W tym roku zaczną w Katowicach działać kolejne dwa centra przesiadkowe. Kierowcy muszą się liczyć z tym, że jeśli wybiorą dojazd do centrum samochodem, zapłacą więcej za parkowanie. Zmieni się też strefa płatnego parkowania
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Kilka tygodni temu poznaliśmy wyniki badań na temat parkowania w centrum Katowic. Coś pana w nich zaskoczyło?

Marcin Krupa, prezydent Katowic: W większości potwierdziły się nasze przypuszczenia, że w niektórych godzinach bardzo ciężko jest znaleźć wolne miejsce do zaparkowania oraz że wiele miejsc jest zajętych przez mieszkańców innych miast, którzy przyjeżdżają do Katowic do pracy.

Ważny wydaje się też wskaźnik rotacji. To dla całego obszaru badania średnio 1,77. Czyli większość samochodów stoi tu całymi dniami.

– To zasadniczy problem dzisiejszej sytuacji. Strefa płatnego parkowania ma służyć załatwianiu codziennych spraw, a nie być całodziennym parkingiem. Niestety z biegiem lat ten problem się nasilał, mamy coraz więcej pojazdów w mieście. Dlatego kilka lat temu podjąłem decyzję, że musimy przeprowadzić systemowe zmiany w polityce parkingowej miasta.

Jak miasto chce zmienić strefę płatnego parkowania?

– Pracujemy nad tym od dłuższego czasu. Bardzo ważne dane ilościowe otrzymaliśmy dzięki wykonaniu jesiennych badań parkingowych. Ten rok będzie kluczowy w procesie zmian. W jego drugiej połowie otworzymy trzy centra przesiadkowe oraz wprowadzimy nową politykę parkingową. W tym roku obszar strefy parkingowej się nie zmieni, ale zapewne rozszerzymy ją w przyszłości. Wzorem innych dużych miast rozważamy wprowadzenie różnych stref. Musimy jednak wykonać pierwszy krok jesienią i zobaczyć, jakie będą efekty wprowadzonych zmian, by do nich dopasować dalsze działania. Oczywiście nasze propozycje będziemy konsultować z mieszkańcami.

A co ze stawkami? Dziś są śmiesznie niskie.

– To prawda, przez lata nie zmienialiśmy stawek i dziś jest to jeden z głównych czynników, który zamiast zniechęcać do parkowania w samym centrum, wręcz do tego zachęca. Stawki na pewno zasadniczo wzrosną. Jeśli tego nie zmienimy, to sytuacja pozostanie taka, jaka jest.

Większość parkujących w centrum Katowic to przyjezdni. Czy oni zapłacą więcej?

– Nasz główny cel to wdrożenie takich cen, które zachęcą mieszkańców innych miast, by dojeżdżali do Katowic przede wszystkim komunikacją publiczną. Działamy jednak systemowo. Podniesiemy ceny, ale wprowadzimy też alternatywę dla osób, które nie chcą rozstawać się z samochodami. Mam na myśli centra przesiadkowe. Mieszkańcy Katowic będą płacić mniej, ponieważ to właśnie tutaj odprowadzają podatki, dzięki którym możemy realizować wiele miejskich inwestycji. To będzie też szansa dla tysięcy osób, które faktycznie mieszkają w Katowicach, ale podatki płacą gdzie indziej.

A co z mieszkańcami Śródmieścia? Nadal będą mogli płacić niewielką ryczałtową opłatę?

– Jesienią będziemy też wprowadzać kartę mieszkańca, która zapewni szereg preferencji dla katowiczan, także związanych z parkowaniem. Oczywiście osoby, które będą zamieszkiwać strefę płatnego parkowania, będą mogły liczyć na dodatkowe abonamenty bazujące na wspomnianej karcie mieszkańca. Centralna część miasta to też tysiące mieszkańców i o tym także pamiętamy.

Eksperci zwracają uwagę, że mamy za mało parkomatów, że trzeba umożliwić płatność aplikacjami. Będzie taka możliwość?

– Tak, przed wdrożeniem nowej polityki parkingowej wdrożymy możliwość płatności mobilnych oraz pojawi się więcej parkomatów. Było to także jedno z zaleceń firmy, która wykonała badania parkingowe. Chciałbym podkreślić, że odpowiemy praktycznie na wszystkie uwagi, co pokazuje, że nasze wielomiesięczne działania były dobrze ukierunkowane i przemyślane.

A co z centrami przesiadkowymi? Kiedy zaczniemy korzystać z tego w Brynowie i Zawodziu?

– W III kwartale tego roku zakończą się budowy, natomiast mieszkańcy będą mogli z nich korzystać od IV kwartału. To dwie bardzo duże inwestycje, o łącznej wartości 165 mln zł. Z kolei budowa centrum przesiadkowego przy ul. Sądowej już się zakończyła i chcemy je otworzyć dla mieszkańców w wakacje. W tym jednak przypadku mówimy głównie o autobusowych połączeniach dalekobieżnych i międzynarodowych.

Jak miasto chce przekonać mieszkańców do korzystania z nich? Z badań wynika, że tylko 2 proc. katowiczan podróżuje dziś, wykorzystując jednocześnie samochód oraz komunikację publiczną. Większość wybiera samochód, a jedna czwarta komunikację publiczną. To wszystkie podróże. Jeśli chodzi o te wewnętrzne, czyli tylko na terenie miasta, wykorzystanie komunikacji publicznej jest dwa razy wyższe.

– Zmiana nawyków komunikacyjnych nie jest łatwa. Na pewno nie będzie tak, że tydzień po otwarciu centrów przesiadkowych zapełnią się one pojazdami w 100 proc. To wymaga czasu i systemowych rozwiązań. Mam tu na myśli przede wszystkim dwie kwestie. Parkowanie w centrach przesiadkowych musi się mieszkańcom po prostu opłacać. Jeśli bilet na tramwaj czy autobus będzie o wiele tańszy w porównaniu do kosztów spalonego paliwa oraz parkowania, to część osób wybierze rozwiązanie lepsze dla swego portfela. Druga kwestia to czas. Powstanie centrów przesiadkowych będzie się wiązać ze zwiększeniem częstotliwości kursowania środków komunikacji publicznej. Jeśli szybkim tramwajem będę mógł dojechać do centrum w kilkanaście minut, a samochodem – łącznie z parkowaniem – w kilkadziesiąt minut, to niektóre osoby wybiorą szybszy środek lokomocji. Oczywiście jest grupa osób, które nie zrezygnują z samochodów. Strefa płatnego parkowania nie oznacza wyrzucenia wszystkich pojazdów ze Śródmieścia, tylko znaczącego ich ograniczenia z zachowaniem preferencji dla mieszkańców.

A co z rowerami? Zapowiadał pan otwieranie kolejnych stacji rowerowych. Od niedawna wiemy, że ich operator ma poważne problemy finansowe. Rower miejski przetrwa?

– Mamy największą sieć roweru miejskiego w regionie: w tym roku będziemy mieć łącznie ponad 80 stacji, a docelowo, do 2023 r., aż 150. Rok temu mieszkańcy wypożyczali jednoślady ponad 260 tys. razy, co pokazuje, że to się sprawdza. Oczywiście równolegle z siecią rowerów budujemy także nowe drogi rowerowe. W latach 2015–2019 powstało ich 18 km. Jeśli chodzi o operatora, to kwestia drugorzędna. Mamy wolną konkurencję, więc każdorazowo będziemy korzystać z opcji najlepszej dla miasta. Rower miejski na pewno przetrwa, choć na pewno z czasem będzie się zmieniał, np. zostaną wprowadzone masowo rowery elektryczne.

Jak w takim razie powinien wyglądać ruch w centrum? Czy będą zamykane dla samochodów kolejne ulice? Co z pomysłem przebudowy ul. Warszawskiej i Mickiewicza?

– W ostatnich latach zamknęliśmy dla ruchu ul. Mariacką i Bankową. Zniknął duży parking w samym sercu miasta. Aktualnie przebudowujemy ul. Dworcową, która zmieni się już w tym roku w deptak miejski. Planujemy także w przyszłości zająć się ul. Krasińskiego przy Politechnice oraz ul. Mickiewicza i Warszawską, ale to będzie uzależnione od kondycji finansowej miasta, bo jak wiemy, tylko za kwiecień w wyniku pandemii dostaliśmy 46 mln zł mniej niż w zeszłym roku.

Jeśli w centrum ma być mniej samochodów, to lepiej powinna działać komunikacja miejska. Wciąż czekamy na budowę tramwaju na południe. Czy jest ryzyko, że miasto wycofa się z tej inwestycji?

– Tramwaj na południe powstanie na 100 proc. Ta inwestycja jest bardzo potrzebna i tysiące mieszkańców chcą jej realizacji. Gdy tylko uzyskamy decyzję środowiskową, od razu ruszamy z inwestycją.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Czy rozważasz korzystanie z nowych centrów przesiadkowych w Katowicach?

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Tyle że to ekipa pana Krupy doprowadziła przez lata do obecnej sytuacji. Krupa zdaje się spadł z Księżyca, bo mówi tak jakby nie miał świadomości że mówi o działaniach, które sam powinien już dawno wprowadzić, albo mówi o zmianie nawyków, które sam stworzył (wraz z Uszokiem). Zamiast zacząć od poprawy stanu komunikacji, zaczął od poprawy stanu sieci dróg i parkingów, więc to logiczne że ludzie kupili samochody. Potem stan komunikacji faktycznie się poprawił, ale klienci byli już w samochodach, do których wsadził ich prezydent Katowic, a z których tak łatwo nie wyjdą. Logiki brak. O centrach przesiadkowych słyszę od kilkunastu (!!!) lat, powinny powstać po roku 2000 (Uszok rządził od 1998). W tym czasie ZLIKWIDOWANO główne centrum przesiadkowe, czyli dworzec komunikacji miejskiej obok PKP, stawiając tam galerię handlową, która dodatkowo wygenerowała w centrum ruch samochodowy. Nie ma centralnego punktu w którym można się przesiąść z autobusu na autobus, czyli utrudniono znów życie korzystającym z komunikacji, więc kolejni kupili samochody. Temat ścieżek rowerowych to osobna parodia, bo powinny razem z drogami powstawać autostrady rowerowe korzystające z fragmentów jezdni (tylko dla rowerów), tymczasem ulice poszerzono w wielu miejscach tylko dla aut, a ścieżki wycięto z... chodników. Dzisiejsze ścieżki rowerowe to ścieżki zdrowia, bo co chwilę trzeba zsiadać z roweru (częste przecięcia z drogą lub z chodnikiem). A ludzie łażą po ścieżkach, bo zabrano im gdzieniegdzie 2/3 chodnika. Jeszcze inna sprawa to "genialna" lokalizacja dworca na Sądowej, która zamiast rozwiązać problemy - generuje kolejne (większy ruch, no i jak mają przejść ci z PKP na PKS? - przeważnie piesi). W poprawę tego lokalizacyjnego bubla wpompowane będą kolejne publiczne pieniądze. Mam wrażenie, że w kwestii komunikacji miejskiej władze Katowic najpierw same podkładają sobie nogę, a potem wstają i zastanawiają się dlaczego upadli.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    Jak zwykle brak konkretów, tylko analizujemy, myślimy, wdrożymy... no i do kolejnych wyborów się jakoś dociągnie, nie robiąc absolutnie nic poza zamawianiem analiz, których wyniki są oczywiste. Wystarczyłoby wysiąść ze służbowego auta i przejść się po mieście panie krupa...
    już oceniałe(a)ś
    8
    1
    wreszcie Katowice zaczynają zrywać z tą chorą samochodozą i idą w stronę miasta dla ludzi
    już oceniałe(a)ś
    8
    2
    Bardzo dobra decyzja! Nie ma możliwości by w Śródmieściu miejsc parkingowych i miejsca w ogóle wystarczyło dla każdego samochodu. Chyba, że całe Śródmieście ma być jedną wielką drogą i parkingami. Czy w Londynie ktokolwiek protestuje, że musi do biura jechać komunikacją miejską? Czy chociażby w Krakowie czy Wrocławiu spadło zainteresowanie powierzchniami biurowymi w Centrum tylko dlatego, że ograniczono strefy dla samochodów? Nie, ponieważ przy założeniu konsekwentnego budowania zintegrowanego transportu miejskiego ludzie uczą się nowych nawyków i z czasem je akceptują. Tylko, że nikt dobrowolnie mając opcję taniego bądź darmowego parkowania własnym autem nie przesiądzie się do transportu publicznego.
    już oceniałe(a)ś
    7
    2
    Panie red. Jedlecki, ten wywiad powinien być opatrzony podtytułem "art. sponsorowany". Ani jednego trudnego pytania, ani razu prezydentowi nie wzrosło ciśnienie. To może ja zapytam prezydenta. 14 km ścieżek w ciągu 5 lat, czyli 2,8 km rocznie, z czego pewnie połowa w lesie (tam wystarczy przybić do drzewa tabliczkę z oznaczeniem trasy i ścieżka gotowa) to jest kpina. Proszę odpowiedzieć - ile w tym czasie wydano pieniędzy na parkingi, a ile na drogi rowerowe. Jazda rowerem po Katowicach to jest survival. Może np. prez. Krupa siadłby incognito na siodełko i spróbował przejechać ze swojego urzędu na dolinę 3 Stawów, ale najkrótszą drogą, przez np. ul. Francuską. Chętnie się z nim wybiorę. Tzw. strefa 30 km/godz, którą prezydent często się chwali działa tak, że ja, często jadąc 40/godz, w więc dużo za szybko, mam na zderzaku inne auta, które gdy tylko mogą, natychmiast wyprzedzają. I jeszcze jedno. Czy naprawdę trzeba wynajmować za ciężkie pieniądze firmę, która stwierdziła to, co widać gołym okiem, jeśli sie chodzi po Katowicach. Większość samochodów koczujących na ulicach i chodnikach Katowic to przyjezdni. No, ale trzeba by się ruszyć zza biurka, albo wysiąść z limuzyny. Przypomnę prezydentowi starego Jorga, który chodził na budowę ronda i spodka i groził swoją słynną kryką robotnikom, którzy się opier....li, zamiast pracować. Z nowszych czasów - wzorem jest prez. Ferenc z Rzeszowa.
    @slawomirjk
    Strefa 30, autorski wynalazek Krupy - wystarczyło postawić kilka znaków zakazu i od lat jest się czym pochwalić w wywiadach, jak to się dba o pieszych i takie tam bajki. Można stanąć na chwilę przy dowolnej ulicy w centrum i przekonać się, że wszyscy kierowcy olewają ten zakaz ciepłym moczem (i nawet trudno się dziwić, skoro w tym mieście samochodom wszystko wolno)
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Spokojnie. Na chodniku się stoi za darmo i to tam większość całodniowych stoi.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Wreszcie. 10 za godzinę co najmniej.
    już oceniałe(a)ś
    7
    4
    Czyli Katowice pójdą drogą Krakowa, obciążeniami zdławią stałych mieszkańców i się z nich wyludnią, potem biurowce i apartamentowce dla korporacyjnej psiarni na każdym skwerze i wreszcie będzie kolejne Miasto wydmuszka, czekające tylko na Kryzys i ginące kiedy korpo elastycznie "przenoszą zasoby" do tanich krajów.
    Ale ile zarobią do tego czasu swoi z otoczenia władzy samorządowej... tego nikt nie zliczy.
    Wszystko jak w Krakowie :(.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1