Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W poniedziałek 25 stycznia zorganizowaliśmy Miasta Idei, by porozmawiać o tym, jak się zmienią katowickie inwestycje i jak mieszkańcy są o nich informowani. 

Podczas warsztatów opinie w tej sprawie nie były jednoznaczne. Mieszkanka Giszowca podkreślała, że jeszcze niedawno wydział inwestycji katowickiego urzędu całkiem dobrze informował o przebudowę węzła DK81 i DK86, ale ostatnio jest z tym znacznie gorzej. - Powstała jednak spółka Katowickie Inwestycje, która nadzoruje prace. Czas pokaże, czy uda się nadrobić brak bieżącej informacji dla mieszkańców - mówiła. 

Mieszkanka Koszutki zwracała uwagę, że o wielu pracach miejskie spółki i instytucje informują w portalach społecznościowych. - Moje doświadczenie jest takie, że z wydziałem inwestycji w tej kwestii było różnie. Często o inwestycjach dowiadujemy się przypadkowo np. z banerów, reklam czy tablic informacyjnych - mówiła. 

Katowiczanie: O części inwestycji dowiadujemy się z mediów

Mieszkańcy Osiedla Paderewskiego zwracali uwagę, że o części inwestycji dowiadują się tylko z mediów. Podkreślali jednak, że miasto dobrze komunikuje i konsultuje z nimi kwestie budowy dróg rowerowych. - Swego czasu mieliśmy nawet spacer z osobami odpowiedzialnymi za jeden z projektów - mówili katowiczanie. 

Nasi goście byli też zgodni, że w pierwszej kolejności o nowych i planowanych inwestycjach powinni się dowiadywać radni dzielnicowi, którzy mogą je szybko przekazać wielu mieszkańcom. 

- Ważne jest też wykorzystywanie wszystkich kanałów. Internet nie wystarczy, nie każdy z niego korzysta - dodała mieszkanka Osiedla Paderewskiego. 

Jako przykład dobrych praktyk wskazali też np. rozmowy urzędników z mieszkańcami o przebudowie parku w Wełnowcu. Informacji było dużo, mieszkańcy mieli też sporo czasu, by zapoznać się z projektem i wyrobić sobie zdanie na jego temat. 

- Nie możemy konsultować wszystkiego, bo wówczas niewiele by powstało - zwracali uwagę katowiczanie i podkreślali, że należy odróżnić konsultacje od informacji. 

Mieszkańcy chcą być zapraszani na spacery po kluczowych inwestycjach

O tych kluczowych powinien informować szeroko prezydent, o tych mniejszych miejscy radni oraz urzędnicy. Mieszkańcy zgodzili się też, że chcieliby być zapraszani na spacery po kluczowych inwestycjach, zależy też im na spotkaniach na ich temat. Przy czym, chodzi też, a może przede wszystkim również o spotkania w wąskim gronie i te dotyczące drobnych prac. One są również bardzo ważne dla mieszkańców. 

- To jednak nie może być działanie akcyjne. Trzeba stworzyć system takich spotkań i informowania mieszkańców. Powinniśmy też dostawać nie tylko ogólną informację, ale też namiary na osoby, które mogą odpowiedzieć na dodatkowe, szczegółowe pytania - padły wnioski na koniec rozmowy. 

Po warsztatach odbyła się debata. Naszymi gośćmi byli: Bogumił Sobula, wiceprezydent Katowic, Mariusz Słaboń, dyrektor ds. Realizacji inwestycji w Katowickich Inwestycjach oraz Anna Wilk, zastępca dyrektora ds. Realizacji inwestycji w tej samej firmie. Byli z nami również prof. Adam Drobniak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach oraz Krzysztof Klimosz, wiceprezes Fabryki Pełnej Życia w Dąbrowie Górniczej. 

Dyskusję rozpoczęliśmy od wyjaśnienia, dlaczego Katowice postanowiły niedawno skupić działalność inwestycyjną w jednej spółce, a nie jak dotąd w wydziale inwestycji urzędu miasta. Firma Katowickie Inwestycje SA (dawna Katowicka Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna) już przejęła nadzór nad wszystkimi miejskimi inwestycjami.

Dzięki nowej spółce Katowice mają sprawniej realizować kluczowe inwestycje

Powodów jej założenia jest kilka. Oprócz możliwości odzyskania podatku VAT liczy się to, że nadzór nad inwestycjami wymaga dużej elastyczności w działaniu. Chodzi o godziny pracy, szybkość podejmowania decyzji, obieg dokumentów. W wyspecjalizowanej firmie, odciętej od rutyny i reguł działania urzędu, ma być o to łatwiej. 

- Ten pomysł pojawił się w pierwszym kwartale 2021 roku. Uzmysłowiliśmy sobie, że w wydziale inwestycji urzędu miasta brakuje ok. 10 pracowników. Wydział pracował bardzo dobrze, w niektórych sytuacjach braki były jednak odczuwalne. Przeanalizowaliśmy różne modele, które zastosowały gminy w naszym kraju i zdecydowaliśmy się na skupienie działalność inwestycyjnej w jednej spółce. Teraz inwestycje będziemy mogli przeprowadzać sprawniej i zaoferować specjalistom konkurencyjne zatrudnienie w stosunku do urzędowych płac - wyjaśnił wiceprezydent Bogumił Sobula. 

I dodał, że Katowickie Inwestycje są odpowiedzialne za ok. 85 proc. inwestycji w mieście, czyli zdecydowaną większość zadań. - Wyjątkiem są mieszkania budowane przez Towarzystwo Budownictwa Społecznego, remonty przeprowadzone przez Miejski Zarząd Ulic i Mostów oraz Zakład Zieleni Miejskiej, a także inwestycji realizowanych na własne potrzeby przez pozostałe spółki, m.in. Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej czy Katowickie Wodociągi - wyjaśniał wiceprezydent. 

Katowickie Inwestycje zmierzą się m.in. z przebudową węzła w Giszowcu

Mariusz Słaboń mówił, że najważniejszymi zadaniami, z którymi mierzą się Katowickie Inwestycje, są m.in. przebudowa węzła w Giszowcu, budowa stadionu miejskiego, termomodernizacje budynków czy budowa basenów. 

- Dawna Katowicka Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna ma bardzo duże doświadczenie w realizacji wielu zadań, które nie były może inwestycjami na skalę węzła w Giszowcu czy Stadionu Miejskiego, ale dysponujemy dziś potencjałem osobowym i technicznym, który pozwoli na zmierzenie się z najpoważniejszymi wyzwaniami - podkreślił Mariusz Słaboń. 

W całej Polsce coraz więcej miast realizuje ważne miejskie inwestycje poprzez spółki celowe. W Dąbrowie Górniczej spółka Fabryka Pełna Życia przejęła nadzór nad inwestycjami w jeszcze większym zakresie, niż ma to miejsce w Katowicach. 

- Inżynierowie kontraktu są zatrudnieni w naszej spółce, miasto ma więc wpływ na proces inwestycyjny od początku do końca. Dzięki takiemu rozwiązaniu znika ogniwo pośrednika między wykonawcą a zamawiającym, który najczęściej wybierany jest poprzez zamówienia publiczne, a więc niekoniecznie gwarantuje najwyższą jakość - przyznał Krzysztof Klimosz, związany dziś z Fabryką Pełną Życia.

Przy ważnych inwestycjach najważniejszy jest dialog z mieszkańcami

Kierowana niegdyś przez Klimosza inna spółka, Stadion Śląski, była z kolei jedną z pierwszych spółek w regionie, która otrzymała zgodę na odzyskanie podatku VAT. 

- Przy inwestycji na poziomie niespełna 300 mln zł odzyskaliśmy 50 mln zł VAT-u. Dzięki temu spółka Stadion Śląski finansowała się sama. Trzeba było jednak spełnić kilka warunków, nie przy każdej inwestycji jest to możliwie. Główna zasada jest taka: VAT można odzyskać z takiej inwestycji, która w przyszłości będzie na siebie zarabiać. Trzeba to udowodnić służbom skarbowym w odpowiednio przygotowanym wniosku. Nie da się tego zrobić w przypadku drogi czy kanalizacji - powiedział Klimosz. 

Czy miejskie spółki celowe są w stanie zrealizować inwestycję w każdej dziedzinie? Prof. Adam Drobniak przyznał, że nic nie stoi ku temu na przeszkodzie, choć - jak twierdzi, spółki te nie powinny wchodzić w projekty stricte komercyjne, czyli np. budowę hoteli czy centrum logistycznego. - Takie pomysły pojawiały się podczas prac nad Krajowym Planem Sprawiedliwej Transformacji. Zajęło mi sporo czasu, żeby wytłumaczyć samym gminom, jak i miejskim spółkom, że są to dziedziny zarezerwowane dla biznesu. Nie powinniśmy wychodzić tak daleko, i tak jest jeszcze wiele do zrobienia w dziedzinie usług publicznych - powiedział prof. Drobniak.

Zdaniem wiceprezydenta Bogumiła Sobuli miejska spółka jest w stanie wykonać dobrze każdą inwestycję, ale każdą jest też w stanie "sknocić", jeśli nie zostanie odpowiednio przepracowany okres przedinwestycyjny. - Najważniejsze jest właściwe komunikowanie się z interesariuszami danej inwestycji. Przygotowując jakieś zadanie, musimy się liczyć z tym, że wywoła ono określone skutki. W interesie inwestorów jest dotarcie do tych wszystkich osób, do których się powinno dotrzeć, przedstawienie szczerej prawdy na temat inwestycji, wysłuchanie żalów i pretensji, z poszanowaniem emocji, które budzi dane przedsięwzięcie i próba dojścia do kompromisu - przyznał Bogumił Sobula.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.