Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Prognozy demografów są nieubłagane. Wszystko wskazuje na to, że miasta Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii będą się kurczyć i rozlewać jednocześnie. Kurczyć, ponieważ będzie żyć w nich coraz mniej osób, rozlewać, ponieważ coraz więcej osób ucieka na przedmieścia. To będzie rodzić konsekwencje w dostępie i jakości do miejskich usług takich jak komunikacja, bezpieczeństwo, edukacja, opieka czy rekreacja oraz sport i kultura.

Podczas warsztatów z grupą mieszkańców GZM zastanowiliśmy się, co zdecyduje o jakości naszego życia w metropolii za 30-50 lat.

Czy będziemy w stanie korzystać z miejskich usług?

Kluczowym słowem okazało się „dostępność". Chodzi o dostępność miejskich usług z punktu widzenia informacji, ekonomii, ale też chodzi o dostępność fizyczną. Czy będzie nas stać na bilet do teatru? Czy da się czymś w ogóle tam dojechać w rozsądnym czasie?

O dostępność do jakich usług za kilkanaście, kilkadziesiąt lat musimy zatroszczyć się już dziś.

Nasi goście wskazali kilka kluczowych obszarów. Ich zdaniem uwagi wymaga np. dostęp do służby zdrowia. Wiadomo, że już dziś jest za mało lekarzy i pielęgniarek. Stąd potrzeba nowej polityki migracyjnej.

Usługi powinny też w jednym miejscu. To oczywiście model idealny, za którym kryje się nadzieja na zatrzymanie rozlewania się miast. Jeżeli ktoś myśli o starości mieszkańców, to powinien też zatroszczyć się o inwestycje w infrastrukturę sportową i rekreacyjną. Nie muszą to być jednak drogie stadiony, a np. zajęcia w dzielnicach czy mniejsze ośrodki sportowe.

Jak planować zabudowę miast?

Innym wyzwaniem jest takie planowanie zabudowy miasta, by razem z mieszkańcami brać pod uwagę potrzeby przyszłych mieszkańców, a nie krótkowzroczny interes. To jednak wymaga edukacji i zmiany polityki mieszkaniowej miast. Powinny one ułatwiać np. zamiany lokali na mniejsze samotnym seniorom. Konieczne jest też podnoszenie jakości starszych budynków i doposażanie ich w windy, podesty czy nawet klimatyzacje.

Goście zwracali też uwagę, że miasto nie może traktować ich jako bezduszna instytucja. Powinno myśleć przede wszystkim o swojej użyteczności. To wymaga, by miejskie inwestycje stały na wysokim poziomie, by miasto działało jak firma, która walczy o klienta. Jest nim mieszkaniec. Za tym postulatem kryje się też oczekiwanie miejskiej empatii. Miasto powinno być czułe na potrzeby swoich obywateli i powinno traktować jak poważne wyzwanie i szansę, a nie fanaberię.

Debata o starzeniu się miast

Tuż po warsztatach odbyła się debata ekspertów. Naszymi gośćmi byli Jacek Woźnikowski, dyrektor Departamentu Rozwoju Społeczno-Gospodarczego i Współpracy w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, Krzysztof Mejer, wiceprezydent Rudy Śląskiej, dr Agnieszka Labus, adiunkt na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej, prezeska zarządu Fundacji Laboratorium Architektury 60+ (LAB 60+), a także Janina Piwowarczyk, członkini metropolitalnego zespołu ds. seniorów i Mikołaj Figlarski, uczestnik projektu „Młodzi robią Metropolię".

Co miasta oferują seniorom?

Wspólnie z naszymi gośćmi zastanawialiśmy się, czy to, co śląskie i zagłębiowskie miasta oferują dziś seniorom, jest wystarczające. Janina Piwowarczyk przyznała, że tak, ale dodała też, że za kilka-kilkanaście lat, dla kolejnego pokolenia seniorów, to może okazać się już zbyt słabą propozycją.

– Kilka lat temu wnioskowałam o przystąpienie Katowic do światowej sieci Miast Przyjaznych Starzeniu. Temat nie wzbudził zainteresowania, a szkoda, bo to ostateczny termin, żeby coś zmienić w tym temacie. Bycie członkiem tej sieci to prestiż dla miasta, ale też możliwość dzielenia się doświadczeniami w tematyce seniorów z innymi dużymi ośrodkami. Trzeba przy tym spełnić osiem warunków, dotyczących np. mieszkalnictwa, transportu czy przestrzeni publicznej. Myślę, że włodarze Katowic tego się właśnie obawiają. Zupełnie bezpodstawnie, bo są w Polsce miasta podobnej wielkości, który przystąpiły do sieci. Katowice część warunków z pewnością spełniają, a z czasem musiałyby dogonić resztę, ale to odbywało się z korzyścią dla mieszkańców – mówiła Janina Piwowarczyk.

Dr Agnieszka Labus przypomniała, że już w 2060 roku Polska i Słowacja będą najbardziej starzejącymi się społeczeństwami w Europie. Czy można ocenić, jak miasta GZM są do tego przygotowane?

5 proc. miast myśli o starości

– Z raportu Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Katowicach wynika, że 68 proc. gmin w województwie śląskim uwzględnia politykę wobec starzenia się w ramach strategii polityki społecznej. Z kolei w przypadku 23 proc. gmin temat polityki senioralnej jest częścią strategii rozwoju gminy. Tylko 5 proc. gmin ma specjalny program dotyczący polityki dotyczącej starzenia się. To dobitnie pokazuje, na ile temat ten jest priorytetem dla naszych miast. Cieszę się nawet jednak z tych 5 proc., bo jeszcze 10 lat temu w Polsce w tej kwestii nie działo się dosłownie nic – podkreśliła Agnieszka Labus.

Krzysztof Mejer, zapytany o to, czy władze miast unikają tematów związanych z seniorami, przyznał, że każdemu prezydentowi powinno zależeć na tej grupie mieszkańców.

– Ludzie starsi są najbardziej zdyscyplinowaną grupą wyborców, mogą zadecydować więc o wyniku wyborczym. Włodarze miast mają świadomość, że muszą im coś zaproponować, żeby mogli myśleć o wygranych wyborach. Nie mogę zgodzić się z tezą, że władze miast boją się rozwiązywać problemy osób starszych. Pamiętajmy jednak, że prezydenci mają wiele innych obowiązków, nie zawsze są w stanie poświęcić seniorom tyle uwagi, ile by chcieli – przyznał.

Dodał, że jego zdaniem, seniorzy bardziej powinni angażować się w swoje sprawy. – Lubię ludzi aktywnych, którzy przychodzą do nas u mówią: Panie prezydencie, chcemy tego, pan obiecał, pan mówił, zróbmy coś – powiedział wiceprezydent Rudy Śląskiej.

GZM: O demografii bez podziałów

Jacek Woźnikowski z Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii przyznał, że władze GZM rozpoczęły właśnie roczny projekt, dotyczący wyzwań demograficznych dla miast metropolii.

– Nie będzie podziałów na młodych czy seniorów. Chcemy po prostu zdiagnozować, na czym stoimy i znaleźć rozwiązania, jak zapobiec odpływowi ludzi, jak przygotować miasta GZM do tego, żeby za 20-30 lat były w stanie pełnić dla nich funkcję usługodawcy. Nie możemy nie zauważyć tego, że kurczymy się jako miasta i ludzie nam uciekają. Robimy wszystko, żeby zatrzymać tu młodych ludzi. Jeśli zostaną na okres studiów, to jest duża szansa, że później już nie wyjadą. Chcemy też z drugiej przyciągać do nas ludzi z innych regionów – powiedział Woźnikowski.

Goście zgodnie podkreślali też, że nowej definicji wymaga pojęcie rozwój miast. Nie należy go rozumieć jako ciągłego rozrostu, większej liczby wieżowców, dróg czy mieszkańców. Istotą jest coraz lepsza jakość usług miejskich i budowa gospodarki oraz miasta nakierowanego na człowieka. Urzędy muszą się też nauczyć działać tak, by nie dzielić ludzi według wieku, tylko od samego początku tworzyć spójne strategie starzenia się. – Przecież starzejemy się od momentu urodzin – mówiła dr Labus.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.