Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Miasta Idei rozpoczęliśmy od warsztatów z mieszkańcami metropolii. Na samym początku poruszyliśmy kwestie wpływu dronów na naszą prywatność.

– To oczywiście wzbudza emocje, ponieważ drony widać i słychać. Nikogo przecież nie interesuje samolot czy satelita, których jest nad nami znacznie więcej – mówił jeden z naszych gości. Dodał, że tę kwestię może uregulować wzajemny szacunek i dzielenie się informacjami.  

Zdaniem uczestników spotkania operator drona powinien unikać latania nisko, trzymać się z dala od osób postronnych. W dobrym tonie jest też np. poinformowanie okolicznych mieszkańców, że w ich okolicy może pojawić się dron, ponieważ będzie zbierał np. dane o ruchu drogowym. – Standardem powinno być też to, żeby operator drona miał asystę. Dodatkowa osoba zawsze może pomóc w szybkim wyjaśnieniu sprawy. Wniosek: informujmy mieszkańców, co robimy i po co – mówił uczestnik spotkania.  

Drony nie są gadżetami do robienia zdjęć

Goście zwracali jednak uwagę na to, że wiele osób nie rozumie, czym jest dron. – Potoczne myślenie o nich jako o gadżetach do robienia zdjęć czy maszynach szpiegowskich ma niewiele wspólnego z codziennością. Dlatego należy też postawić na edukację – mówili.  

Uczestnicy byli jednak zgodni, że z czasem wszystkie obawy znikną. – Należy podchodzić do tego racjonalnie. Nikt nie zakazał sprzedaży aparatów fotograficznych, ponieważ wśród ich użytkowników są paparazzi. Nikt też nie zakazał sprzedaży hulajnóg elektrycznych, które też wywoływały emocje, a w dodatku nikt nie traktował ich z początku jako elementu miejskiej mobilności. Świat szybko się zmienia i musimy być gotowi na to, że czasem trzeba weryfikować nasze wcześniejsze podejście do kwestii wykorzystania technologii – dodał jeden z gości.  

Byli jednak zgodni, że obecność drona nad miastem musi być w przyszłości uregulowana miejskim planami. Chodzi o stworzenie warstwowego planu, który określi, co może się dziać, na jakiej wysokości, a nawet o wyznaczenie korytarzy powietrznych i miejsc, gdzie mogą stanąć „dronomaty”, czyli miejsca, gdzie drony będą mogły pozostawić przesyłki.  

– Przy czym zaznaczmy, że transport cargo w mieście to na razie melodia dalekiej przyszłości. Prędzej drony będą wykorzystywane w tym celu na terenie rozległych zakładów przemysłowych czy do obsługi platform wiertniczych. 

Boimy się przede wszystkim wyglądu i dźwięku dronów

Później odbyła się debata z udziałem ekspertów i samorządowców. Naszymi gośćmi byli: dr Teresa Sikora, psycholog z Uniwersytetu Śląskiego, Jacek Woźnikowski, dyrektor departamentu rozwoju w GZM, Sławomir Kosieliński z fundacji Instytut Mikromakro, Jarosław Juszkiewicz, dziennikarz i popularyzator nauki, oraz Sławomir Huczała z firmy Spartaqs i Michał Bieda, wiceprezydent Bytomia. Dyskusję poprowadził Przemysław Jedlecki, dziennikarz „Wyborczej”.

Debatę rozpoczęliśmy od pytania, czy jako społeczeństwo jesteśmy już oswojeni z dronami w przestrzeni publicznej, czy nadal budzą one jednak lęk. 

– Każda tego typu nowość technologiczna wywołuje u ludzi pewną automatyczną reakcję, która jest związaną z nasiloną czujnością. Pierwsze spotkanie z dronem zawsze będzie nacechowane dozą niepewności, obawy. Inaczej sytuacja wygląda, gdy mamy już jakąś wiedzę o tych urządzeniach. W zależności, czy są to doświadczenia dobre, czy złe, będziemy postrzegać drony przez pryzmat tych cech, które będą spójne z naszymi wyobrażeniami. Czynnikami, które najbardziej wpływają na niekorzystne postrzeganie dronów, są ich wygląd i dźwięk – powiedziała dr Teresa Sikora. 

I przyznała, że bardzo niewiele osób ma pogłębioną wiedzę na temat dronów. – Wśród ludzi powszechne jest bardzo powierzchowne spojrzenie na drony pt. „latają i robią zdjęcia na ślubach”. Mało kto wie, że są one wykorzystywane do zarządzania miastem, biznesu czy wojska – dodała. 

Jak rozmawiać z mieszkańcami o dronach i ich możliwym wykorzystaniu. – Dobrym rozwiązaniem są tzw. panele obywatelskie, podczas których nie dyskutowalibyśmy np. o tym, dlaczego samorządy powinny wydawać pieniądze na drony ze wszystkimi mieszkańcami, ale poszczególnymi grupami zawodowymi, w których te urządzenia mogą być wykorzystywane. To mogą być np. budowlańcy, pracownicy spółdzielni mieszkaniowych, lekarze. Z tej perspektywy drony nabierają kolorytu, są znacznie bardziej zrozumiałe. To lepsze rozwiązanie niż rozmawianie z wszystkimi mieszkańcami, którzy chcieliby wiedzieć o dronach wszystko, a nie wiedzą nic – zauważył Sławomir Kosieliński.

GZM stawia na drony

Od początku swojego istnienia, czyli 2018 roku, bardzo odważnie na drony stawia Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. Od trzech lat GZM współpracuje z Ministerstwem Infrastruktury w ramach inicjatywy CEDD, Centralnoeuropejskiego Demonstratora Dronów. W GZM działa też Metropolitalny Zespół ds. BSP (bezzałogowych statków powietrznych). Do jego zadań należy m.in. wymiana informacji, polegająca na identyfikacji działań miast podejmowanych w obszarze BSP i przekazywanie wiedzy o nich. Jego ważnym zadaniem jest także wspieranie metropolii w realizacji testów, pilotaży oraz demonstracji usług dronowych. W minionym roku na terenie GZM testowano m.in. dronoida, który kilka tygodni później przetransportował próbki z materiałem do badań na obecność koronawirusa pomiędzy szpitalem MSWiA a Centralnym Szpitalem Klinicznym UCK WUM w Warszawie. 

– Zarząd GZM nie bał się wejść w temat, który potencjalnie może się spotkać z pewnym oporem społecznym. Na obszarze metropolii funkcjonują już dwa obszary testowe, gdzie można testować swoje drony. Następnym krokiem będą loty testowe na terenach zurbanizowanych, żeby mieszkańcy mogli oswoić się z tym tematem. Chcemy przekonać ich do tego, że to urządzenia bezpieczne i użyteczne – powiedział Jacek Woźnikowski z GZM. 

Do czego mieszkańcom metropolii mogą się przydać drony? – Zdjęcia z powietrza już wszystkim obrzydły, ale te urządzenia mają olbrzymi potencjał w innych dziedzinach. Wkrótce dostępna będzie ogromna liczba nowych zastosowań dronów. W kontekście aglomeracji śląskiej świetnym pomysłem wydaje się transport krwi czy szczepionek – to rewelacyjne rozwiązanie, nie trzeba przebijać się z punktu A do B w godzinach szczytu. W Dubaju już w tej chwili powstają porty dla dronów osobowych, w kształcie otwartych kielichów kwiatów. Czy w naszej szerokości geograficznej takie rozwiązania, rodem z filmów SF, będą kiedykolwiek dostępne? Tego nie wiem – podkreślił Jarosław Juszkiewicz. 

Drony mogą odstraszać przed wyrzucaniem odpadów w nielegalnych miejscach

Michał Bieda, wiceprezydent Bytomia, przyznał, że w jego mieście drony od kilku lat są wykorzystywane do monitorowania jakości powietrza i sprawdzania, co spalają w piecach zakłady pracy i gospodarstwa domowe. Dodał, że miasto planuje używać dronów w wielu innych sferach. 

– Można je wykorzystywać m.in. do monitorowania jakości wykonywanych usług, np. budowlanych, ale także sprzątania czy odśnieżania miasta. Mamy też w Bytomiu wiele terenów, na których dochodzi do zwożenia nielegalnych odpadów albo wywożenia stamtąd kruszywa. Drony pomogłyby kontrolować ten proceder. Zastanawiamy się też nad wykorzystaniem tych urządzeń do walki z problemem, z którym mierzą się chyba wszystkie miasta w Polsce, czyli nielegalnym podrzucaniem odpadów komunalnych. To najczęściej lasy, ogródki działkowe, okolice garaży. Dzięki zdjęciom z drona w takie miejsca moglibyśmy wysyłać patrole policji czy straży miejskiej. Znacznie ukróciłoby to zakusy do takich działań. Drony mogą być też wykorzystywane do kontroli szkód górniczych – mówił Michał Bieda. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.