Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O to, jak nawzajem siebie wspierać, pytaliśmy podczas warsztatów mieszkańców Tarnowskich Gór. Rozmowę podzieliliśmy na trzy bloki: co może zrobić miasto, co mogą zrobić przedsiębiorcy i co mieszkańcy.   

Jeden z mieszkańców, który prowadzi działalność gospodarczą w Tarnowskich Górach, mówił, że miasta w sytuacji pandemii mają przede wszystkim problem z czasem. - Przedsiębiorcy potrzebują szybkich decyzji, ponieważ firmy działają często na niewielkiej marży. A to oznacza, że mają niewielką poduszkę finansową - mówił, ale dodał, że Tarnowskie Góry reagowały na problemy lokalnych firm już wczesną wiosną, gdy tylko koronawirus zaczął paraliżować gospodarkę.   

- Ale samo działanie to za mało. Rząd powinien bardziej myśleć do przodu, szykować różne scenariusze, analizować sytuację - mówił mieszkaniec.   

Urzędnicy muszą informować o możliwych formach pomocy

Pojawiła się też propozycja, by urząd mocniej niż do tej pory informował o możliwych formach pomocy ze wszystkich źródeł, tak by w jednym miejscu przedsiębiorcy mogli uzyskać pakiet informacji. - Nie wszyscy muszą być biegli w przepisach i radzić sobie z wyszukiwanie informacji z rozmaitych stron i instytucji. Spójny przewodnik z pewnością by pomógł - padł postulat.   

- Ale uważajmy. Najgorsza jest generalizacja i uproszczenie w działaniu. Gdy gdzieś są kierowane publiczne pieniądze, należy zastanowić się, czy każdy powinien otrzymać tyle samo? Czy może to powinno być dzielone inaczej? Musimy też pamiętać, że gmina musi ostrożnie pozbawiać się dochodów np. z podatków - zwracali uwagę mieszkańcy.   

Gdy rozmawialiśmy o przedsiębiorcach mieszkańcy mówili, że wielu z nich szuka szans na przetrwanie i rozwój biznesu.   

- Ale są też archaiczne sklepy, które wciąż działają tak jak wiele lat temu. Dziś trzeba o klienta walczyć ceną i aktywnością w internecie. Proszę zobaczyć, że w pewnym momencie my mieszkańcy byliśmy bardzo aktywni i staraliśmy się coś robić dla miasta, dla lokalnych sklepików. Dobrze, żeby na takie działania była aktywna odpowiedź - mówił inny uczestnik Miast Idei.   

W Tarnowskich Górach nie brakuje przykładów solidarności mieszkańców

Podkreślił, że nadal dobrym pomysłem jest np. sprzedaż voucherów na usługi, których nie można dziś zrealizować.   

- Przeniesienie się relacji usługodawca - klient w przypadkach mogących pracować hybrydowo lub zdalnie do internetu, będzie permanentne. Przedsiębiorcy już zdążyli zauważyć oszczędność czasu zarówno po stronie usługobiorcy, jak i usługodawcy - zwrócili uwagę tarnogórzanie.   

Jeśli chodzi np. o kulturę, to mieszkańcy nadal widzą dla niej szansę w wydarzeniach online. - Kultura bezdotykowa, taka jak np. kino samochodowe, zdaje się mieć sens - mówili.   

A co z solidarnością mieszkańców? Odruchy serca są ważne i nie brakowało w Tarnowskich Górach ich dowodów. To zakupy dla osób starszych albo zamkniętych na kwarantannie, to większe niż zwykle wydatki, np. w lokalnej księgarni czy warzywniaku.   

- Pomoc sąsiedzka jest ważna, ponieważ buduje ona lokalną społeczność. Ale musimy pamiętać, że jednocześnie każdy z nas patrzy też na swój portfel i są granice takiego działania. Jak można kupić dziecku klocki w lokalnym sklepiku, którą są o 60 zł droższe niż przez internet? To musi działać w dwie strony. Boimy się jednak, że trudności dopiero przed nami - usłyszeliśmy. 

Samorządy muszą szukać oszczędności w dobie pandemii

Tradycyjnie już po warsztatach odbyła się konferencja z udziałem ekspertów. Zaprosiliśmy do niej: burmistrza Tarnowskich Gór Arkadiusza Czecha, Katarzynę Stachurę, restauratorkę, Zbigniewa Pawlaka ze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, dr Bartłomieja J. Gabrysia, ekonomistę z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, Marka Hernasa, prezesa Izby Przemysłowo-Handlowej w Tarnowskich Górach i Piotra Skrabaczewskiego, zastępcę burmistrza Tarnowskich Gór. Debatę moderował Przemysław Jedlecki, dziennikarz “Wyborczej”. 

Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór, przyznał, że z powodu pandemii 2020 rok jest bardzo trudny dla samorządów. Gminy muszą szukać oszczędności. Tarnowskie Góry z tego powodu zrezygnowały m.in. z organizacji popularnych Gwarków.

- W ostatnich latach w Tarnowskich Górach dużą wagę przywiązywaliśmy do tego, żeby zapewnić mieszkańców wiele wyższych potrzeb, stąd ogromna liczba imprez kulturalnych i sportowych i znaczne wsparcie organizacji pozarządowych. Z powodu pandemii musieliśmy jednak zrezygnować ze znacznej części tych wydatków i skupić się na potrzebach podstawowych – tym, czy mieszkańcy będą mieli zapewnione bezpieczeństwo zdrowotne, a wodociągi nadal będą w stanie dostarczać wodę i odbierać ścieki - przyznał Arkadiusz Czech. 

Dodał, że na same środki do dezynfekcji miasto wydało ponad 0,5 mln zł. Samorząd musiał też doposażyć urząd miejski w komputery, umożliwiające pracę zdalną. 

Tarnowskie Góry zwolniły restauratorów z czynszu i opłaty koncesyjnej

Katarzyna Stachura, restauratorka, podkreśliła, że jej branża także mocno odczuła pandemię koronawirusa i związane z nią obostrzenia dla gastronomii. Przypomniała, że ok. 20 proc. lokali w Polsce zostało przez to zamkniętych, a cała branża do sierpnia poniosła 700 mln zł strat. Dla wielu restauracji letnie miesiące były chwilą na złapanie oddechu po wiosennym lockdownie, ale jesienne zamknięcie gastronomii ponownie pogłębiło ich problemy. 

- Ponieśliśmy spore koszty dotyczące np. uruchomienia sprzedaży posiłków online czy zakupu dodatkowego samochodu na dowóz dań. Na szczęście, w odróżnieniu od wielu innych restauracji, udało nam się utrzymać wszystkich pracowników i zachować pensję na takim samym poziomie, choć pewnie zmiany były nieuchronne. Kucharz nie widział jednak problemu, żeby dowozić jedzenie do domów, a kelnerka w pracy na zmywaku - powiedziała Katarzyna Stachura. 

Przyznała też, że rządowe wsparcie dla branży gastronomicznej było zdecydowanie zbyt małe, ale pochwaliła za programy pomocowe tarnogórski samorząd. 

- Miasto zwolniło nas z czynszów i opłaty koncesyjnej na alkohol. To bardzo duże wsparcie. Miasto prowadzi też profil Tarnowskie Góry i promuje tam lokalne restauracje - dodała. 

Zbigniew Pawlak, prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, które zarządza m.in. Zabytkową Kopalnią Srebra i Sztolnią Czarnego Pstrąga, a także dwiema restauracjami oraz domem wycieczkowy na 49 miejsc noclegowych, przyznał, że od początku pandemii boryka się oko z bardzo trudną sytuacją finansową. Zarówno podczas pierwszej fali koronawirusa, jak i obecnie, stowarzyszenie zostało pozbawione 100 proc. przychodów. 

Sytuacja gospodarcza w regionie nie jest jeszcze dramatyczna

- Współpraca z miastem daje mi nadzieję, że przetrwamy do maja przyszłego roku. W naszej branży turystyczno-noclegowej to moment, w którym tak naprawdę rozpoczyna się większy ruch. W okresie od maja do listopada zarabiamy na całoroczne utrzymanie - przyznał Zbigniew Pawlak. 

Marek Hernas, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej w Tarnowskich Górach zauważył, że mimo pandemii wiele tarnogórskich firm nieźle sobie radzi w 2020 roku. Przyznał, że lokalne przedsiębiorstwa wzajemnie sobie pomagają w ostatnich miesiącach: - Jeden z dużych przedsiębiorców zrzeszonych w IPH pieniądze na zakup paliw przeznaczył na wsparcie innych przedsiębiorców z izby i ich rodziny. W tej chwili pracujemy też nad akcją wspólnych zakupów energii elektrycznej dla przedsiębiorców. 

Dr. Bartłomiej J. Gabryś, zapytany o obecną sytuację gospodarczą województwa śląskiego, przyznał, że dane z Głównego Urzędu Statystycznego czy Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach wskazują, że nie jest ona jeszcze bardzo zła. 

–  W tej chwili poziom bezrobocia w województwie śląskim to 4,8 proc. Z perspektywy gospodarki nie jest to poziom dramatyczny. Zróżnicowanie wśród gmin z naszego województwa jest jednak znacząco różne. W niektórych miejscach - Katowicach czy Tychach - jest to ok. 2 proc. Dla porównania w Bytomiu bezrobocie wynosi jednak 10 proc. Gospodarka to suma wielu procesów przebiegających w czasie. Efekty tego, co dzieje się dzisiaj, zobaczymy dopiero za parę miesięcy. A trzeba zauważyć, że pandemia dotyka nas w każdej sferze. Te puzzle zaczynają powoli wypadać. Jeśli wypadnie ich zbyt wiele, to dobry obraz gospodarczy Śląska się po prostu rozsypie - przyznał. 

Dodał jednak, że dzięki coraz większej uwadze mieszkańców zwróconej na to, co gdzie kupują i jak kupują i rosnącym wsparciu lokalnych przedsiębiorców, jest duża szansa, że te biznesy przetrwają najbliższe trudne miesiące. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.