić silne. Oczekujemy wzmocnienia zarówno funkcji miasta przywołujących jego tradycje, jak i tych decydujących o jego nowoczesności. Nadrzędną kwestią jest utrzymanie miasta na drodze rozwoju. Chcielibyśmy zachować status miasta z obrzeża aglomeracji, unikając silnych akcentów wypełniającego przestrzeń ciężkiego przemysłu. Ostatecznie na zadane pytanie odpowie jednak wypracowywany właśnie, podlegający konsultacjom społecznym dokument strategiczny.

Badania to także lista oczekiwanych inwestycji. Które chcecie zrealizować w pierwszej kolejności? Mieszkańcy wskazują też na problemy związane np. z jakością dróg.

– Przyjęte przez radę miejską dokumenty o charakterze strategicznym trzymają w ryzach planowane działania w bliższym i dalszym horyzoncie czasowym. Rozpoczynająca się właśnie nowa „perspektywa europejska" oraz uruchamiane liczne rządowe programy inwestycyjne wskazują nam niejako te obszary funkcjonowania miasta, dla których poprawy możemy wykorzystać tzw. finansowe lewary. Staramy się je wykorzystać jak najefektywniej. Realizowane właśnie zadania dotyczą m.in. przebudowy dróg miejskich (w tym w zabytkowym śródmieściu), wartego ponad 30 mln zł programu wymiany instalacji komunalnych wraz z nawierzchnią dróg na osiedlu Gruzełki, podobnej wartości zadania rewitalizacji parku miejskiego oraz wartego blisko 60 mln zł zadania budowy centrum przesiadkowego z tunelem i siecią dróg rowerowych w mieście. Do tego liczne zadania termomodernizacyjne oraz rozbudowa szkół w Reptach i Bobrownikach. Jesteśmy w trakcie przebudowy do niedawna powiatowej drogi – ul. Sobieskiego – oraz chcemy wyremontować również do niedawna powiatową ul. Górniczą. Jak widać, bierzemy na siebie część zadań powiatu; taka już dola stolicznego miasta w powiecie ziemskim.

Wartość zaplanowanych tylko na bieżący rok inwestycji przekracza 100 mln zł!

Skoro tak, to może status miasta powinien odpowiadać wydatkom i ambicjom? Może czas wrócić do pomysłu przyznania Tarnowskim Górom statusu miasta na prawach powiatu?

– Takie decyzje zapadają na szczeblu Rady Ministrów. Wraz z radą miejską podjęliśmy próbę przekonania rządu do tego pomysłu już przed kilkunastu laty. Nie spotkaliśmy się jednak wtedy z uznaniem, a niektórzy uznali, że po prostu burmistrz chce zostać prezydentem. Ale może nie powiedziałem jeszcze w tej kwestii ostatniego słowa.

Załóżmy jednak, że bylibyście miastem powiatowym. Co by się dzięki temu zmieniło?

– Jeden teren, jeden decydent, jeden gospodarz, wreszcie jeden urząd (mieszkaniec nie musiałby wybierać, gdzie regulować swoje sprawy). Sytuacje wpływania przez przedstawicieli jednego szczebla samorządu na zakres inwestycji realizowanej przez jednostkę innego szczebla odchodzą w niebyt. Podobnie z bałaganem kompetencyjnym dotyczącym utrzymania dróg – wszystkie byłyby zarządzane przez gminę.

Wróćmy na koniec do strategii. Piszą ją eksperci, zrealizować muszą już sami mieszkańcy oraz władze Tarnowskich Gór. Gdyby jej treść zależała od pana, co by pan wpisał jako najważniejszy cel i zadanie miasta?

– Moja wizja Tarnowskich Gór w roku 2030 nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. Tarnowskie Góry będą miastem szanującym dziedzictwo wcześniejszych pokoleń tarnogórzan, miastem przystającym do najnowocześniejszych, ułatwiających życie i dostępnych rozwiązań technologicznych, miastem, w którym dobrze się mieszka.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jako tarnogórzanka mam tylko jedno pragnienie: wyburzyć tego potwora na rynku! Kto się zgodził na wybudowanie tego titanika, niech smaży się w piekle do końca świata i jeden dzień dłużej.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0