Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Miasta GZM wyludniają się. To problem i zagrożenie czy może wyzwanie i szansa?

Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii: Warto wrócić uwagę na fakt, że nie dotyczy to wszystkich miast. Mamy także migrację wewnątrz Metropolii. Do tego dochodzi fakt nieprecyzyjnych danych dotyczących faktycznej liczby mieszkańców danego miasta. Patrząc jednak na ogólne dane GUS-u to mamy problem. Mniej mieszkańców to niższe wpływy w budżecie. Mniejszy budżet to problem ze świadczeniem usług publicznych na odpowiednim poziomie. Ponadto uciekają nam młodzi, kreatywni mieszkańcy, którzy swoje talenty będą rozwijać w innych miastach. I te miasta będą monetyzować nasze stracone talenty. Dlatego naszym strategicznym celem jest zahamowanie i przeciwdziałanie tym trendom.

Czy metropolia ma pomysły, jak zatrzymać tu ludzi?

- Musimy poprawić jakość usług publicznych. Mamy dostęp do dobrego rynku pracy, względnie tańszych mieszkań, choć to się zmienia bardzo szybko. Na miejscu funkcjonuje wiele uczelni wyższych, mamy dobre tereny rekreacyjne i sporą ofertę kulturalną. To wszystko jest w zasięgu kilkunastu minut pociągiem czy autobusem. Słowem – tu jest wszystko. A jednak młodzi często wybierają inne ośrodki. Być może tam usługi publiczne są po prostu na lepszym poziomie? Lepszy transport, lepsze uczelnie, większa dostępność do rozrywki. Uruchomiliśmy Fundusz Wspierania Nauki, by studenci naszych uczelni mieli szanse brać udział w zajęciach prowadzonych przez naukowców z najlepszych uczelni na świecie. W planie mamy jeszcze dodatkowe narzędzia wspierające naukę w Metropolii. Stale poprawiamy transport zbiorowy. Kreujemy możliwości biznesowe poprzez otwieranie danych publicznych. Mam nadzieję, że w niedługim okresie zaobserwujemy efekty również w danych migracyjnych.

A co może tu przyciągnąć nowych mieszkańców? Prof. Rafał Matyja podczas niedawnej konferencji Miastolab w Dąbrowie Górniczej mówił, że to bardzo ważne. Nowi mieszkańcy są kreatywni, zmieniają miasta. Często na lepsze.

- Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Dla niektórych może to być topowa uczelnia wyższa, a dla innych dobra jakość życia za rozsądne pieniądze. Jeśli dziś problemem młodych ludzi jest kwestia własnego mieszkania, to może nasze miasta mogą przyciągać dobrą ofertą mieszkaniową lub pakietami zachęt dla młodych przedsiębiorców czy artystów. Powinniśmy walczyć o każdego mieszkańca, a w szczególności o tych, którzy mogą wnieść wartość dodaną do naszych miast przez tworzenie nowych modeli biznesowych czy swoją kreatywność. Takie osoby kreują nowe miejsca pracy, ale też sprawiają, że nasze miasta są ciekawsze, bardziej atrakcyjne. Mają do zaoferowania coś więcej niż tylko pakiet podstawowych usług.

Kurczenie się miast to jedna strona medalu. Druga jest taka, że przybywa w nich osób powyżej 60. roku życia. Czy samorządy myślą o starości dzisiejszych 30-40 latków?

- Oczywiście, to w końcu myślenie o naszej przyszłości. Wyzwaniem jest służba zdrowia, infrastruktura miejska, integracja międzypokoleniowa czy budowanie więzi społecznych. To trochę jak w przysłowiu: jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Jak sobie dziś źle urządzimy miasta na naszą starość, to pretensje możemy mieć tylko do siebie. W tym obszarze może nami kierować także zdrowy egoizm. To międzypokoleniowe myślenie o przyszłości w sposób naturalny sprawiło, że nasze dwa zespoły – młodych oraz ds. polityki senioralnej, połączyły się i razem współpracują.

Co miasta powinny oferować seniorom?

- Miasta powinny oferować wszystkim mieszkańcom usługi na wysokim poziomie, odpowiednie do potrzeb danej grupy wiekowej. Inne potrzeby mają dzieci, inne seniorzy, a inne młodzi rodzice. Seniorzy to grupa, która oczywiście wymaga dedykowanego spojrzenia ze względu na swoje potrzeby związane ze stanem zdrowia, wykluczeniem cyfrowym czy samotnością. Tutaj warto podkreślić fakt, że w Metropolii mamy bardzo dobry dostęp do służby zdrowia. Dysponujemy gęstą siecią szpitali i przychodni. W kontekście starzenia się społeczeństwa taki zasób to prawdziwy skarb. Powinniśmy go rozwijać i zadbać o to, by nie zabrakło nam nigdy wykwalifikowanej kadry.

Uważam też, że każda usługa miejska powinna być planowana tak, by była dostępna dla każdego użytkownika miasta. A żeby tak się stało, musimy się kierować empatią. Dla nas to oznacza, że wprowadzając nowe rozwiązania w komunikacji miejskiej, również cyfrowe, musimy regularnie weryfikować, na ile są one intuicyjne dla różnych grup pasażerów. Reagujemy na te sygnały.

Eksperci zwracają uwagę, że miasta powinny być inaczej projektowane. Chodzi o to jakie są chodniki, jak wyglądają przystanki czy są ławki… Na ile rządzący miastami są gotowi, by przemyśleć to, jak się je projektuje.

- Ten proces ulega stałej poprawie. Standaryzujemy projektowanie przestrzeni publicznej. To nie jest szybki proces, ale widać postępy. Sami uczymy się tego na infrastrukturze rowerowej, z którą mamy najwięcej do czynienia, ale standardy dostępności w ruchu pieszym też stają się powszechną praktyka. Znów – im więcej empatii w naszej codziennej pracy, tym lepsze będą nasze miasta dla mieszkańców.

Jak swoją rolę widzi tu GZM?

- Jeśli spojrzymy na GZM jak na agendę rozwojową miast, to możemy naszą rolę określić jako pewnego innowatora miejskiego, a także partnera w rozwiązywaniu problemów. Staramy się także ujednolicać standardy na terenie Metropolii. Dysponujemy także narzędziami finansowymi czy doradczymi. W temacie o którym mówimy, przecieramy zupełnie nowy szlak. Aktualnie pracujemy nad zdiagnozowaniem problemów demograficznych wspólnie z miastami, by z tej diagnozy przejść do rekomendacji. W tych rekomendacjach, tak jak to było np. przy inwestycjach rowerowych, zostanie dookreślona nasza rola w tym procesie. Podobnie jest w zrównoważonej mobilności. Dochodzimy do momentu, gdzie potrafimy dokładnie powiedzieć, jaka jest nasza rola w całym ekosystemie.

Dr Agnieszka Labus podczas debaty na ten temat mówiła, że miasta powinny porzucić myślenie o seniorach na rzecz myślenia o starzeniu się. To zmiana paradygmatu. Co pańskim to oznacza?

- Zgadzam się z tą tezą. Starzejemy się od momentu narodzin i powinniśmy budować ofertę miejską dla każdego mieszkańca, mając z tyłu głowy, że dziś jego potrzeby to zapewnienie żłobka dla jego dziecka, ale za 15 lat te potrzeby będą
zgoła inne.

Podczas Miasta Idei nasi gości mówili też o tym, jakie mają obawy związane z własną starością. Chodziło to, by wskazać, o jakie miejskie usługi się martwią. To służba zdrowia, transport, rekreacja czy sport. Wszystko jednak się sprowadziło do tego, że miasto musi być empatyczne.

- W kontekście rozwoju społecznego empatia wydaje się kluczowa do zrozumienia problemu i doboru metod naprawczych czy rozwojowych. Być może rozwiązanie jest proste. Być może wystarczyłoby, żeby każdy z nas, odpowiedzialnych za miasto, przy podejmowaniu każdej decyzji, wykonywaniu każdej czynności administracyjnej zadał sobie pytanie: czy to działanie poprawi życie 8-, 38- i 68-latka w moim mieście. Jeśli odpowiedź brzmi „tak". Jesteśmy na dobrej drodze.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.