Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Spotkanie na temat centrum Zabrza i tego, jak powinno się ono zmienić, rozpoczęliśmy od internetowych warsztatów z mieszkańcami.  Nie brakowało emocji. Jedna z mieszkanek podkreślała, że jej miasto musi się zmienić na lepsze. Mówiła, że dziś jest tu zbyt brudno, że brakuje miejsc na spotkania, że chciałaby zobaczyć więcej działań miasta nie tylko w centrum, ale też w dzielnicach.  

Pozostali goście zwracali uwagę, że część lokali handlowych i usługowych w śródmieściu jest pusta. Trudno jednak za to winić władze miasta, które mają na to ograniczony wpływ. - Możemy sięgać po plan zagospodarowania przestrzennego, by zachęcać do pewnych działalności, czy posługiwać się podatkami lokalnymi i dla pożądanych rodzajów działalności wprowadzać ulgi - przyznał jeden z gości.   

Padł też głos, że choć centrum może nie wygląda idealnie, to jednak przesadą jest stwierdzenie, że miasto umiera.   

Mieszkańcy: Centrum Zabrza musi być atrakcyjne wizualnie

- To my je tworzymy. I chyba nie warto myśleć tylko o centrum, skoro wiele osób mieszka w dzielnicach. Wszędzie powinna być dobra oferta usług czy miejsc spotkań. Jeśli nagle miasto zacznie dbać tylko o dzielnice, to zaczną się pretensje, dlaczego w jednej pojawiło się coś nowego, a inne muszą czekać - przestrzegał nasz gość.   

- Mamy historyczne dzielnice takie jak Kończyce czy Rokitnica, które tętnią swoim życiem. Zabrze ma specyficzną historię i układ urbanistyczny - musimy o tym pamiętać, gdy mówimy o centrum. Ludzie nie pojadą tam spędzać czasu, jeśli nie będzie np. dobrych dróg rowerowych czy komunikacji publicznej. Centrum musi być też atrakcyjne wizualne - podkreślała kolejna osoba.   

Mieszkańcy przyznali, że coś w tym jest. Dziś z Zabrza łatwo dojechać DTŚ czy autostradą A4 do centrum Gliwic czy Katowic, by tam pójść do restauracji, klubu czy spędzić czas.

- Zabrze musi zacząć starać się o uwagę swoich mieszkańców - podkreślał jeden z mieszkańców.   

Z taką tezą zgodziło się kilka innych osób. Uważają, że miasto powinno promować się do wewnątrz, czyli do mieszkańców.   

- Musimy sobie opowiedzieć miasto, o jego atrakcjach, zaletach. O tym, co jest tu wyjątkowego i dlaczego warto tu mieszkać. Trzeba zmienić nie tylko wygląd miasta, ale też nastawienie mieszkańców. Zabrzanie nie są świadomi tego, co miasto posiada - padł postulat.  

Uzupełnieniem nowej narracji miasta powinny być inwestycje, nawet te drobne, czyli wprowadzenie większej ilości zieleni do centrum, zadbanie o oświetlenie ulic (np. 3 Maja) i urządzanie ogródków kosztem miejsc parkingowych.  

Jakie miejsca w Zabrzu pokazać znajomym z Katowic?

- Przez ostatnie dziesięć lat mieszkałam w Katowicach, teraz wróciłam do Zabrza. Muszę się tu odnaleźć na nowo i poznać atrakcje miasta. Chodzi o to, żebym wiedziała, gdzie zabrać znajomych z Katowic. Chciałabym, żeby pojawiły się też nowe miejsca, które nas wyróżnią. Czymś takim mogą być np. liczne łąki kwietne, które są fantastycznymi miejscami i zmieniają obraz miasta. A potem można tam organizować pikniki czy śniadania - proponowała inna uczestniczka. 

Tuż po warsztatach odbyła się debata z udziałem naszych ekspertów. Wspólnie zastanawialiśmy się, jak ożywić centrum Zabrza, a także poszczególne zabrzańskiego dzielnic? Próbowaliśmy też odpowiedzieć na pytanie: czy są inwestycje, które mogłyby odmienić oblicze Zabrza, a jeszcze ich tu brak? W dyskusji wzięli udział: Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza, prof. Marian Oslislo, zabrzanin i były rektor ASP w Katowicach, Zbigniew Barecki, właściciel Szybu Maciej w Zabrzu, oraz miejski aktywista Konrad Kołakowski. Debatę poprowadził Przemysław Jedlecki, dziennikarz "Wyborczej".

Krzysztof Lewandowski przyznał, że Zabrze jest miastem średniej wielkości, z określoną tradycją i porównywanie go ze stolicami i kurortami nie ma większego sensu. Dodał jednak, że przed władzami miasta dużo pracy, jeśli chodzi o ożywianie zabrzańskiego centrum.  

- Chcielibyśmy, żeby to miejsce bardziej tętniło życiem. W zakresie naszych celów strategicznych jest to, żeby część turystów, którzy podróżują Kluczową Sztolnią Dziedziczną, do centrum miasta zajrzało. W tej części Zabrza powstaje coraz więcej punktów gastronomicznych, ale ludzie i tak porównują centrum miasta do realiów z lat 70. i 80., kiedy ludzie robili tu zakupy.  Handel przeniósł się do centrów handlowych, pewnie trudno będzie nam ściągnąć tu wielkie sieci handlowe. Centrum musi być więc przede wszystkim miejscem spotkań i gastronomii - mówił Lewandowski. 

Władze miasta chce ożywić centrum 

Jakie narzędzia do ożywienia centrum mają władze miasta? Wiceprezydent Lewandowski wspomniał m.in. o regulacji opłat za ogródki piwne. Miasto zrezygnowało z jej pobierania i - jak zauważył wiceprezydent - miało to dobry wpływ na ożywienie ruchu w lokalach gastronomicznych w centrum. 

- Najważniejsze, żeby z tymi ludźmi spotykać się i rozmawiać. Część zabrzan chciałaby tętniącego życiem centrum, ale niektórzy mieszkańcy deptaka nie życzą sobie jednak, żeby po 22 było tu głośno. Być może konieczne będzie też wprowadzenie dodatkowych regulacji, które uniemożliwią zakup alkoholu w sklepach w centrum w godzinach nocnych. Inaczej gastronomia może mieć duży problem - powiedział wiceprezydent Zabrza. 

Jako przykład udanej rewitalizacji centrum Zabrza podał tzw. Kwartał Sztuki, czyli przestrzeń pomiędzy siedzibami Teatru Nowego, Filharmonii Zabrzańskiej i Wyższej Szkoły Technicznej.

- Pojawia się tu naprawdę wiele młodych osób. Ale pamiętamy też o naszych dzielnicach, w których jest wiele pięknych miejsc. Mieszkańcy lubią tam spędzać czas - zapewnił Krzysztof Lewandowski. 

Marian Oslislo pochwalił władze Zabrze za inwestycje w turystykę poprzemysłową, przyznał jednak, że brakuje im "wykończenia", np. w postaci ciekawych galerii, muzeów czy restauracji znajdujących się w pobliżu tych zabytków. - Po wyjeździe z dołu ludzie mogliby tam pokontemplować sztukę. W Zabrzu przydałoby się też więcej klubów muzycznych. Każde takie kulturalne miejsce prowadzone jest przez ludzi z pasją, NGO. Trzeba ich zatrzymać w Zabrzu za wszelką cenę - apelował Marian Oslislo.

Nowe centrum Zabrza można było stworzyć już w latach 90. Ten czas jednak zmarnowano

Zdaniem Zbigniewa Bareckiego w Zabrzu zmarnowano lata 90. minionego wieku, w których można było lepiej przygotować do przekształcenia miasta. 

- Mogło odbyć się to znacznie łagodniej, niż ostatecznie się wydarzyło. McDonald’s na pl. Wolności i trzy stacje benzynowe w centrum był jak gwiazdka z nieba, jeśli chodzi o rozwój miasta. Zabrakło jednak wizji, która przekształciłaby tę przestrzeń w nowe centrum Zabrza - stwierdził właściciel Szybu Maciej. 

Zbigniew Barecki przyznał też, że Zabrze powinno było postawić na rewitalizację Doliny Bytomki. - Ta przestrzeń mogłaby zachęcać do przyjazdu do centrum miasta - zauważył. I dodał, że w Zabrzu brakuje dobrej komunikacji poszczególnych dzielnic z centrum. - Z Mikulczyc do Pawłowa jedzie się dłużej niż z Zabrza do Katowic - powiedział. 

Konrad Kołakowski zauważył z kolei, że choć Zabrze ma wiele do zaoferowania w sferze zabytków poprzemysłowych czy wydarzeń kulturalnych, to miasto nie ma pomysłu na "zagospodarowanie" mieszkańców na co dzień.

- Zabrze nie spełnia wymagań prostego użytkownika miasta. Taką codzienną ofertę dla mieszkańców widać natomiast w Katowicach w Gliwicach. Centra żyją tam cały czas, codziennie. Rano ludzie przychodzą na kawę, po południu na lunch, a wieczorem na drinka czy posłuchać muzykę. W Zabrzu tego nie ma. Zresztą wśród samych mieszkańców żyje funkcjonuje stereotyp, że w mieście nic się nie dzieje. Trzeba się z tym zmierzyć i pomyśleć, jak zagospodarować  centrum, tak aby oferowało ciekawe możliwości od poniedziałku do niedzieli - powiedział Kołakowski

- Jeśli centrum miasta będzie ciekawe, to poszczególne dzielnice też się obronią ze względu na swoją lokalność i wyjątkowość - dodał.

W przyszłą w środę w "Gazecie Wyborczej" wywiad z prezydent Zabrza, Małgorzatą Mańką-Szulik.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.