Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Spotkanie poświęcone zieleni w Tarnowskich Górach rozpoczęliśmy od warsztatów z mieszkańcami. Chcieliśmy wiedzieć, jakie mają propozycje i pomysły na to, by miasto włączyło ich w zarządzanie zielenią w mieście. Chodzi bowiem o to, że część mieszkańców skarży się dziś na wycinki drzew w Tarnowskich Górach i najchętniej wprowadziłaby na rok zakaz takiego działania.   

- Brakuje nam informacji o wycinkach, nie ma konsultacji społecznych w tej sprawie; o tym, że jakieś drzewa ma zostać wycięte, często dowiadujemy się dopiero, gdy wycinka już trwa - mówili mieszkańcy. Podkreślali, że zdarzają się wycinki zdrowych drzew, a o opinie nie prosi się również rad dzielnic.   

Mieszkańcy zwracali uwagę, że los drzew jest dla nich ważny z kilku powodów. To nie tylko cień i obniżenie temperatury, ale też ochrona przed zanieczyszczeniami i hałasem.

- Chcemy, żeby planując wycinki urzędnicy korzystali z wiedzy fachowców, którzy znają się na diagnostyce drzew - mówili tarnogórzanie.   

Mieszkańcy Tarnowskich Gór: Potrzebny miejski koordynator ds. zieleni

Co można jeszcze zrobić, by lepiej i wspólnie zarządzać zielenią w mieście? Propozycji było kilka. Jedna z nich dotyczyła powołania miejskiego koordynatora ds. zieleni. Taka osoba powinna być fachowcem wybranym w konkursie. Powinna mieć też swobodę działania i odpowiednie kompetencje. Dobrym rozwiązaniem jest też stworzenie miejskich standardów zarządzania zielenią. Takie „podręczniki” stworzone wspólnie z mieszkańcami mają już niektóre miasta.

Kolejne propozycje z warsztatów to wprowadzenie zasady bieżącej informacji o planowanych wycinkach wraz z uzasadnieniem działań i opisem stanu drzew. Padł też pomysł, by w przetargach na miejskie inwestycje wprowadzić dodatkowe punkty za zachowanie zieleni, z kolei projektanci miejskich inwestycji już na początkowym etapie powinni za wszelką cenę unikać likwidacji zieleni.

- Powinniśmy mieć w budżecie miasta określoną, stałą sumę na konserwację tej zieleni, która już w naszym mieście jest. Tak żeby zadbać o jej jakość - apelowała jedna z mieszkanek.

Tarnogórzanie liczą też na to, że ich przedstawiciele zostaną zaproszeni do udziału w miejskim zespole ds. zieleni.    

Po warsztatach odbyła się internetowa debata. Naszymi gośćmi byli Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór, Piotr Skrabaczewski, zastępca burmistrza Tarnowskich Gór ds. gospodarczych, Paweł Jaworski, urbanista, Agnieszka Lyszczok, dyrektor Tyskiego Zakładu Usług Komunalnych, oraz Ilona Gosk, dyrektor zarządzająca w Fundacji Sendzimira. Dyskusję moderował Przemysław Jedlecki, dziennikarz “Wyborczej”. 

Dodatkowe punkty w przetargach za chęć zachowania zieleni 

Na początku burmistrz Czech odniósł się do zarzutów mieszkańców o niedostateczne informowanie o planowanych wycinkach w mieście. Przyznał, że władze miasta zdają sobie sprawę, ale jest to problem, któremu trudno będzie sprostać. 

- Staramy się robić, co się da. Stąd pomysł na miejski zespół, który będzie zajmował się nie tylko zielenią, ale przede wszystkim szeroko pojętą estetyką i przestrzenią miejską. W jego skład wejdą architekci, ale także specjaliści od zieleni i to w dodatku z uprawnieniami konserwatorskimi. Będzie to ekipa fachowców - zapowiadał burmistrz Tarnowskich Gór. Zapewnił, że ten zespół będzie otwarty na opinie i propozycje mieszkańców. 

Zastrzegł, że konsultowanie wszystkiego z wszystkimi nie jest dobrym rozwiązaniem. Za to punktowanie w przetargach oferentów chcących zachować zieleń, które zaproponowali uczestnicy warsztatów, to jego zdaniem znakomity pomysł.

– Wprowadzimy go – zapowiedział gospodarz Tarnowskich Gór. 

Jego zdaniem w sprawie wycinek nie da się wszystkich zadowolić. Jedni by pewnie chcieli, by o wycince informować już zawczasu, gdy dopiero wstępnie się ją planuje. - A może informować dopiero po ogłoszeniu przetargu czy już po podpisaniu umowy? Są takie osoby, dla których każdy z tych momentów będzie zbyt późny - zastanawiał się burmistrz Tarnowskich Gór.

Informacja łagodzi obyczaje

Ilona Gosk z fundacji Sendzimira zwróciła uwagę, że coraz więcej mieszkańców naszych miast chce uczestniczyć w podejmowaniu decyzji dotyczących zieleni. Zależy im też na informacjach w tej dziedzinie. Niestety, nie wszędzie się im to umożliwia. Takie wnioski płyną np. z badań metodą “tajemniczego klienta”. Dobrze w tych badaniach wypadły władze Krakowa. Potrafiły wyjaśnić przyczynę każdej wycinki w mieście i to, z jakich decyzji one wynikały.

- Takie postępowanie znacząco łagodziło emocje wokół wycinania drzew - podkreśliła Ilona Gosk. 

Przyznała, że przeprowadzenie konsultacji społecznych bywa trudne. Istnieją jednak sposoby, by to zrobić tak, aby w procesie podejmowania decyzji wzięło udział nawet kilka tysięcy osób. 

Agnieszka Lyszczok podkreśliła, że w jej mieście bardzo pomocne okazało się stworzenie podręcznika zarządzania zielenią w mieście. Jak przyznała, jest on dowodem na to, że drzewa można ochronić w każdym procesie inwestycyjnym.

- Przekonujemy spółdzielnie, inwestorów i innych interesariuszy, że budowanie nie oznacza konieczności wycinki. Dokument to załącznik do każdej dokumentacji przetargowej, ustaliliśmy kary za niestosowanie zawartych w nim zaleceń – dodała szefowa TZUK. 

Projektant Paweł Jaworski podkreślił z kolei, że zieleń jest ważna, ale nie ma absolutnej wartości, czasami musi ustąpić miejsca innym, istotniejszym elementom projektu, a czasami jest na odwrót. Zwrócił uwagę na to, że mieszkańcy muszą być dobrze poinformowani o wszelkich planach dotyczących miejskiej zieleni. W wielu przypadkach dowiadują się oni o ważnych inwestycjach, gdy jest zbyt późno na konstruktywne działania.

– Urząd powinien otworzyć się na dialog z mieszkańcami. Mieszkańcy powinni uczestniczyć w procesie decyzyjnym, zanim powstanie dana inwestycja, a nie w momencie, gdy jest realizowana. Ich partycypacja powinna się odbywać już na etapie projektu - przyznał Jaworski.

Piotr Skrabaczewski zauważył, że dzięki uchwaleniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego udało się w mieście ochronić ogromne przestrzenie leśne, które w innej sytuacji zapewne uległyby zabudowie.  

– Musimy znaleźć kompromis między ludźmi a przyrodą, w końcu aż 40 proc. miasta to lasy i tereny zielone – przypomniał Skrabaczewski. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.