Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Zwróciliśmy się bezpośrednio do urzędników na co dzień odpowiedzialnych za ekspertyzy i planowanie zarządzania kryzysowego nie po to, by oceniać ich działania, ale by zapytać o ich szacunki dotyczące ryzyka i dotkliwości poszczególnych zagrożeń kryzysowych. Traktujemy ich ocenę jako punkt wyjścia do ustalenia wyników rankingu – mówi Iga Kamocka z Fundacji Schumana.

Co ciekawe, urzędnicy mają dość optymistyczne nastawienie – wierzą, że miasta potrafią przewidywać zagrożenia oraz im przeciwdziałać.

Epidemia może wrócić

Samorządowcy najczęściej za prawdopodobne uznawali kryzysy środowiskowe (30 proc. wskazań na ryzyko wystąpienia wysokie lub bardzo wysokie), a za najbardziej dotkliwe – kryzysy bezpieczeństwa (35 proc. ocen potencjalnych skutków jako wysoce dotkliwych bądź katastrofalnych). Z kolei jeśli chodzi o epidemię, to 40 proc. pytanych uznało ryzyko ponownego wystąpienia epidemii jako wysokie lub bardzo wysokie. Obawy co do skutków epidemii są duże – według 63 proc. badanych samorządowców reperkusje gospodarcze będą znaczne lub katastrofalne, a 68 proc. tak określiło reperkusje społeczne. Dotkliwość epidemii jest postrzegana jako zdecydowanie największa.

– Samorządowcom z pewnością narzucił się kontekst zmagań z pandemią COVID-19, której skutków sami doświadczali z powodu wdrażanych restrykcji epidemiologicznych – zauważa Iga Kamocka. – Ponadto odpowiadali na nasze pytania w okresie pandemii, a więc mogli bardziej czuć się nią zagrożeni.

Wysoko jako zagrożenia prawdopodobne, choć niekoniecznie bardzo dotkliwe, są upały oraz zanieczyszczenie powietrza. Jako kryzysy dotkliwe, lecz mało prawdopodobne, urzędnicy uznali bezrobocie oraz przerwy w dostawie energii.

Środowisko – źródło zagrożeń

Jeśli chodzi o zagrożenia dla środowiska, to urzędnicy uznają za najbardziej prawdopodobne wystąpienie upałów i zanieczyszczeń powietrza, a w dalszej kolejności: silnych wiatrów, suszy, ostrych mrozów i powodzi. Z kolei za najbardziej dotkliwe uznają silne wiatry, suszę i powodzie, a następnie upały, zanieczyszczenia powietrza i silne mrozy.

Gdy badano bezpieczeństwo, to obok epidemii drugim wskazaniem często wymienianym przez respondentów jest blackout – to według nich zagrożenie o niskim ryzyku wystąpienia (tylko 8 proc. samorządowców określiło je jako co najmniej wysokie), ale za to o dużej dotkliwości gospodarczej (40 proc.) i społecznej (38 proc.).

Warto zwrócić uwagę na zaskakująco mało wskazań odnoszących się do katastrof komunikacyjnych. Wypadki drogowe to poważne zagrożenie dla mieszkańców miast, według Eurostatu w 2016 r. w przeliczeniu na milion mieszkańców w Polsce zginęło 80 osób, o 30 więcej, niż wyniosła średnia dla Unii Europejskiej. Co ciekawe, zdaniem samorządowców bardziej niż katastrofy komunikacyjne prawdopodobny w naszym kraju jest terroryzm.

Raport „Europolis. Miasta naprzeciw kryzysom” Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana i Fundacji Konrada Adenauera w Polsce przygotowany został przez Politykę Insight. Partnerem raportu jest Orange Polska. Badanie przeprowadzono między 10 a 23 sierpnia 2020 r., ankieta wysłana została do przedstawicieli 66 miejskich centrów zarządzania kryzysowego – odpowiedzi otrzymano od 40 z nich.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.