Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Konferencja odbywała się pod hasłem „Metropolia dla ludzi”. Wśród zaproszonych panelistów nie było tym razem prezydentów, burmistrzów, wójtów miast i gmin, które współtworzą powstałą właśnie Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię. To świadomy wybór. Tym razem o metropolii postanowiliśmy porozmawiać głównie z mieszkańcami, miejskimi aktywistami, liderami opinii oraz naukowcami.

Rozmawialiśmy o tym, czym się powinna zajmować metropolia, w jaki sposób powinna działać i w jaki sposób może poprawić jakość życia mieszkańców. Naszymi gośćmi byli Sylwia Widzisz-Pronobis, aktywistka z Bytomia, dr Marcin Baron, ekonomista, dr Bartosz Mazur, specjalista ds. transportu, prof. Adam Bartoszek, socjolog, Dominik Tokarski, aktywista i przedsiębiorca, Adam Kowalski, animator kultury, marszałek Wojciech Saługa oraz Marek Wójcik, poseł PO z Katowic.

– Do tej pory o metropolii rozmawiali głównie prezydenci miast, ale nawet oni sami nie wiedzą do końca, o co chodzi w tej metropolii. Najbardziej irytuje mnie to, że nikt w tej sprawie nie rozmawia z mieszkańcami. Pokazuje to chociażby przykład konsultacji społecznych, które odbyły się w tej sprawie. No i trzeba zadać sobie kolejne pytanie. Nadszedł 1 lipca, powstała metropolia, politycy przekonują nas, że miała miejsce historyczna chwila, ale nic się nie zmieniło. Czy nasze życie stało się przez to lepsze? – rozpoczął dyskusję Przemysław Jedlecki, dziennikarz katowickiej „Wyborczej”, który poprowadził spotkanie.

Debata o metropolii w Parku ŚląskimDebata o metropolii w Parku Śląskim GRZEGORZ CELEJEWSKI

Sylwia Widzisz-Pronobis, która działa również w Kongresie Ruchów Miejskich, przyznała, że dyskutowała ze znajomymi i mieszkańcami o tym, czym jest dla nich metropolia i jakie wiążą z nią nadzieje. Skutki były raczej mizerne. – Okazało się, że dla nich to kompletna abstrakcja i nic znaczącego. W ramach metropolii jest mowa o podnoszeniu jakości życia i integracji społecznej, więc to podstawa, żeby mieszkańcy wiedzieli, czym jest metropolia, mieli świadomość, czym się zajmuje itd. Tak niestety nie jest – zaznaczyła Widzisz-Pronobis.

Marszałek: Włodarze miast muszą zobaczyć, że interes jest wspólny

Do tablicy poczuł się wywołany poseł Marek Wójcik, który brał aktywny udział w pracach nad ustawą metropolitalną. – O metropolii mówiliśmy bardzo długo. Jako pierwszy zaczął o tym mówić wojewoda Tomasz Pietrzykowski w 2006 roku. Staraliśmy się na bieżąco informować mieszkańców, jak ta metropolia ma wyglądać, ale jeśli wchodzimy w szczegóły administracyjne i tworzenie ustaw, to ludzi to najzwyczajniej nie interesuje – przekonywał parlamentarzysta.

Marszałek Wojciech Saługa zaznaczył, że chwila jest rzeczywiście historyczna. – Ale to również pierwszy krok z kolejnych stu, które musimy teraz zrobić. Metropolia powstała z potrzeb ludzkich, jesteśmy na początku drogi i teraz musimy wypełnić ją treścią. Do czego będziemy zmierzać, to muszą nam powiedzieć dopiero ludzie. To ludzie obserwują, jak marnotrawione są w ich miastach pieniądze. Widzą, jak miasta zamykają się w swoich granicach, chcą wszystko tworzyć same. Teraz włodarze miast muszą wyjść poza własne obszary, wyjść poza granice miast i zobaczyć, że interes jest wspólny – argumentował marszałek województwa.

Prof. Adam Bartoszek podkreślił, że podstawową kwestią w procesie budowania metropolii jest fakt, że to sami samorządowcy muszą rozpoznać potrzeby, funkcje i prawne możliwości działania metropolii. Przywołał badania przeprowadzone przez Obserwatorium Procesów Miejskich i Metropolitalnych, które nie są zbyt optymistyczne.

Według Bartoszka pierwszy wniosek, który nasuwa się po przeanalizowaniu badań, to konieczność szkoleń dla samorządowców dotyczących działania i funkcjonowania metropolii. Socjolog studził też zapał przed nadmiernym fetyszyzowaniem roli mieszkańców w procesie tworzenia i działania metropolii.

– Związek metropolitalny nie jest formą partycypacji mieszkańców. Sensem tej struktury ma być raczej udrożnienie komunikacji z władzą centralną. I w tej kwestii o sukcesie będzie raczej decydowała jakość elit i liderów politycznych. Natomiast przy instytucjonalizowaniu znakomitą rolę będą odgrywali reprezentanci ruchów miejskich – podkreślił Bartoszek.

Debata o metropolii w Parku ŚląskimDebata o metropolii w Parku Śląskim GRZEGORZ CELEJEWSKI

Urzędnicy obrażają się, gdy są krytykowani

Profesor podał również przykłady konkretnych działań, od których mógłby zacząć GZM.

– Województwo mogłoby oddać Park Śląski w zarządzanie GZM, można by również zlikwidować KZK GOP, a jego rolę mogłaby przejąć metropolia. Szukajmy ciał, które powinny stać się konstruktywną ofiarą dobrze zarządzanej metropolii – apelował Bartoszek. Jak dodał, metropolia nie powinna być również instrumentem, który ma jedynie poprawiać jakość życia mieszkańców, ale kierować działania i uwagę na zewnątrz, aby stamtąd przyciągnąć energię.

Kolejna kwestia dotyczyła wykorzystania energii i potencjału aktywistów i ruchów miejskich.

– Najgorsze jest to, że samorządowcy, myśląc o partycypacji, myślą jedynie o konsultacjach. Natomiast my, aktywiści ruchów miejskich, mamy na myśli animację wydarzeń, ciągnięcie za rękę mieszkańców. Podczas Kongresu Ruchów Miejskich porównując się z innymi miastami uświadomiliśmy sobie, że na Śląsku nasz poziom partycypacji w porównaniu z innymi jest szczególnie niski. To podstawowy i poważny problem – powiedziała Widzisz-Pronobis.

– Problemem jest również to, że samorządowcy nie potrafią z nami rozmawiać. Pojawia się krytyka i nie potrafią jej przyjąć. Obrażają się. Proszę sobie wyobrazić 40- lub 50-letniego faceta na stanowisku, który nie potrafi przyjąć uwag, tylko się obraża. To jest jakiś gremialny problem, ale pojawia się w wielu miastach. Wzorem może tu być prezydent Łodzi, która zaprosiła mieszkańców do urzędu miasta i wpuściła tam dzięki temu świeże powietrze. U nas często jest tak, że krytykujemy jakieś działania, więc kolejnego spotkania z urzędnikami już nie ma i nie ma też przyznania środków na jakiś projekt – dodał Dominik Tokarski.

Debata o metropolii w Parku ŚląskimDebata o metropolii w Parku Śląskim GRZEGORZ CELEJEWSKI

Dr Marcin Baron przestrzegł przed huraoptymistycznym dokładaniem coraz to nowych zadań i obowiązków na barki metropolii, która może tego nie udźwignąć. – Chętnie byśmy wrzucili wszystko do metropolii, ale chyba musimy sobie postawić pytanie, czym powinna się konkretnie zająć. Nie wrzucajmy wszystkiego na łopatę temu nowemu szefowi metropolii, bo go tym zasypiemy i kompletnie nic z tego nie będzie – przestrzegał Baron.

Szef metropolii nie może być podwładnym

Wtórował mu poseł Wójcik, przekonując, że nie można przerzucać wszystkich spraw na metropolię. – Metropolia powinna się zająć tym, co przerasta miasta. Ciężar nacisku aktywistów powinien być wciąż skierowany na to, co się dzieje w miastach. Metropolia powinna zająć się tym, co jest na styku miast. Tutaj głównie chodzi o stworzenie sprawnego transportu publicznego. Metropolia dostanie 270 mln zł, więc mamy prawo oczekiwać, że w dziedzinie transportu publicznego powinna dokonać się rewolucja. I to właśnie ruchy miejskie powinny egzekwować i pilnować, żeby tak się stało. Żeby przypadkiem miasta nie zmniejszyły składki na komunikację – przekonywał Wójcik.

Marszałek Saługa podkreślał, że bardzo ważna będzie kwestia wyboru szefa metropolii. – Ważne, czy miasta wybiorą szefa, czy podwładnego. Jeśli podwładnego, to funkcjonowanie metropolii będzie kuleć – przestrzegł Saługa.

Dr Bartosz Mazur zaznaczył, że prace nad przebudową systemu transportu publicznego w aglomeracji będą długie i bardzo trudne. – W Rybniku prace nad nowym układem lokalnym trwały rok, w aglomeracji trwałoby to znacznie dłużej, a musiałyby zajść gigantyczne zmiany. Przewrotnie można by powiedzieć, że lepiej tego nie ruszać, ale jesteśmy na takim etapie, że nie da się w tym trwać – powiedział Mazur.

Bartosz Mazur zasugerował również, że zamiast upominać się o budowę dwóch torów dla ruchu lokalnego na odcinku Będzin – Katowice-Ligota (PKP PLK właśnie przełożyła termin inwestycji na bliżej nieokreślony termin), które miałyby być zaczątkiem utworzenia kolei metropolitalnej, być może samorządowcy powinni raczej pomyśleć o budowie linii lub przejęciu tych istniejących. Argumentował, że może to być tańsze rozwiązanie, jeśli pod uwagę weźmie się opłaty, których żąda PKP PLK.

Z sali padały zarzuty i obawy dotyczące tego, że jeśli metropolia będzie mogła tworzyć spółki komunalne, to czy nie stanie się jedynie kolejnym narzędziem do dzielenia politycznego łupu i upychania swoich ludzi na ciepłych posadach.

Kolejna obawa dotyczyła funkcjonowania metropolii, a jako zły prognostyk jeden z uczestników podał złe doświadczenia z istniejącym do tej pory Górnośląskim Związkiem Metropolitalnym, który początkowo skupiał 14 miast.

– Rzeczywiście mieliśmy bardzo negatywny przykład Górnośląskiego Związku Metropolitalnego. To była kwestia upartyjnienia. Jeśli podczas pierwszej kadencji prezydenta Piotra Uszoka związek działał w miarę dobrze, to potem wszystko zostało upartyjnione i skutki były fatalne. Dlatego dużo będzie zależało od wyboru szefa metropolii. Musimy unikać nominacji politycznych, to musi być dobry fachowiec – podkreślał siedzący na widowni prezydent Tychów Andrzej Dziuba.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.