Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gdy pięć lat temu po raz pierwszy zorganizowaliśmy Miasta Idei w Jaworznie, władze przymierzały się do kilku ważnych inwestycji. Nasze kolejne spotkania z mieszkańcami i ekspertami dotyczyły przede wszystkim tego, co w miastach jest najważniejsze, czyli miejskiej mobilności i przestrzeni publicznych, a także konsultowania ich z mieszkańcami.  

Teraz postanowiliśmy się wybrać razem z nimi i prezydentem Jaworzna Pawłem Silbertem na spacer po miejskich inwestycjach. Spotkaliśmy się przy ul. Grunwaldzkiej, przy wjeździe do centrum Jaworzna. Pierwszym punktem spaceru był zadaszony parking rowerowy. Prezydent przyznał, że jeszcze nie cieszy się on wielką popularnością, ale podkreślał, że jego zdaniem wszystko wymaga czasu. Dodał, że zimą pod ogromnym białych dachem urządzone będą lodowiska. - Myślimy też np. o organizacji tu czegoś w rodzaju targu zbędnych rzeczy dla mieszkańców, którzy chcą się ich pozbyć - mówił. Podkreślał jednocześnie, że parkingu rowerowego nie można oddzielać od innych miejskich inwestycji związanych z komunikacją, a więc pobliskich przystanków autobusowych, dróg rowerowych czy velostrady. - To spójna koncepcja zmian, bez której nie dostalibyśmy wielu milionów unijnych dotacji na zakup elektrycznych autobusów - mówił Paweł Silbert.  

W centrum Jaworzna znacznie łatwiej dziś zaparkować

Z parkingu rowerowego przeszliśmy przez przystanki autobusowe przy ul. Grunwaldzkiej do pobliskiego parkingu samochodowego. To kubaturowa konstrukcja, która może pomieścić ok. 100 samochodów. Kierowcy mogą tu zostawiać samochody bezpłatnie na 2 godziny, potem należy zapłacić 6 zł za cały dzień parkowania. W ten sposób miasto chce wymusić rotację. Przy czym w czasie pandemii parkowanie jest stale bezpłatne. - Jest jeszcze jedna ważna rzecz - mówił prezydent Silbert. Wskazał na pobliskie centrum handlowe Galena. - Umówiliśmy się kiedyś z właścicielem, że kilkaset miejsc postojowych w Galenie będzie bezpłatne. Tak więc mamy w okolicy dużą liczbę wygodnych parkingów - mówił. 

I znowu to układa się w szerszą koncepcję nowego urządzenia śródmieścia, po którym raczej nie powinno się jeździć samochodem. Miejski parking wyróżnia też zadaszenie. Nad samochodami powstał bowiem duży skwer z ławkami i alejkami. Powierzchnia zielona zajmuje tu ok. 2,8 tys. m kw. Przy czym urządzenie tu skweru nie miało praktycznie wpływu na koszty. - To raptem 2-3 proc. wartości całej inwestycji - podkreślają urzędnicy. Przy okazji obejrzeliśmy jeszcze pobliski pumptrack i zajrzeliśmy do świeżo wyremontowanej hali widowisko-sportowej. Budynek zyskał m.in. nową elewację, ale najważniejsze zmiany są w środku. Powiększono np. widownię do ponad 2 tys. miejsc, wcześniej było ich tu niespełna 1,3 tys. 

Drugą częścią miast idei była debata. Wzięli w niej udział: prezydent Jaworzna Paweł Silbert, Marcin Bazylak, prezydent Dąbrowy Górniczej, oraz Andrzej Dziuba, prezydent Tychów, i Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór. Z naszymi gośćmi dyskutowaliśmy o tym, jak rozmawiać z mieszkańcami o trudnych inwestycjach i jak przekonywać ich do zmiany. 

Miejskie inwestycje często budzą emocje mieszkańców

Zdaniem prezydenta Jaworzna najważniejszą inwestycją w mieście w ostatnich latach było Miejskie Centrum Integracji Transportu, które łączy w sobie parking dla rowerów Bike & Ride, drogi rowerowe oraz nowoczesne centrum przesiadkowe. 

- Centrum jest naszym wkładem i warunkiem do uzyskania dużego finansowania dla zakupu autobusów elektrycznych. Gdybyśmy bez tego wystąpili o pieniądze, nie dostalibyśmy ich. Pokazaliśmy jednak duże, złożone przedsięwzięcie. Ci, którzy oceniają takie projekty powiedzieli: Na to pieniądze możemy dać. Centrum rozwiązuje przecież część problemów komunikacyjnych w Jaworznie, a nasze miasto jest pod tym względem naprawdę trudne. W moim przekonaniu jest jednak lepiej, niż było, choć oczywiście nie idealnie - dodał. 

Nasi goście wspólnie przyznali, że wiele ważnych miejskich inwestycji wiąże się z różnego rodzaju przeszkodami: a to wykonawca coś zawalił i trzeba poprawiać, coś nie wychodzi na poziomie legislacyjnym albo prace nie spotykają się z akceptacją mieszkańców. - Miasto to konglomerat różnych oczekiwań, możliwości i ograniczeń. Zderzamy się z tym codziennie - przyznał Paweł Silbert. 

- Zawsze znajdzie się grupa osób, która poczuje, że dana inwestycja może naruszać jej interesy – rzeczywiste lub domniemane. Niektóre osoby mówią "nie" po prostu dla zasady. Z nimi jest zawsze najtrudniej. Uciekamy się wówczas do różnych wybiegów, realizujemy inwestycje w trybie przyspieszonym, doraźnym. Ja osobiście jestem zwolennikiem, żeby już na etapie projektowania danego przedsięwzięcia przedyskutować je z mieszkańcami. Niestety, ogłaszane przez nas wtedy konsultacje często nie interesują mieszkańców, a zmienia się to dopiero, gdy dostajemy pozwolenie na budowę. Trzeba próbować się dogadać - dodał burmistrz Arkadiusz Czech. 

Z mieszkańcami trzeba dyskutować otwarcie i szczerze na temat ważnych inwestycji

Zdaniem Marcina Bazylaka konflikty, które powstają przy okazji miejskich inwestycji, są niektórym na rękę. - Nie wszyscy mają dobre intencje. Często pojawiają się osoby, które chcą wykorzystać konflikt do swoich interesów: politycznych lub ekonomicznych, dotyczących np. jakiegoś gruntu. Ważne jest to, żeby otwarcie rozmawiać z wszystkimi, szczerze przedstawiać swój widzenia, uważnie się wsłuchiwać w różne głosy. W Dąbrowie Górniczej zawsze staramy się rozłożyć przyczynę konfliktu na części pierwsze, wtedy można zobaczyć, gdzie tkwi konflikt i czy nie był tak naprawdę przykrywką do czegoś innego. Przykład: Przekonujemy mieszkańców racjonalnymi argumentami, żeby plac zabaw nie powstał w miejscu x, ale kawałek dalej i dzięki temu mógłby być bezpieczniejszy i lepiej doposażony. Zawsze znajdą się osoby, które nie przyjmą tych argumentów i nadal będą się wykłócać - powiedział prezydent Dąbrowy Górniczej. 

I dodał: Procesy inwestycyjne i związane z nimi konsultacyjne są bardzo złożone. Nie ma jednego szablonu, jak zachowywać się w takich sytuacjach. Często musimy sięgać po niekonwencjonalne metody. 

Włodarze miast podczas dyskusji zauważyli też inny problem. Wielu mieszkańców tym, co się dzieje w ich miastach, interesuje się tylko raz na kilka lat, gdy idą na wybory samorządowe. Niewiele osób na co dzień angażuje się w życie miasta, biorąc udział np. w spotkaniach dotyczących konkretnych inwestycji.

- Mamy takich stałych dyskutantów, którzy nadają ton, a cała pozostała część milczy. Być może mamy za mało wrodzonej skromności, ale w takich sytuacjach używamy argumentu, że to my wygraliśmy wybory, zaufało nam 76 proc. głosujących i chyba mamy prawo moralne do tego, żeby proponować pewne rozwiązania i niekoniecznie słuchać tych narzekaczy, którzy zawsze muszą wtrącić jakiś element krytyki - przyznał Andrzej Dziuba.

I dodał: W sercu Tychów jest wielki plac, na którym hula wiatr. To przestrzeń pozostawiona przed laty na potrzeby "mitycznego" centrum miasta. Sama próba dotknięcia tego tematu i zaproponowania czegoś wywołuje burzę. Gdy patrzę, kto bierze w niej udział, to cały czas widzę te same twarze. Jeden z architektów powiedział: my od dołu jesteśmy wszystko w stanie zrobić w Tychach. Myślę sobie: Chyba zburzyć, bo zbudować to niekoniecznie. Wiele osób nie ma świadomości, jak skomplikowane i złożone procesy towarzyszą takim inwestycjom. Temat placu w centrum Tychów konsultowaliśmy trzy lata. A potem i tak z internetu dowiaduję się, że wszystko robimy źle.

Marcin Bazylak przyznał, że do podobnych sytuacji dochodziło także w Dąbrowie Górniczej, np. podczas dyskusji o zagospodarowaniu terenu wokół Pogorii III. - Na spotkanie w sprawie tej inwestycji postanowiliśmy zaprosić wszystkie grupy interesariuszy: przedsiębiorców, organizacje pozarządowe, ale także seniorów. Zorganizowaliśmy warsztaty w sobotę przed południem. Okazało się, że krzykacze byli na takim spotkaniu w zdecydowanej mniejszości. To najlepszy sposób na krzykaczy, którzy pojawiają się w każdym możliwym miejscu tylko po to, żeby storpedować jakiś pomysł.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.