Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Spotkanie poświęcone nowej uchwale parkingowej w Katowicach rozpoczęliśmy od internetowych warsztatów z mieszkańcami. Władze Katowic proponują, by pierwsza godzina parkowania w centrum miasta kosztowała 3 zł (a nie jak dziś 2 zł), druga godzina ma kosztować 3,6 zł, trzecia – 4,2 zł, a każda kolejna – ponownie 3 zł. Nieuczciwi kierowcy, którzy nie będą płacić za postój, dostaną nawet 200 zł kary. Mają być też wprowadzone specjalne abonamenty dla katowiczan. Każdy z nich (poza mieszkańcami centrum, którzy mogą parkować za 20 zł miesięcznie) będzie mógł wykupić miesięczny abonament za 200 zł.

3 zł to za mało

Mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy, nie mieli jednoznacznej opinii w sprawie nowych stawek, ale większość z nich uważa, że 3 zł za pierwszą godzinę parkowania to wciąż zbyt mało.

– Gdybyśmy zaczynali od 4,5 zł za godzinę parkowania, to wtedy można by mówić, że promujemy komunikację miejską, a nie samochody – mówił jeden z mieszkańców Koszutki. Inny stwierdził, że warto pomyśleć o wprowadzeniu tzw. strefy śródmiejskiej, czyli obszaru, w którym parkowanie byłoby jeszcze droższe niż w pozostałej części strefy płatnego parkowania.

– Dzięki niskim stawkom nie wymusimy rotacji parkowania, a więc kierowcy nadal będą krążyć po śródmieściu w poszukiwaniu wolnych miejsc. Nie będzie ich też dla mieszkańców okolicy – padł argument.

– Myślę, że stawka powinna być dopasowana do popytu, być może aktualizowana kwartalnie – dodał inny mieszkaniec.

Niektórzy zwracali uwagę na to, że ulgi dotyczą tylko osób zameldowanych w Katowicach. – Znowu wygląda na to, że ułatwienia będą dotyczyć tylko mieszkańców z meldunkiem stałym. Niestety, zarówno ja, jak i wielu moich znajomych mamy problem z parkowaniem w okolicach miejsca zamieszkania, bo nie mamy meldunku stałego – mieszkanie jest wynajmowane, a właściciel zastrzegł brak możliwości meldunku stałego. A nie każdy młody mieszkaniec jest gotowy od razu na kupno mieszkania czy wzięcie go na kredyt – podkreślał uczestnik naszego spotkania.

Ale nie wszyscy są za podnoszeniem stawek za parkowanie. Pojawiły się głosy, że drogie parkowanie może utrudnić mieszkańcom korzystanie z miasta i dojazdy do pracy.

Nie będę miał jak dojechać do pracy

– To może wręcz zniechęcić ludzi do mieszkania w Katowicach. Ja dziś parkuję za darmo w Strefie Kultury. Jeżeli w przyszłości będzie to mnie kosztowało 5 zł za godzinę, to nie będzie mnie na to stać. Mogę co najwyżej wynająć miejsce parkingowe w biurowcu za 500 zł, ale to też dla mnie za dużo. Po prostu nie będę miał jak dojechać do pracy. Może biurowce powinny powstawać poza centrum? – mówił mieszkaniec południowej części Katowic.

To wywołało wymianę zdań. Mieszkańcy zwracali uwagę, że nie wierzą w to, by ceny parkowania decydowały o tym, czy ktoś mieszka w Katowicach, czy nie. – Zgadza się, że dojazd z południa Katowic do centrum nie jest najlepszy, ale ma być zbudowany tramwaj, można dojeżdżać pociągiem, są też centra przesiadkowe. W dodatku puste – argumentowali katowiczanie.

– Wiele osób wyprowadza się z miast, narzekając na hałas motoryzacji. Zamieszkują pod miastem, gdzie da się dojechać tylko samochodem. I nagle samochody im nie przeszkadzają. Nie dogodzisz… – skomentowała inna osoba.

– Przeniesienie biurowców poza centrum (zwłaszcza daleko) spowoduje inne problemy. Rozlewanie miasta utrudnia organizację komunikacji miejskiej, zwiększa odległości i w konsekwencji przybywa samochodów. Potem przybywa dróg i parkingów, więc odległości nadal rosną – komentowała inna osoba.

Poszerzyć strefę płatnego parkowania

Rozmawialiśmy nie tylko o proponowanych stawkach. Mieszkańcy przypomnieli, że problemem są też koperty wykupywane przez przedsiębiorców. – Koszt koperty zaczyna się już od 250 zł miesięcznie, podczas gdy abonament dla katowiczanina ma wynieść 200 zł. Przy czym koperta to miejsce na wyłączność. Coś tu nie pasuje! Generalnie kopert jest za dużo, ponieważ tracą na tym mieszkańcy. Na żadnej ulicy nie powinno być ich więcej niż 10 proc. dostępnych miejsc – wyjaśniała jedna z mieszkanek centrum.

Dyskutowaliśmy też o kształcie strefy płatnego parkowania. To dla mieszkańców ważne, ponieważ boją się, że w chwili podniesienia opłat kierowcy przeniosą się na obrzeża strefy.

– Miasto powinno dokładnie obserwować zmiany zachowania kierowców i reagować natychmiast – postulowali mieszkańcy. Przypomnieli np. skargi osób, które mieszkają przy ul. Zajączka w południowej części śródmieścia. Za postój na miejskich parkingach nie trzeba tu płacić. – Za to wszystko jest zastawione tak, że mieszkańcy nie mogą nawet wyjechać ze swoich posesji – przypomniano.

Stąd padł postulat likwidacji „białych plam” w centrum miasta, gdzie kierowcy nie muszą płacić. Chodzi np. o parkingi przy al. Korfantego (działka po Pałacu Ślubów).

– Generalnie strefa płatna powinna być powiększona o Koszutkę i wschodnią część Załęża. Na południu granicą strefy powinna być autostrada A4, z kolei na wschodzie – ul. Dudy-Gracza – proponowali katowiczanie. I po raz kolejny podkreślali, że nie mają obowiązku sponsorowania darmowych miejsc postojowych osobom, które przyjeżdżają prywatnymi samochodami do pracy.

– Miasto powinno ułatwiać i stwarzać możliwości do życia i pracy, ale nie polega to na budowie kolejnych miejsc postojowych, bo to utopia. Trzeba by wyburzać budynki, żeby stworzyć kolejne miejsca postojowe. Jedyne rozwiązanie to skuteczna komunikacja – podkreślał katowiczanin.

Tuż po warsztatach rozpoczęła się druga część „Miast Idei”, czyli debata. Wzięli w niej udział: Marcin Krupa, prezydent Katowic, Bartosz Pudo, przewodniczący rady dzielnicy Śródmieście, dr Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, Piotr Libicki, zastępca dyrektora ZDM w Poznaniu, oraz Łukasz Franek, dyrektor naczelny Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie. Dyskusję moderował Przemysław Jedlecki, dziennikarz „Gazety Wyborczej”.

Wspólnie z naszymi gośćmi zastanawialiśmy się, jak powinna wyglądać polityka parkingowa dużych miast i jakich zmian oczekują w tej kwestii mieszkańcy.

Ewolucja zamiast rewolucji

Marcin Krupa przyznał, że podniesienie stawek za postój w centrum Katowic będzie pierwszym etapem rewolucji parkingowej w mieście, która będzie jednak wprowadzana w sposób ewolucyjny.

– Chcemy, żeby pozostawianie samochodu w centrum Katowic było coraz mniej opłacalne. Dajemy jednak mieszkańcom alternatywę – stawiamy na centra przesiadkowe, coraz więcej pieniędzy przeznaczamy na transport publiczny, nowy tabor autobusowy i tramwajowy - mówił prezydent Katowic.

Podkreślił również, że te środki transportu są znacznie tańsze niż używanie samochodu, a po zmianie opłat za parkowanie w centrum będzie to jeszcze bardziej odczuwalne.

Kolejnymi krokiem będzie m.in. utworzenie śródmiejskiej strefy płatnego parkowania, która da możliwość wprowadzenia znacznie wyższej opłaty za parkowanie.

– Te plany opieramy na badaniach, z który jasno wynika, że rotacja pojazdów w strefie płatnego parkowania jest zbyt mała. Dzisiaj to ok. dwóch i pół pojazdu na jedno miejsce, co jest śmieszne z punktu widzenia normalnego funkcjonowania w centrum miasta. Choć oczywiście jeżeli ktoś nie ma możliwości dotarcia do centrum Katowic innym środkiem transportu niż samochód, chcemy dać mu możliwość znalezienie miejsca postojowego. To samo tyczy się mieszkańców śródmieścia – przyznał Krupa.

Poza strefą płatnego parkowania w Katowicach „dziki zachód”

Zdaniem Bartosza Pudo podwyższenie opłat za parkowanie w centrum miasta jest dobrym krokiem, ale mieszkańcy Śródmieścia liczyli na odważniejsze zmiany.

– Wzrost cen za parkowanie mógłby być jeszcze wyższy. Cieszy nas jednak, że pan prezydent mówi, że to dopiero pierwszy etap zmian. Obecnie mamy multum problemów w strefie płatnego parkowania. Rotacja jest bardzo niska, w niektórych miejscach problem ze znalezieniem wolnego miejsca jest ogromny. Zwiększenie stawki bez dalszych kroków sprawi, że te problemy nadal będą się mnożyć – wyjaśnił Pudo.

Dodał, że w Katowicach koniecznym krokiem wydaje się zwiększenie obszaru strefy płatnego parkowania. – To dzisiaj stosunkowo wąski obszar, a poza jego granicami mamy do czynienia z „dzikim zachodem”, jeśli chodzi o parkowanie, od samego rana aż do późnych godzin popołudniowych – powiedział.

Łukasz Franek przyznał, że duże miasta są tak różne od siebie, że trudno o uniwersalne recepty dotyczące uporządkowania parkowania w centrach miast.

– Specyfika Krakowa, czyli wąskie uliczki w centrum, wymusiła na nas politykę ograniczania dostępu samochodów. To jest duże wyzwanie. Na szczęście także mieszkańcy mieli świadomość, że to konieczny krok. Wiedzieli, że nie ma szans na zwiększenie chłonności parkingowej centrum – przyznał.

W Krakowie już widać poprawę

Jego zdaniem decyzją, która wpłynęła na jakość parkowania w stolicy Małopolski, było powiększenie strefy płatnego parkowania do 20 tys. miejsc, łącznie ze stworzeniem śródmiejskiej strefy płatnego parkowania.

– Po Warszawie mamy teraz drugą największą SPP w Polsce. Z kolei podwyżka cen za parkowanie do 6 zł za pierwszą godzinę sprawiła, że znacznie większa jest dziś dostępność miejsc parkingowych w centrum. Zapytaliśmy jednak wcześniej mieszkańców o zdanie. W ankiecie najczęściej wskazywali, że właśnie 6–7 zł jest kwotą, którą byliby w stanie zapłacić, żeby nie musieć szukać miejsca postojowego w centrum – powiedział Łukasz Franek

– W niektórych rejonach centrum kierowcy nawet 11 minut szukali wcześniej miejsc parkingowych. Po podwyżce stawek ten czas znacznie się zmniejszył – dodał.

Piotr Libicki zauważył z kolei, że wypychanie samochodów z centrów miast bardzo często pociąga za sobą rozwój śródmiejskiej przestrzeni.

– Po ograniczeniu ruchu samochodowego następuje cały ciąg zdarzeń. Mieszkańcy chętniej chcą nie tylko przebywać, ale i mieszkać w centrum. Drobny handel, który przed laty uciekł do galerii, zaczyna wracać do Śródmieścia, odzyskując klientów. W Poznaniu odważnie postawiliśmy też na buspasy i pasy rowerowe w centrum, na pewnym obszarze zmniejszyliśmy też dozwoloną prędkość dla samochodów – wyjaśnił.

Dodał, że w Poznaniu zmiany nie byłyby możliwe, gdyby nie sprawny transport publiczny i dobra siatka połączeń. Duże znaczenie miało też podwyższenie cen za parkowanie w śródmiejskiej strefie płatnego parkowania w stolicy Wielkopolski. Od ponad pół roku pierwsza godzina postoju kosztuje tu 7 zł. To pod tym względem najdroższe miasto w Polsce.

Darmowe parkowanie to absurd

Dr Michał Beim podkreślał, że coraz więcej osób ma świadomość, że nie istnieje już dzisiaj coś takiego jak darmowe parkowanie w centrum miast.

– To postulat tak absurdalny, jak zażądanie od miasta dodatkowego pokoju w bloku lub kamienicy tylko dlatego, że kupiło się nową sofę czy lodówkę. Oczywiście wielu z nas korzysta dziś z miejsc postojowych na osiedlach domków jednorodzinnych usytuowanych na przedmieściach czy też w hipermarketach, ale mamy świadomość, że w centrum za postój trzeba już zapłacić. Zresztą coraz więcej osób ma do czynienia na co dzień z komercyjnymi miejscami postojowymi, np. przy biurowcach – powiedział dr Michał Beim.

Dodał, że włodarze miasta widzą, iż działania związane z odnową przestrzeni w centrach miast przynoszą efekty. – Inicjatorem tych działań jest głównie biznes, który widzi, że pieszy poruszający się po centrum miasta jest w stanie zatrzymać się w restauracji, kawiarni i sklepie i zostawić w nich dużo pieniędzy. Więc nie jest to jakaś szczególna dojrzałość polityków, zdeterminowana wiedzą na ten temat, ale wynika to właśnie z oczekiwań przedsiębiorców – wyjaśnił.

Przyznał, że przy podwyższaniu stawek za ceny parkingów władze miast muszą komunikować kierowcom, że idzie za tym nowa jakość.

– Kierowca musi być świadomy, że to musi służyć łatwiejszemu korzystaniu ze strefy, a nowa stawka wynika po prostu z przecięcia się krzywych popytu i podaży. Inaczej podwyżka może być odebrana jako stricte fiskalna, które nie przyniesie żadnych korzyści użytkownikom strefy – dodał.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.