Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Czym jest portal Otwarte Dane?

Paweł Krzyżak, zastępca dyrektora Departamentu Projektów i Inwestycji GZM: Portal jest pewnego rodzaju interaktywną bramą do świata samorządu. To pomost między administracją publiczną a mieszkańcami, biznesem i aktywistami miejskimi. Portal pozwala na pozyskanie szeregu informacji dotyczących funkcjonowania samorządu. Jest na wyciągnięcie ręki i stanowi ułatwienie dla osób, które dotychczas musiały wnioskować o informację publiczną i przechodzić przez mozolną procedurę. Dane są tutaj ogólnodostępne, darmowe i łatwe do przetworzenia. Społeczeństwu daje to możliwość bliższego poznania samorządu, a metropolii – transparentność. GZM Otwarte Dane gromadzi zbiory z 28 gmin metropolii.

Co już udało się tam zgromadzić?

– Metropolia wraz z firmą PwC zgromadziła dane z różnego rodzaju gmin. Są informacje o funkcjonowaniu zarówno dużych miast, jak i małych gmin, które mają charakter wiejski. Dane dotyczą codziennego życia samorządu. Mieszkańcy mają do dyspozycji rejestry – od pozwoleń na budowę, przez ewidencję dróg publicznych, nieruchomości wystawione na sprzedaż, aż po rejestry dotyczące instytucji kultury oraz klubów sportowych.

Czy informacji będzie przybywać?

– Oczywiście. Jest to początek drogi do otwierania danych i ambitnej opowieści o tym, jak funkcjonuje samorząd i co oferują zinwentaryzowane bazy informacji, które są produktem jego działalności – o niezbadanym dotąd potencjale.

W jakich formatach są udostępniane dane? Czy ktoś, kto nie specjalizuje się w kwestiach związanych z obsługą baz danych, poradzi sobie z ich pobraniem, a potem odczytaniem na domowym komputerze?

– Pliki są w popularnych i ogólnodostępnych formatach typu csv. Wczytuje się on bez konieczności posiadania specjalnego oprogramowania. Dodatkowo przygotowano wizualizacje, które w przystępny sposób pozwalają korzystać z danych i we właściwy sposób je analizować.

Po co w ogóle udostępniać w otwarty sposób dane? Jakie z tego może mieć korzyści mieszkaniec metropolii, urzędnik w którymś z miast czy przedsiębiorca albo inwestor?

– Aby otwierać się na świat, budować wizerunek atrakcyjnego i nowoczesnego samorządu. Takiego, dla którego ambicją i celem jest prowadzenie skutecznego dialogu z ludźmi. Mieszkaniec, mały przedsiębiorca czy duży inwestor, który chce zapewnić nowe miejsca pracy, nie będzie już musiał pisać do nas wniosku o udostępnienie informacji publicznej i oczekiwać na dane. Co więcej, będzie je mógł porównać, przetworzyć i zsumować, korzystając z jednego portalu scalającego wiele gmin. Bez konieczności zwracania się z pismami do kilkudziesięciu urzędów z osobna.

Czy trudno było przekonać urzędy do przekazania wam danych?

– Niektóre urzędy same świetnie rozumieją tę ideę i bez najmniejszego problemu podjęły współpracę w celu budowy portalu. Innych cały czas staramy się przekonywać, że korzyści z udostępniania danych są ogromne i wszystkim wychodzi to na plus.

Podczas spotkania mówił pan, że wasz projekt to dane na piątym poziomie dostępności. Co to znaczy? Jawność informacji można oceniać?

– To oznacza, że pliki mogą być przetwarzane maszynowo, są w formie ustrukturyzowanej, w formatach otwartych i na warunkach otwartej licencji. Dane można dowolnie łączyć, by osiągnąć wybrany kontekst.

Podczas rozmowy kilka dni temu w czasie Miast Idei wspomniał pan o kilku ryzykach związanych z budową portali z otwartymi danymi oraz ich udostępnianiem. Na czym dokładnie one polegają?

– Przed zainicjowaniem projektu dokonaliśmy takiej analizy ryzyka i zidentyfikowaliśmy głównie następujące kategorie: prawne, techniczne, organizacyjne oraz kompetencyjne, do których zastosowaliśmy odpowiednie zarządzanie i procedury. W zakresie umów i prawa opracowaliśmy dobre praktyki i standardy dotyczące tego, co powinno się zmienić, aby otwieranie danych było możliwie albo było łatwiejsze.

Oprócz aspektów prawnych przygotowaliśmy również standardy techniczne i przypomnieliśmy o stosowaniu zasad interoperacyjności.

Organizacyjnie uważamy, że dobrym rozwiązaniem jest powołanie w gminach pełnomocników ds. otwierania danych, a w ramach naszego projektu zorganizowaliśmy szkolenia dla naszych w nim partnerów.

Niemniej pojawiające się obawy może zgrupować w kilka obszarów. Pierwsze to obawa przed przypadkowym udostępnieniem danych osobowych. Aby to ryzyko zminimalizować, należy po prostu przygotować odpowiednie procedury i analizy formalnoprawne przed udostępnieniem określonych zbiorów. Drugie to obawa, że jak udostępnimy dane, to ujawnimy np. kiepskie wyniki i wystawimy się na krytykę ze strony mieszkańców, bo z danymi się nie dyskutuje. Tutaj jednak jesteśmy zdania, że należy spojrzeć też z drugiej strony – obiektywny wgląd do danych może zmotywować do poprawy, a także pozwolić namierzyć źródło problemu, bo jesteśmy w stanie ustalić, jak np. ktoś inny poradził sobie w podobnej sytuacji. Trzecia grupa to obawa, że dane zostaną niewłaściwie zinterpretowane – myślę, że użytkownicy i tak zawsze wyciągają własne wnioski, niezależnie od tego, czy robią to na podstawie otwartych danych, czy bez nich.

Do tej pory informacje do portalu Otwartych Danych GZM przekazało 28 miast metropolii. Czy w przyszłości swoimi komputerowymi zasobami podzielą się kolejne?

– Taki jest zamysł. Jesteśmy cierpliwi, ale zachęcamy i zapraszamy do współpracy inne gminy. To dla nich sposób na promocję, pozyskanie inwestorów i paradoksalnie odciążenie pracowników. Być może okaże się za kilka lat, że to nie tylko dobra wola urzędów. Dane być może trzeba będzie udostępniać obowiązkowo. Taki jest kierunek zmian w administracji.

W jaki sposób już zebrane i udostępnione przez was dane są wykorzystywane? Kto to robi i po co?

– Sami z nich korzystamy. Na przykład podjęliśmy współpracę z polskim oddziałem firmy Google i zachęciliśmy go do uruchomienia funkcji prezentacji rzeczywistego czasu odjazdu transportu publicznego dla pojazdów naszego ZTM. Ponadto dzięki danym Google mógł wreszcie uporządkować dane transportowe na mapach. Wcześniej to prywatni użytkownicy brali rozkłady jazdy ze strony organizatora transportu i przesyłali do tej firmy. My zamknęliśmy ten nieoficjalny kanał i przekazujemy dane oficjalnie, właśnie poprzez GZM Otwarte Dane. Dzięki temu informacje są poprawne i aktualizowane na bieżąco.

Projekt Otwarte Dane nigdy nie powinien się zakończyć. Informacje mają spływać tak naprawdę każdego dnia. Jakie są plany związane z rozwojem portalu?

– Ambicją GZM jest to, by portal stanowił platformę obrazującą całe spektrum działalności samego urzędu metropolitalnego, jak również gmin członkowskich. Obserwujemy światowe trendy i wyciągamy z nich to, co najlepsze. Mamy świadomość, że portal jest dla nas wizytówką i pozwoli nam na konkurencyjność w stosunku do innych metropolitalnych ośrodków w Polsce.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.