Odzyskać część dawnych i pozyskać nowych pasażerów można tylko wtedy, kiedy nowa oferta będzie atrakcyjniejsza pod względem ilościowym i jakościowym.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W 1991 roku 11 gmin utworzyło Komunikacyjny Związek Komunalny GOP, do którego w kolejnych latach przystępowały kolejne gminy (aż do 29 gmin). Początkowo Związek zajmował się tylko komunikacją autobusową. Nigdy nie był to jedyny organizator komunikacji miejskiej w regionie, dlatego pasażer musiał bardzo uważać, aby nie podróżować z niewłaściwym biletem. Wspólny bilet, ale bez Jaworzna, stworzyła dopiero metropolia.

Początki działalności KZK GOP i innych organizatorów wymagały uporządkowania wielu spraw organizacyjnych. Diametralnie zmieniono sam sposób organizacji komunikacji, rozdzielając funkcje organizatora i przewoźnika. Organizator zajął się emisją biletów, kontrolą oraz układaniem rozkładów jazdy, natomiast przewoźnik – realizacją kursów. Motywację dla przewoźnika stanowił rozbudowany system kar finansowych. W ciągu kilku lat udało się znacząco uprościć „biletową łamigłówkę”, m.in. poprzez wspólny bilet z Tarnowskimi Górami oraz przyłączenie do KZK GOP Bytomia i Gliwic.

Początkowe lata działalności Związku były okresem, kiedy stanowił wzór innowacyjności dla całej Polski. W latach 90. włożono sporo pracy w porządkowanie układu po WPK Katowice, zmieniając trasy, linie pospieszne na przyspieszone, wprowadzając proste, cykliczne, łatwe do zapamiętania rozkłady jazdy. Sukcesem była powszechna dostępność biletów miesięcznych, prosta i łatwa do zapamiętania oferta – zarówno taryfa, jak i rozkład jazdy. Bilet ważny w znacznej części konurbacji oraz dobra oferta sprawiły, że większość autobusów w godzinach szczytu miała problem pomieścić pasażerów.

Najlepiej było w latach 90.

Lata 90. należały do najlepszych w historii KZK GOP. Jednak zachwycony sukcesami Związek zaczął popełniać coraz więcej błędów. Nie zwracano wystarczającej uwagi na rosnącą liczbę samochodów, a pasażerowie niekoniecznie chcieli wciąż podróżować w niekomfortowych warunkach. Stojące w korkach autobusy stały się niepunktualne. Zamiast poprawiać i rozwijać ofertę, skupiono się na rozliczeniach kosztów pomiędzy gminami, a pasażer stał się tylko dodatkiem do kilometra. W Zagłębiu odstąpiono od idei cykliczności rozkładów jazdy. Nie powiodła się KZK GOP również integracja z koleją – dla mieszkańców konurbacji wszystkie wspólne bilety były mało funkcjonalne.

„Czarną kartą” w historii KZK GOP okazało się przejęcie organizacji komunikacji tramwajowej. Zamiast porządkować system, przystąpiono do ograniczeń w tramwajach – początkowo pojemności taboru, później liczby kursów. Kilka linii pod pretekstem optymalizacji systemu zlikwidowano. Szczególnym echem odbiły się Wojkowice (linia po remoncie) i Gliwice (linia przez ścisłe centrum). W efekcie po kilkunastu latach liczba kilometrów w tramwajach zmniejszyła się o 30 proc., a w Zagłębiu nawet o 40 proc.

Miasta oszczędzały

W tym samym czasie komunikacja autobusowa uległa tylko kosmetycznym zmianom. Autobusy, które zastąpiły tramwaje, nie woziły już tej samej liczby pasażerów. Dlatego uzyskane z tytułu likwidacji tramwajów oszczędności były jedynie chwilowe.

Kondycja finansowa samorządów konurbacji nigdy nie była najlepsza. Początkowy nacisk na jak najtańszą ofertę sprawił, że samorządy (z wyjątkiem gmin wiejskich, Katowic i Tychów) oszczędzały na komunikacji miejskiej. Z czasem prowadziło to do coraz większych konfliktów. Odpływ pasażerów z powodu nieatrakcyjnej oferty sprawił, że większość gmin stanęła przed alternatywą: corocznej dopłaty lub ograniczeń do poziomu możliwości finansowych. Przy powszechności samochodu w walce o klienta nie pomógł archaiczny i restrykcyjny system ŚKUP. Wieloletnie błędy organizacyjne sprawiły, że metropolia, przejmując po KZK GOP komunikację miejską, na początek zmuszona jest spłacić długi. Tymczasem zdrowego rozsądku zabrakło znacznie wcześniej.

Zadania dla ZTM

Nowy zarząd rozpoczyna działanie w trudnym momencie. Odzyskać część dawnych i pozyskać nowych pasażerów można tylko wtedy, kiedy nowa oferta będzie atrakcyjniejsza pod względem ilościowym i jakościowym. Populistyczne rozdawanie darmowych przejazdów nie poprawi kondycji finansowej systemu – jest to powielanie błędów miast z obszaru byłego ZSRR. Niewykorzystany potencjał tkwi co prawda w kolei regionalnej, ale podstawą działań jest lepsza oferta samej kolei przy utrzymaniu cen zintegrowanych biletów na poziomie komunikacji miejskiej.

Nie można zapominać o tramwajach, które powinny pełnić funkcję szkieletową w systemie – trasę dublującego autobusu łatwo zmienić na równoległą, poprawiając przy okazji dostępność komunikacji. Oferta na głównych ciągach powinna być tak tworzona, aby pasażer wychodził na przystanek bez konieczności dopasowywania swojego rytmu dnia do rozkładu jazdy. Dobra synchronizacja kursów powinna być podstawą, a nie efektem ubocznym działania. Brak systemu szybkiej łączności dyspozytorskiej z kierowcami autobusów utrudnia natomiast sprawne zarządzanie. Błędów do naprawienia i zadań przed metropolią jest wiele. Czy zatem nowy organizator podoła wyzwaniom?

* Autor jest specjalistą z zakresu geografii transportu, adiunktem na Wydziale Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Czy może Pan Przewodniczący Metropolii po tej wypowiedzi już jest poddenerwonany czy jeszcze nie? Prawda boli szczególnie gdy brakuje pieniędzy na komunikację pod szyldem nowego ZTM.
już oceniałe(a)ś
2
1
"Błędów do naprawienia i zadań przed metropolią jest wiele. Czy zatem nowy organizator podoła wyzwaniom?" Nie podoła.
1)Żona napisała w sprawie autobusowej linii M14, że tak jak w Tarnowskich Górach przed centrum autobus staje na 3 przystankach, tak w Gliwicach przed centrum powinien też stawać nie tylko na Rogozińskiego, ale również przy dużym osiedlu jakim jest Milenium na Tarnogórskiej. ZTM analizuje... miesiąc, dwa, trzy... żona przesiadła się do samochodu, a ZTM analizuje dalej...
2) Mieszkańcy miejscowości takich jak Przezchlebie, Ziemięcice w dni robocze mają autobus linii 288. W dni wolne jeszcze za czasów v^ można było zaobserwować pielgrzymki pasażerów wysiadających z linii 80 na przystanku "Świętoszowice skrzyżowanie" i "cisnących z buta" do swoich miejscowości. Nastał ZTM i ktoś pomyślał o kobietach z tych miejscowości idących pieszo? Nie. Prędzej kobiety pomyślały o zrobieniu prawka i przesiadce na samochód męża. Przed nastaniem KZK GOP do Przezchlebia można było też dojechać pociągiem od strony Pyskowic i Bytomia. Kursował codziennie nawet w świątek, piątek i niedziele. Dziś w weekendy mieszkańcy tych miejscowości są wykluczeni komunikacyjnie.
3) W dniach przedłużających dzień wolny w tygodniu np. piątek po Bożym Ciele komunikacja funkcjonowała jak w dni wolne od pracy lub co najwyżej jak w dni robocze szkolne. A co z osobami pracującymi w takim dniu od 7 do 15? Jeden taki numer ze strony organizatora komunikacji w GOPie wystarczył, aby znaleźć cudowne rozwiązanie... samochód!
4) ZTM wpadł na cudowne rozwiązanie. Wznowienie ruchu na liniach kolejowych, na których wcześniej kursowały pociągi, ale zostały zawieszone. Nie było wspólnej taryfy, dziś jest. A pociągi jak puste jeździły w 2009 r. tak jeżdżą nadal puste. Linia Bytom - Gliwice. 1 pociąg miał zapewnić szybkie i dogodne połączenia. Szybkie są, dogodne nie bardzo. Nie każdy mieszka w mieście A na dworcu, a pracuje w mieście B na dworcu. Czasami trzeba dojechać z dworca 15 minut autobusem do pracy. Dojedź na 7 do pracy w Bytomia (na jego rogatki). Nie da rady. Pozdrawiam Metropolię. Ludzie głosują nogami. Katowice wypadły z listy 10 największych polskich miast. Wyparte przez Białystok. Pocieszające jest jednak to, że nadal rządzi Katowicami prezydent miasta, a nie burmistrz. Ale kto wie, co czeka Metropolię w przyszłości. Burmistrz Katowic?
już oceniałe(a)ś
0
0