Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Legendia Śląskie Wesołe Miasteczko właśnie się zmienia. Już teraz nie przypomina lunaparku sprzed dwóch czy trzech sezonów. Remonty, nowe atrakcje i nowy gospodarz, którym jest Tatra Mountains Resorts, sprawiają, że Legendię odkrywamy na nowo. W piątek zorganizowaliśmy tu warsztaty i debatę w ramach cyklu „Miasta Idei”.

Legendia to wspomnienia i nowe atrakcje

Na warsztatach, które prowadził Rafał Stefański, było z nami 30 osób. Wśród nich mieszkańcy Katowic, Chorzowa i Siemianowic Śląskich. To aktywiści, radni dzielnic i członkowie rady seniorów z Katowic, mieszkańcy osiedla Tysiąclecia.

Zaczęliśmy od wspólnego spaceru po Legendii. Już wtedy na specjalnych mapkach nasi goście zaznaczali te miejsca, które im się najbardziej podobają, i takie, w których coś by zmienili.

Później goście przypinali kolorowe pinezki w miejscach, które im się podobały najbardziej. Okazało się, że najwięcej przytwierdzono m.in. przy Lechu, czyli wielkiej kolejce górskiej, która zostanie otwarta 1 lipca. Naszym gościom podobało się też nowe wejście do Legendii, wielki młyn Legendia Flower oraz Dream Flight Airlines, jak nazwano teraz duże samoloty, które zawsze były jedną z największych atrakcji tego miejsca.

Goście wypisywali też na kartkach określenia, które sprawiły, że wybrane miejsce im się spodobało. To słowa klucze, które miały być przewodnikami po dalszej rozbudowie Legendii. Na kartkach pojawiły się takie wyrażenia, jak: wspomnienia, tradycja, nowoczesność, ekstremalne przeżycia, adrenalina, natura. Ważnym słowem była też odnowa. W końcu Legendia zmienia się na naszych oczach.

Najważniejsze było jednak to, jakimi tematami można uzupełnić Legendię. Nasi goście mieli świetne pomysły. Ich zdaniem można tu wykorzystać śląskie duszki i utopce, a nawet wielkie europejskie legendy. Trzeba też pomyśleć o wykorzystaniu stawu pośrodku parku i wprowadzić np. LARP, czyli gry role playing w terenie. Warto też wykorzystać tradycje górnicze i hutnicze regionu. Dopisano również Karolinkę i Karlika, a także „inne światy”, czyli np. odwoływanie się do bohaterów z powieści Tolkiena.

Co z utopcami?

Do każdej idei uczestnicy spotkania musieli dopisać konkretne atrakcje. – Jak się bawić z tymi pomysłami? – pytał Rafał Stefański. Skoro wcześniej na tablicy wylądowała Świtezianka, to realizacja mogłaby dotyczyć wykorzystania wody w parku oraz dłuższego otwarcia Legendii, żeby wykorzystać zmierzch na nocne spektakle.

Inna propozycja, którą zgłosił Sebastian Pypłacz, dotyczyła popularnych cosplayów. Osoby, które przyszłyby do Legendii w przebraniu, mogłyby liczyć na zniżki. Byłaby to też dodatkowa atrakcja.

W Legendii powinny się też odbywać przedstawienia. Mogłyby dotyczyć np. śląskich utopców, co na pewno bardzo spodobałoby się dzieciom. Mógłby też powstać pałac strachów nawiązujący do śląskich legend. – Przecież wszyscy lubimy się bać – mówiła jedna z uczestniczek warsztatów. Jeden z gości postulował, by ogłosić konkurs dla szkół muzycznych, które stworzą oprawę muzyczną dla Legendii.

Nasi goście proponowali, by w Legendii z wody wynurzały się np. dinozaury czy inne stwory.

– Nad częścią stawu można utworzyć most średniowieczny, który ładnie oświetlony będzie dodatkową atrakcją. Warto też postawić na nowoczesną technologię i np. zwiedzanie za pomocą okularów do wirtualnej rzeczywistości – mówił Grzegorz Augustyn, mieszkaniec Giszowca.

Inny pomysł to kolorowa fontanna z laserami i rysunki 3D w chodnikach.

Na koniec uczestnicy warsztatów w głosowaniu wskazali najlepsze propozycje. Najwięcej głosów zdobyły stałe przedstawienia, w tym nocne spektakle, opowieści i animacje. Drugie miejsce zajęły utopce i beboki w pałacu strachów. Trzecie miejsce zajęły połączone pomysły wykorzystania wody w Legendii. Chodzi o propozycję budowy średniowiecznego mostu oświetlonego pochodniami, z którego będzie można patrzeć na wyłaniające się z wody różne stwory.

Wieczorny show to dobry pomysł

Tuż po warsztatach, o godz. 17.30, rozpoczęła się druga część „Miast Idei”, czyli konferencja. Udział w niej wzięli: Julius Vinter, dyrektor generalny na Polskę w Tatry Mountain Resorts, Paweł Cebula, dyrektor Legendii Śląskiego Wesołego Miasteczka, Wojciech Saługa, marszałek województwa śląskiego, Marcin Michalik, wiceprezydent Chorzowa, Jolanta Kopiec, dyrektor Śląskiego Ogrodu Zoologicznego, Aneta Moczkowska, prezes Parku Śląskiego, oraz Krzysztof Klimosz, prezes Stadionu Śląskiego.

Zastanawialiśmy się, jak nowy inwestor zamierza dalej budować legendę śląskiego lunaparku. Dyskutowaliśmy też o przyszłości Parku Śląskiego i instytucji działających na jego terenie.

Marszałek Wojciech Saługa przyznał, że władze województwa śląskiego od dawna szukały prywatnego inwestora, który zostałby dzierżawcą ŚWM. Wiele prób zakończyło się jednak fiaskiem. – Pomysł na dzierżawę wynikał z beznadziei tego miejsca. Znaczna część mieszkańców regionu żyła w przekonaniu, że nie warto tu przychodzić. Moje pokolenie, ale także to starsze, traktowało wesołe miasteczko jako pamiątkę dzieciństwa, srebra rodowe województwa, i trzeba było to miejsce uratować. Bardzo dobrze się stało, że udało nam się w końcu znaleźć inwestora. Wielkim atutem jest fakt, że to firma ze Słowacji, kraju postkomunistycznego, która rozumie specyfikę naszego regionu – podkreślił Saługa.

– Przez długi czas wydawało nam się, że wesołe miasteczko to samo złoto. Inwestorzy nie ustawiali się jednak w kolejce po dzierżawę tego kompleksu. Zaczęło się robić nerwowo. Trafiła się jednak firma, która ma świadomość, że chcemy stworzyć tu obiekt na miarę XXI wieku, a nie skansen – dodał Marcin Michalik.

Tatry Mountain Resorts to firma, która ma spore doświadczenie w branży rozrywkowej. Słowacka spółka jest m.in. operatorem ośrodków narciarskich w Tatrach i Karkonoszach, a także bardzo popularnego parku wodnego Tatralandia.

– Znamy branżę turystyczną, choć niekoniecznie klasyczne parki rozrywki. Aby jak najlepiej przygotować się do modernizacji wesołego miasteczka, poprosiliśmy norweską firmę Jora Vision o stworzenie planu inwestycji. To właśnie w tym dokumencie pojawił się pomysł, żeby w motyw przewodni parku wkomponować legendy i żeby każde z urządzeń opowiadało jakąś konkretną historię – powiedział Julius Vinter. Odniósł się też do propozycji wzbogacenia Legendii o nowe atrakcje, które zaprezentowali uczestnicy warsztatów. – Najbardziej podobały mi się pomysły z fontannami i stworzeniem wieczornego show. Dużo klientów pyta też o dom strachów – dodał.

Fala nie zostanie zmodernizowana

Paweł Cebula podkreślał zaś, że siłą Legendii są przede wszystkim ludzie zaangażowani w projekt. – To nie tylko karuzele i Lech Coaster, choć są one ogromnymi magnesami na klientów. Bardzo dużo zawdzięczamy nowemu inwestorowi. To ci ludzie wnieśli tutaj swój know-how i sposób zarządzania. Do tej pory Śląskie Wesołe Miasteczko jako podmiot publiczny było częścią Parku Śląskiego. Dopiero od niedawna możemy mówić o lunaparku jak o osobnej firmie. Chciałbym podkreślić, że plan inwestycyjny dla tego miejsca nie jest zamknięty. Parki tematyczne żyją cały czas, to niekończąca się opowieść. Będziemy nieustannie zaskakiwać mieszkańców regionu – zapowiedział dyrektor Cebula.

Tuż po zakończeniu debaty goście mieli możliwość zadawania pytań uczestnikom. Chwalono czystość w Legendii i pytano m.in. o przyszłość kąpieliska Fala. Niestety, na razie potencjalni inwestorzy wykluczają modernizację tego obiektu.

Inny z gości zapytał Juliusa Vintera o rywalizację Legendii z podobnymi parkami, które działają w okolicy. Vinter podkreślał, że Legendia jest jedynym dużym parkiem tematycznym. – I oczywiście będzie też miała lepszą ofertę – podkreślił.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.