W Wydziale Inwestycji od dłuższego czasu były braki kadrowe, w ostatnim okresie stale było 10 wakatów - mówi wiceprezydent Katowic Bogumił Sobula. To jeden z powodów przeniesienia inwestycji do miejskiej spółki. Katowiczanie mają być też lepiej informowani o tym, co się dzieje z miejskimi projektami.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Wydział Inwestycji w katowickim urzędzie źle pracował? Nie dawał sobie rady z miejskimi projektami? 

Bogumił Sobula, wiceprezydent Katowic: Dawał radę! Pracowali w nim kompetentni, doświadczeni fachowcy, ale urzędy nie funkcjonują w próżni. Dawniej praca w administracji była niezwykle atrakcyjną ścieżką kariery, na każdy wakat w urzędzie przychodziło nawet kilkanaście aplikacji. Dziś sytuacja się zmieniła, szczególnie w tych jednostkach, w których pracownicy muszą posiadać wykształcenie techniczne lub specjalistyczne. W Wydziale Inwestycji od dłuższego czasu były braki kadrowe, w ostatnim okresie stale było 10 wakatów. Rynek prywatny łakomym okiem patrzył na naszych pracowników, szczególnie tych doświadczonych, a urząd nie mógł sprostać konkurencji w kontekście oferowanych wynagrodzeń.

Bogumił Sobula, wiceprezydent Katowic
Bogumił Sobula, wiceprezydent Katowic  Grzegorz Celejewski

Dlaczego postanowiliście przenieść większość inwestycji do spółki Katowickie Inwestycje?

- Spółka może znacznie bardziej elastycznie kształtować politykę wynagrodzeń, przez co dziś może stać się bardziej atrakcyjnym miejscem pracy dla specjalistów. Co istotne, podobne rozwiązania są stosowane w innych miastach w Polsce, np. w Łodzi, Wrocławiu czy pobliskiej Dąbrowie Górniczej. Decyzja ta była łatwiejsza także dlatego, że mieliśmy „pod ręką" doświadczony podmiot, który zrealizował bardzo duże projekty na terenie Katowic – spółkę Katowicka Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna. Po przekształceniu firma sprawnie przejęła nadzór nad większością miejskich inwestycji. Większość pracowników dawnego Wydziału Inwestycji pracuje w nowej spółce, co mnie cieszy, bo będę miał okazję nadal z nimi współpracować.

Podczas poniedziałkowych Miast Idei Krzysztof Klimosz, jeden z naszych gości, mówił też o odzyskiwaniu VAT. Czy ten mechanizm będzie można teraz zastosować w Katowicach? Są może szacunki, ile miasto zaoszczędzi rocznie? 

- Nie wszystkie inwestycje prowadzone przez podmiot publiczny mogą brać udział w odzyskiwaniu VAT. Trzeba spełnić kilka warunków i wnioskować o taką możliwość do Urzędu Skarbowego. Generalnie nie uznaje się za podatnika podatku VAT organów władzy publicznej (a zatem też samorządów) w zakresie zadań nałożonych do realizacji przepisami prawa. Dlatego dla większości inwestycji samorząd jest pozbawiony prawa do odliczania VAT. W Katowicach realizujemy wielomilionowe inwestycje i tylko w przypadkach dozwolonych prawem będziemy z tej możliwości korzystać.

Historia uczy, że opóźnienia bywają spore, a i do efektów prac można mieć zastrzeżenia. Dość wspomnieć np. płyty na ul. Mariackiej. 

- Każda inwestycja jest obarczona ryzykiem. Dziś wiemy, że wiele problemów można wyeliminować już na początku, dobrze przepracowując etap przedinwestycyjny. Jeżeli wcześniej określimy odpowiednie parametry, jakie ma spełniać inwestycja, np. w zakresie obciążeń czy natężenia ruchu, to zmniejszamy szansę pojawienia się problemów, o które pan pyta w kontekście ul. Mariackiej. Proszę także pamiętać, że była to pierwsza tego typu przebudowa w Katowicach od kilkudziesięciu lat i my, jako urząd, również wiele się na niej nauczyliśmy. Jestem też przekonany, że przyjęcie formuły realizowania przedsięwzięć za pomocą spółki pomoże nam w procesach nadzoru nad inwestycjami, który wymaga dużej elastyczności w działaniu, i takie właśnie cele postawiliśmy przed spółką.

Jednocześnie jednak w Urzędzie Miasta wciąż działa nie Wydział Inwestycji, ale Wydział Monitorowania Inwestycji. Czy to nie jest dublowanie bytów? Czym wydział różni się od spółki? Czy będzie zawsze, czy to może czasowe rozwiązanie?

Do zadań Wydziału Monitorowania Inwestycji należą między innymi kwestie prowadzenia obsługi finansowej zadań przekazanych do realizacji podmiotowi, dla których dysponentem jest Wydział, wykonanie czynności związanych z wypłatą odszkodowań na podstawie ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych, czy wykonanie czynności związanych z nabyciem nieruchomości niezbędnych dla realizacji inwestycji w trybie pozwolenia na budowę. Finansowanie na te inwestycje zostało zdobyte przez Miasto Katowice i pewnych zadań nie da się przekazać spółce. Doświadczenia innych miast, w których działają takie spółki, pokazują, że takie zespoły pracowników w urzędach są niezbędne.

Przed debatą ekspertów odbyły się warsztaty z mieszkańcami na temat informacji o inwestycjach. Część z nich wskazywała, że bywa z tym różnie. Radni dzielnicowi dodawali, że o inwestycjach dowiadują się nieraz, gdy te już trwają. 

- Tu też wskażę na wagę dobrze przeprowadzonego okresu przedinwestycyjnego, w który będziemy chcieli włączyć lepszą informację. Istotne jest zaplanowanie inwestycji tak, by skutki prowadzonych prac były dla interesariuszy, mieszkańców, możliwie jak najmniej dotkliwe, a efekt działań spełniał ich oczekiwania i realizował interes miasta jako całości. Pojawiające się kryzysy związane z inwestycjami w miastach pokazują, że jednym z kluczowych wyzwań dla podmiotu realizującego przebudowy, budowy czy inne działania jest jak najszersze dotarcie do mieszkańców z informacją i odpowiednie prowadzenie dialogu tak, by doprowadzić do kompromisu, gdy jest konieczny.

Padły też inne ciekawe postulaty. Pierwszy dotyczył organizacji nawet niewielkich, bardzo lokalnych spotkań w sprawie działań miasta nawet przy drobnych pracach.

- By wesprzeć procesy komunikacji m.in. inwestycji w Katowicach, powstała Katowicka Agencja Wydawnicza. Spółka ma się zajmować właśnie pomocą w docieraniu z informacją o tym, co się dzieje w mieście do mieszkańców nawet na najbardziej lokalnym poziomie. Zdajemy sobie sprawę, jak ważną rolę społeczności lokalne pełnią w organizmie miejskim. Dlatego tak istotnym jest, aby inwestor zastępczy, jakim są Katowickie Inwestycje, przysłuchiwał się i rozmawiał z mieszkańcami. Nie chcemy także powtarzać sytuacji, gdy niezadowoleni mieszkańcy starają się wpłynąć na inwestycje na takim etapie ich załatwiania, kiedy jakiekolwiek zmiany są trudne do wprowadzenia.

Drugi pomysł to organizacja spacerów po placach budów, podczas których można się wiele dowiedzieć. To możliwe? 

- Mam nadzieję, że działania przy komunikowaniu inwestycji nie będą ograniczały się do standardowych procedur i będą wychodziły poza schematy.

Mieszkańcy mają też inną propozycję. W publikacjach, wiadomościach o inwestycjach, które przekazuje UM czy KI, chcieliby mieć kontakt do osoby, która w razie potrzeby odpowie na dodatkowe pytania.

- Ma to sens. Adres mailowy i jego kompetentny „administrator" mogą spełniać to oczekiwanie.

A może to wszystko warto ubrać w system i stworzyć coś w rodzaju podręcznika informowania o inwestycjach. Chodzi o to, żeby o każdej informowano w zaplanowany sposób.

- Jak powiedziałem, dajmy czas na rozwinięcie działalności nowych spółek. Myślę, że zarządzający dokładnie zapoznają się z wynikami warsztatów w ramach Miast Idei i wyciągną z nich odpowiednie wnioski. Jestem przekonany, że w spółkach znalazły się osoby kompetentne, które będą w stanie sprostać oczekiwaniom mieszkańców w kwestii komunikowania inwestycji.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem