Chaos urbanistyczny to także chaos reklamowy. Bijące po oczach szyldy, reklamy świetlne, potykacze, bannery na płotach oraz wielkie reklamy. Jeżeli w miastach nie ma zasad i polityki reklamowej, jego wizerunek będzie się pogarszał.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcemy, żeby nasze miasto było przyjazne. Żeby było czyste i ładne – to słyszymy w prawie każdym polskim mieście, gdy pytamy o to, jak ma wyglądać ich miasto. Ludzie chcą żyć w ciekawym, uporządkowanym otoczeniu. Nie chcą wokół siebie bałaganu, chaosu, architektonicznego i urbanistycznego niepokoju. Ma być po prostu ładnie, a nie brzydko. A jak jest?

Spacer po centrach wielu dużych i małych miast to tortura nie tylko dla wrażliwych. Na płotach wiszą banery, reklamy, rozmaite ogłoszenia. Płachtami z wizerunkami celebrytów, rajskich wysp i biżuterii zasłaniane są całe kamienice, nieraz elewacje wielkich budynków. Dziwnym trafem zdarza się, że w pobliżu słupów reklamowych podcinane są drzewa, tak by nie zasłaniały kolejnego ogłoszenia. Polskie miasta są często brzydkie. Są takie, ponieważ sami na to pozwalamy.

Reklamy drażnią i irytują

Tymczasem z ustawy o samorządzie gminnym wynika, że kwestie ładu przestrzennego to najważniejsze, bo wymienione jako pierwsze, zadanie gminy. Ustawodawca uznał, że ma być „ładnie". Jak jest? Widzimy każdego dnia już od progu naszych domów.

Tymczasem z opublikowanego parę tygodni temu raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego na temat chaosu urbanistycznego w Polsce dowiadujemy się, że Polacy za reklamami w mieście raczej nie przepadają.

Z sondażu dla PIE wynika bowiem, że duże reklamy na osiedlach mieszkaniowych aż 56 proc. uznaje, że uciążliwe. Podobnie jest w przypadku reklam o wielkim formacie przy głównych ulicach. Za uciążliwe uznaje je 47 proc. pytanych. Źle są też oceniane banery reklamowe na płotach domów i firm. Krzywi się na nie 55 proc. respondentów. Najmniej lubimy jednak takie reklamy, które zasłaniają budynki. Za uciążliwe uznaje je dwie trzecie uczestników badania PIE. Drażnią też ogromne billboardy umieszczone poza miastem, gdzieś przy drodze. Krytycznie ocenia je 61 proc. pytanych.

Z badania wynika coś jeszcze. Otóż aż 46 proc. osób uważa, że za estetykę miasta odpowiadają władze gminy. „Drugą kategorią odpowiedzialnych są sami mieszkańcy – ze średnią liczbą wskazań wynoszącą 21 proc. Pozostałe kategorie podmiotów – policja, straż miejska, przedsiębiorcy oraz agendy ponadgminne – zebrały łącznie 33 proc. wskazań" – czytamy w raporcie PIE.

W komentarzu badacze taki wynik uznają za racjonalny, bowiem w ich opinii to właśnie gmina ma odpowiednie narzędzia, by zadbać o wygląd miasta. Nie odpowiadają jednak na pytanie, co mają zrobić mieszkańcy, gdy gmina albo miasto z takich możliwości nie korzysta.

Mikołów: Krajobraz to wspólne dobro

Obecne przepisy pozwalają miastu na przyjmowanie tzw. uchwał krajobrazowych, których zadaniem jest uporządkowanie kwestii reklam. Tak jest np. w Mikołowie. Mateusz Handel, zastępca burmistrza tego miasta, mówi, że miejski krajobraz to dobro wspólne każdego mieszkańca.

„Wszyscy, choć w różnym stopniu, mamy wpływ na to, jak wygląda przestrzeń, w której żyjemy i po której się przemieszczamy. Osiem wieków historii i dziejów naszego miasta zobowiązuje, zwłaszcza nas, włodarzy, do szczególnej uwagi i ochrony tkanki miejskiej" – tak wyjaśnia przyczyny uchwalenia przepisów o tym, jak mają wyglądać tutejsze reklamy.

W ostatnich tygodniach po Mikołowie jeździł też samochód, który za pomocą kamer wykonywał pomiary, zaczytywał i inwentaryzował reklamy na terenie miasta. Wszystko po to, by śledzić ich zmiany, ponieważ w mieście cały czas trwa okres dostosowawczy i przedsiębiorcy, właściciele reklam i ich nośników z różnych części Mikołowa mają jeszcze czas na ustandaryzowanie rozmiarów, kolorystyki i materiałów, z jakich wykonane są nośniki reklamowe i same reklamy.

Urzędnicy przygotowali też podręcznik, który w sposób zwięzły i przejrzysty prezentuje, jak mają wyglądać reklamy w mieście.

Najważniejsze zasady reklamowe w Mikołowie

Z wytycznych dowiadujemy się np., że:

1. w zakresie kolorystyki elementów konstrukcyjnych tablic reklamowych i urządzeń reklamowych dopuszcza się stosowanie odcieni: szarości, bieli, czerni, beżu, brązu.

2. wszystkie tablice i urządzania reklamowe należy wykonać starannie przy zastosowaniu wysokiej jakości materiałów w sposób niezagrażający bezpieczeństwu oraz utrzymywać w należytym stanie estetycznym i technicznym.

W szczególności dotyczy to:

– utrzymania w kompletności i czytelności tablic i urządzeń reklamowych (bez ubytków lub odprysków, zniekształceń, niewypłowiałych, nierozmytych),

– zamocowania w sposób trwały i docelowy (bez braków w elementach mocujących takich jak śruby, wkręty, gwoździe, kleje oraz bez zniekształceń)

– utrzymania w funkcjonalności technicznej (w szczególności z prawidłowo funkcjonującym oświetleniem, jeżeli dotyczy),

– utrzymania odpowiedniej konserwacji zgodnie z powszechnie przyjętymi zasadami dla danych materiałów budowlanych (m.in. zabezpieczeniem przed korozją).

3. Zakazuje się:

– sytuowania tablic reklamowych i urządzeń reklamowych w sposób zasłaniający okna i drzwi oraz charakterystyczne detale architektoniczne budynku, takie jak: gzyms, parapet, balustrada, balkon, okiennica, opaski okienne i drzwiowe, elementy rzeźbiarskie i malarskie, dekoracje ceramiczne, kamienne, polichromowane, snycerskie,

– sytuowania murali reklamowych,

– sytuowania banerów reklamowych i siatek reklamowych z wyjątkiem reklam w trakcie imprez plenerowych oraz reklam na czas trwania remontu

4. Niedozwolone są:

– reklamy mobilne

– tablice kierunkowe w ilości większej niż 1 na jednym słupie oświetleniowym

– tablice kierunkowe na słupach, na których występują znaki drogowe

– murale reklamowe

– tablice reklamowe i urządzenia reklamowe wolno stojące nietrwale związane z gruntem z wyjątkiem ekspozytorów, potykaczy i pneumatycznych urządzeń reklamowych, słupów reklamowych, a także innych tablic i urządzeń reklamowych realizowanych w trakcie imprez plenerowych

– banery reklamowe i siatki reklamowe z wyjątkiem reklam w trakcie imprez plenerowych oraz reklam na rusztowaniach

– tablice reklamowe i urządzenia reklamowe na obiektach małej architektury, tj. krzyżach, kaplicach, płotach, koszach – z wyjątkiem obiektów wchodzących w skład ogródków gastronomicznych, na drzewach, na balustradach, murach, urządzeniach infrastruktury technicznej, budowlach o funkcji barier dźwiękochłonnych, mostach, wiaduktach, kładkach, kontenerach magazynowych

Miasta Idei w Mikołowie

15 marca o godz. 17 odbędzie się debata na temat miejskiej estetyki. Rozmowa będzie transmitowana na katowice.wyborcza.pl oraz na fanpejdżu "Gazety Wyborczej" w Katowicach na portalu Facebook. Naszymi gości będą: Mateusz Handel, zastępca burmistrza Mikołowa, dr Anna Adamus-Matuszyńska, ekspertka ds. PR i kreowania wizerunku miast z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, prof. Justyna Kucharczyk, prorektor Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, i Piotr Kuczera, prezydent Rybnika.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Super inicjatywa!
    już oceniałe(a)ś
    5
    1
    Katowice proszę brać przykład z Mikołowa
    @jpiel
    To za jakieś 5-10 lat dotrze do Katowic.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Bo Mikołów zawsze był awangardowy. To przecież było miasto inteligencji "przemysłowej" (i nie tylko) Śląska. Miało takie piękne osiedle Wymyślanka, malownicze Planty... I dobre imprezy w Domu Kultury w Rynku. Bywa, że się chwale, że na tym gruncie rosłam!
    już oceniałe(a)ś
    1
    0