Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałem o Śląskim Wesołym Miasteczku. Zanim przeprowadziłem się do Katowic z niewielkiego miasteczka gdzieś przy zachodniej granicy Polski, wesołe miasteczko oznaczało przyjazd na plac kilku karuzel (zwykle jednej łańcuchowej), budki ze strzelnicą oraz w najlepszym wypadku także specjalnej areny, po której można było jeździć napędzanymi przez prąd samochodzikami. Charakterystyczny jazgot dawał znak, że oto następuje początek jazdy. Wszystko trwało jakieś trzy, może pięć minut i zwykle kończyło się przejechaniem jednego, góra dwóch okrążeń, by potem utknąć w kłębowisku zderzających się ze sobą pojazdów. To było super.

Przez te wszystkie lata byłem przekonany, że wesołe miasteczko to coś, co pojawia się raz w roku na kilka dni, a potem na długo znika. Dziecięca wyobraźnia nie dopuszczała myśli, że może coś takiego istnieć stale. No bo jak? Przez cały rok? W zimę i latem? I nigdzie nie znika?

Czar Śląskiego Wesołego Miasteczka

Gdy już jako 10-latek mieszkałem w Katowicach, Śląskie Wesołe Miasteczko było miejscem okrytym legendą. Na placu pomiędzy blokami osiedla na południu Katowic mówili o nim prawie wszyscy. Bo przecież każdy już kiedyś tam był. No, prawie każdy, ale przecież nie wypadało się przyznać.

W końcu wybrałem się tam razem z rodzicami. Dziecko takie miejsca z pewnością zapamiętuje i postrzega inaczej niż dorosły. Pierwsze wspomnienie to upał i tłum. Ludzi było tu tak dużo, jak kiedyś na ul. 3 Maja w Katowicach podczas przedświątecznych zakupów. Do tego dochodził charakterystyczny zapach waty cukrowej i dźwięki karuzel.

Najważniejszy był zawsze wielki młyn nazywany gwiazdą. Dla wielu to symbol Śląskiego Wesołego Miasteczka dziś nazywanego Legendią. Przejażdżka największym w Polsce diabelskim młynem o średnicy 40 metrów zapierała dech w piersiach. Wzniesienie się jedną z 36 gondoli na wysokość około 45 metrów pozwalało dokładnie przyjrzeć się nie tylko parkowi, ale też pobliskiemu osiedlu Tysiąclecia i widocznemu po wschodniej stronie „wesołego” centrum Katowic.

Nie wiem, czy ktoś pamięta, ale młyn przez wiele lat miał poważny mankament: nie był oświetlony. Gdy go montowano w latach 80., w Polsce nie produkowano odpowiednio trwałych żarówek. Potem zawsze brakowało na to pieniędzy.

Hitem był też ześlizg do wody wielkiej łodzi, Skoternie (tak nazywano jazdę elektrycznymi autkami), beczka śmiechu (wcale nieśmieszna), karuzela Enterprise, karuzele Apollo 2000 i Balerina, Cyklon Coaster oraz dwa Pałace Strachów.

Przyznam się, że potem przez wiele lat Śląskiego Wesołego Miasteczka nie odwiedzałem. Nie było po co. Od znajomych słyszałem, że wszystko tam wygląda tak samo, że część atrakcji nie działa, że to skansen. I mieli rację. Przez wiele lat Śląskie Wesołe Miasteczko było marną kopią swojej świetności z lat PRL. Mimo to czułem do tego miejsca sentyment. Przecież to było świetne miejsce zabawy.

Coś drgnęło dopiero w 2015 roku. Spółka WPKiW, zarządzająca Parkiem Śląskim, podpisała w kwietniu 2015 roku umowy inwestycyjne ze słowacką firmą Tatry Mountain Resorts, dotyczące rozwoju Śląskiego Wesołego Miasteczka. Słowacki partner zobowiązał się w ciągu pięciu lat zainwestować w modernizację wesołego miasteczka co najmniej 117 mln zł. Tereny, na których obecnie funkcjonuje jeden z największych polskich lunaparków, zostały spółce wydzierżawione. W ciągu pierwszych pięciu lat inwestor ma płacić czynsz roczny w wysokości 1,4 mln zł, a od szóstego roku 1 mln euro.

– Po ponad pięćdziesięciu latach – dzięki pozyskaniu tak znakomitego inwestora – jesteśmy świadkami powtórnych narodzin Śląskiego Wesołego Miasteczka. Cieszymy się z takiej współpracy, zwłaszcza że firma TMR posiada też ośrodek narciarski w Szczyrku. Myślę, że będzie to fantastyczne połączenie tych dwóch miejsc i powrót do czasów ich świetności – mówił marszałek Wojciech Saługa podczas podpisania umowy.

Nowa nazwa

Inwestor zaczął od inwestycji i nowej nazwy. Legendia Śląskie Wesołe Miasteczko to uzupełniona nazwa chorzowskiego lunaparku. Nawiązuje do opowieści o Skarbniku i Lechu, a także do opowiadań o innych postaciach, które mają się tam pojawić. Ten legendarny klimat i nową jakość goście miasteczka poczuli 29 kwietnia, kiedy w Legendii rozpoczął się nowy sezon.

KAMILA KOTUSZ

Nowa marka to dopiero początek zmian. Śląskie Wesołe Miasteczko ze zwykłego parku rozrywki zmienia się w tematyczny park rozrywki, który przenieść ma gości w świat legend, baśni i opowiadań, a te są tematem przewodnim parku. W sezonie 2016 zaprezentowano pierwszą odsłonę nowej tematyki, jaką była legenda o Skarbniku – śląskim dobrym duchu kopalni. Opowieść towarzyszy spływowi rwącą rzeką – Diamond River – atrakcji, na której w łodziach zjeżdżamy z dwóch wież (o wysokości 8 m i 12 m) do wody z efektowną falą.

W tym sezonie Legendia Śląskie Wesołe Miasteczko to już park tematyczny, w którym ponad 60 procent terenu zyskało zupełnie nowy wygląd i tematykę.

DAWID CHALIMONIUK

Na gości lunaparku będą czekają cztery strefy: Magical Village (z nową bramą, urządzeniami rodzinnymi i ekstremalnymi), Valley of Dreams (urządzenia skierowane głównie do rodzin i dzieci), Magical Mountain (strefa ekstremalna z „Lechem” i Diamond River), a także Magical Forest (m.in. z nową odsłoną Dużej Gwiazdy – Magical Flower).

Najwięcej osób czeka na zapowiedzianą na 1 lipca premierę największego w Europie Środkowo-Wschodniej rollercoastera, nazwanego Lech Coasterem. Ta atrakcja to wysoka na 40 metrów kolejka z torem o długości 908 metrów i wagonikiem poruszającym się z maksymalną prędkością 95 km/godz. Te parametry na pewno wbiją gości w fotel i zagwarantują niesamowite emocje.

Co ważne, Legendia szanuje historię miejsca. Śląskie Wesołe Miasteczko nie zmienia nazwy, wprowadzona zostaje jedynie nowa marka. – Nadal pozostajemy Śląskim Wesołym Miasteczkiem w nowej odsłonie. Dzięki temu ciekawie przedstawimy istotę i zachęcimy gości, którzy odwiedzili nas ostatni raz kilka lat temu, do ponownej wizyty i odświeżymy ich wrażenia – podkreślała niedawno Beata Markiewicz, brand manager Legendii Śląskiego Wesołego Miasteczka.

Miasta Idei w Legendii

W piątek 26 maja „Gazeta Wyborcza” wraz z gospodarzami Legendii organizuje w Chorzowie 15. spotkanie z cyklu „Miasta Idei”. Będzie ono dotyczyć możliwości spędzania czasu wolnego w mieście. Do udziału w warsztatach zaprosimy mieszkańców Katowic, Chorzowa oraz Siemianowic Śląskich. Będą z nami sąsiedzi Legendii, społecznicy oraz aktywiści i liderzy opinii. Wspólnie porozmawiamy o tym, jak pamiętamy to miejsce, jakie wrażenia stąd wynieśliśmy. Zapytamy, jakie zmiany są najbardziej imponujące, co jeszcze warto zmienić. Na mapie Legendii zaznaczymy ulubione miejsca naszych gości. Tak stworzymy ich własny ranking najlepszych i polecanych atrakcji. Potem wspólnie zastanowimy się, jakie nasi goście pamiętają legendy z własnego dzieciństwa, jakie opowiadają swoim dzieciom. Następnie wybierzemy najciekawsze i razem spróbujemy stworzyć lub dobrać do nich możliwe parkowe atrakcje. Jeśli to będzie Bazyliszek, to czy powinny to być np. lustra? A co ze Smokiem Wawelskim?

Warsztaty mają charakter zamknięty i rozpoczną się o godz. 14.30 od wyjątkowej wycieczki po Legendii.

O godz. 17.30 w namiocie, który stanie na pl. Atrakcji 1 w Legendii, odbędzie się panel dyskusyjny. Podczas rozmowy z zaproszonymi ekspertami i praktykami zastanowimy się, jak zmienia się Park Śląski i jego otoczenie. Dlaczego postanowiono wydzierżawić Śląskie Wesołe Miasteczko, jakie to da korzyści wszystkim stronom? Jakie plany ma inwestor na ten i kolejne sezony? Jak zamierza budować dalej legendę tego miejsca? Gości z innych instytucji na terenie Parku Śląskiego będziemy pytać o ich plany, szanse rozwoju i współpracę.

Naszymi gośćmi będą: Julius Vinter, dyrektor generalny TMR na Polskę, Paweł Cebula, dyrektor Legendii Śląskiego Wesołego Miasteczka, Wojciech Saługa, marszałek województwa śląskiego, Marcin Michalik, wiceprezydent Chorzowa, Jolanta Kopiec, dyrektor Śląskiego Ogrodu Zoologicznego, Aneta Moczkowska, prezes Parku Śląskiego, oraz Krzysztof Klimosz, prezes Stadionu Śląskiego.

Śląskie Wesołe Miasteczko - Legendia At NightŚląskie Wesołe Miasteczko - Legendia At Night MATERIAŁY PRASOWE

Darmowe wejściówki do Legendii

Dla pierwszych stu osób, które w piątek 26 maja przyjdą o godz. 17.30 posłuchać rozmowy o Legendii oraz wziąć udział w dyskusji i w razie chęci zadać gospodarzom pytania o przyszłość miejsca, mamy prezent: darmowy bilet (o wartości 59 zł) do Legendii, który uprawnia do jednorazowej wizyty w dniach 27 lub 28 maja. Żeby odebrać darmowy bilet do Legendii, trzeba najpierw zgłosić swój udział w konferencji pod numerem telefonu 32 32 52 444 od poniedziałku do piątku w godzinach 11-17.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.