Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Inspiracją do naszej rozmowy była historia osiedla Osada przy ul. Katowickiej w Tychach-Czułowie. Powstało ono ponad sto lat temu przy pobliskim zakładzie produkcji celulozy. Fabryka została uruchomiona w 1887 r. przez księcia pszczyńskiego i początkowo produkowała wyłącznie celulozę, z czasem też papier. Zakład, w innej formie i jako prywatny, działa do dziś. 

Przetrwało też osiedle, o które zadbał samorząd Tychów. Niedawno zakończyły się trwające ponad 2 lata prace związane z termomodernizacją i renowacją 10 wielorodzinnych budynków mieszkalnych zlokalizowanych przy ul. Katowickiej. W sumie za ok. 11 mln zł wyremontowano stare budynki, w których znajduje się 98 mieszkań socjalnych. Wcześniej urzędnicy spotykali się z mieszkańcami, by uzgodnić z nimi terminy wyprowadzek czy tymczasowe miejsca zamieszkania. 

Zakres prac obejmował wykonanie ocieplenia ścian zewnętrznych, renowację elewacji z cegły, wymianę lub naprawę dachów, wzmocnienia stropów nad piwnicami, renowację klatek schodowych, przebudowę stref wejściowych do budynków, wymianę stolarki okiennej i drzwiowej. Mieszkania zostały także odnowione i wyposażone w urządzenia sanitarne, kuchenki gazowe oraz czujniki czadu. Niektórzy mieszkańcy wrócili już na Osadę.  

Metamorfoza Osady to sztandarowy przykład rewitalizacji

O tym, jak dbać o poprzemysłowe osiedla, rozmawialiśmy podczas kolejnej debaty z cyklu Miasta Idei. Naszymi gośćmi byli: Hanna Skoczylas, wiceprezydent Tychów, prof. Piotr Lorens, architekt, urbanista, ekspert ds. rewitalizacji, architekt Gdańska oraz socjolog dr Grzegorz Gawron i dr Adam Hajduga, wiceprezydent Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego. Debatę poprowadził Przemysław Jedlecki, dziennikarz "Wyborczej". 

 - Wiele miast w naszym regionie ma na swoim terenie osiedla, które niegdyś były związane z zakładami pracy. W Tychach Osada w Czułowie jest w zasadzie jedynym takim miejscem z ponadstuletnią historią. Proces rewitalizacji tego osiedla nie był łatwy i krótkotrwały, miasto przejęło budynku w 1993 roku, do remontów przystąpiliśmy na przełomie 2018 i 2019 roku. Przez długi czas poszukiwaliśmy źródeł finansowania tej inwestycji. Chodziło nam też o to, by zmienić mentalność mieszkańców tego miejsca i przygotować ich do zmian. Małymi krokami dążyliśmy do efektu, który od niedawna możemy obserwować - wyjaśniała wiceprezydent Hanna Skoczylas. 

Prof. Piotr Lorens przyznał, że metamorfoza tyskiej Osady spełnia wszystkie wymogi pełnoprawnej rewitalizacji, czyli słowa, które bywa nadużywane jako synonim do wszelkich remontów, adaptacji czy modernizacji. 

- Rewitalizacja to nic innego, jak połączenie działań w przestrzennej i materialnej, czyli właśnie wszelkie remonty i modernizacje połączone z pracą ze społecznością lokalną. W przypadku Czułowa tak właśnie jest. Mamy tu też do czynienia z próbą polepszenia sytuacji obecnych mieszkańców osiedla, jak i pewnych delikatnych prób uzupełnienia profilu społeczności lokalnej o nowych mieszkańców. Dla mnie istotne są przede wszystkim działania związane z próbą zatrzymania dotychczasowych mieszkańców w tym miejscu, w którym wyrośli i w którym są ich korzenie. To jedna z mantr dojrzałej rewitalizacji - mówi prof. Piotr Lorens. 

Zdaniem dr. Grzegorza Gawrona zmierzenie się z rewitalizacją Osady było dla miasta bardzo dużym wyzwaniem. - Przez lata kumulowało się tu wiele problemów społecznych. Należy też wspomnieć o specyficznej lokalizacji Osady – to miejsce odklejone od głównej tkanki miasta, ulokowane tuż przy wjeździe do Tychów. Przez lata osiedle to uchodziło za miejsce wstydliwe dla miasta, które jest przecież w Polsce postrzegane jako szybko rozwijające się i dobrze inwestujące w przestrzeń - wyjaśnił. 

Mieszkańcy Osady nie mogą czuć się jak w rezerwacie

Zgodził się też z opinią, że Osada jest przykładem dobrej rewitalizacji osiedli poprzemysłowych. - To dowód na to, jak zmienia się podejście do tych procesów i jak punkt ciężkości takich inwestycji przesuwa się z kwestii technicznych na społeczne. Odnowiona fasada jest tutaj symbolem, a nie celem projektu. To jeden z instrumentów służących do szerszej zmiany i odczarowania obrazu Osady, zarówno dla jej mieszkańców, jak osób przyjezdnych. To daje szanse na poziom wzrostu identyfikacji lokalnej społeczności z tą przestrzenią. 

Dr Adam Hajduga przypomniał, że na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim jest obecnie 200 patronackich osiedli robotniczych, a tylko niewiele ponad 20 znajduje się w rejestrze zabytków. - Życzyłbym wielu z nich takiego podejścia jak w przypadku tyskiej Osady - przyznał. 

Dodał jednak, że w dyskusji na temat rewitalizacji osiedla w Czułowie zabrakło mu słowa “dziedzictwo kulturowe”. - Trzeba sobie zadać pytanie, czy mieszkańcy Osady postrzegają to miejsce jako dziedzictwo kulturowe. To nastawienie jest o tyle ważne, że jeśli uznajemy coś za nasze dziedzictwo, mamy wobec tego postawę proaktywną, czyli doceniamy i chronimy to. Nie dość, że będziemy robić wszystko, żebyśmy sami nie doprowadzili do zniszczenia, to jeszcze będziemy występować przeciw wszystkim osobom mającym takim zamiar - zauważył dr Hajduga. 

Zastanawiał się też nad pomysłem władz Tychów na dalsze funkcjonowanie Osady. - To miejsce dzięki rewitalizacji może zyskać sławę i przez to zacząć być traktowane jako lokalizacja, którą warto odwiedzić. Zastanawiam się, czy władze miasta nie obawiają się, że mieszkańcy poczują się przez to jak w rezerwacie? - powiedział Adam Hajduga.  

Władze Tychów: Rewitalizacja Osady jeszcze nie jest zakończona

Wiceprezydent Hanna Skoczylas przyznała, że Osada jest na tyle lokalnym miejscem, że nie ma obaw o to, że nagle do Czułowa zaczną przyjeżdżać wycieczki i “uprzykrzać” życie mieszkańcom. 

- Z rewitalizacją Osady od dawna byli też oswojeni mieszkańcy pozostałych dzielnic Tychów. Tak jak wspomniałam już wcześniej, ten proces trwał przez wiele lat. Pierwsze zapowiedzi rewitalizacji ogłosiliśmy jako miasto w 2009 roku. To, że Osada jest obecnie postrzegana przez pryzmat zmian, nie powinno spowodować niezdrowych emocji wokół tego miejsca - powiedziała wiceprezydent. 

I podkreśliła, że rewitalizacja Osady nie została jeszcze zakończona. - W dalszym ciągu prowadzimy rewitalizację społeczną tego miejsca, chcemy skupić się na poprawie komfortu mieszkania w Osadzie, m.in. poprzez inwestycje w zieleń czy oświetlenie - dodała. 

Hanna Skoczylas, zapytana o to, czy nie boi się, że zrewitalizowane budynki w Osadzie mogą wkrótce paść ofiarą chuligańskich wybryków i dewastacji (tak niedawno stało się m.in. z odnowioną kamienicą przy ul. Targowej w Sosnowcu, o czym na Facebooku kilka dni temu informował prezydent tego miasta, Arkadiusz Chęciński), odparła, że ma ogromne zaufanie do mieszkańców osiedla. 

- Nie ukrywam, że w momencie, gdy odnowiliśmy jeden z pierwszych budynków na terenie Osady, szybko wybito szyby w drzwiach i jednym z okiem, pomalowano też ściany. Mieszkańcy szybko zgłosili jednak, kto dokonał tych dewastacji. Wierzę, że doceniają oni poprawę podstawowych warunków życiowych i nie będą się bali troszczyć się o dobro wspólne, jakim jest ich osiedle - powiedziała wiceprezydent Tychów. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.