Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czwartek w Mysłowicach wraz z urzędem miasta zorganizowaliśmy spotkanie z cyklu Miasta Idei. Cel? Ustalić, co powoduje, że mieszkańcy nie czują się bezpieczni w swoimi mieście. Zaczęliśmy od warsztatów z mieszkańcami, aktywistami i liderami opinii, które prowadził Rafał Stefański.

Na początku zapytał gości, co uważają za niebezpieczeństwo. - Czy to pies biegający bez smyczy? Ciemność? Proszę o hasła, propozycje - zachęcał.

Pierwsza na tablicy pojawiła się kartka z napisem "ciemność". Potem jeszcze wandalizm oraz hałas. Mieszkańcy, myśląc o zagrożeniach, wskazali też "niebezpieczne grupy", sklepy monopolowe oraz sklepy całodobowe i brak chodników. Na tym nie koniec. Na tablicę trafili: kibole, alkohol, meliny. Zwrócono też uwagę na zbyt szybko jeżdżących kierowców. Okazało się, że zagrożeniem dla mieszkańców jest także... młodzież oraz bezdomni. Pojawiła się też nuda.

Zacząć od kiboli i narkotyków

- A gdybyście mogli pozbyć się od razu jednej z tych rzeczy? Od czego byście zaczęli? - zapytał Stefański. Z sali padało: kibole, alkohol, narkotyki. - Czyli te niebezpieczeństwa są dla was najważniejsze? - upewniał się Stefański. Tak powstała pierwsza trójka zagrożeń w Mysłowicach.

- Załóżmy, że złota rybka daje nam jeszcze jedno życzenie. Czego się pozbywamy? - pytał Stefański. Tym razem mieszkańcy wskazali niebezpiecznie jeżdżących kierowców, wandalizm oraz niebezpieczne miejsca. A trzecie życzenie? Tu mieszkańcy wymienili ciemność, nudę i brak nadzoru nad młodzieżą.

Później mieszkańcy podzieleni na grupy wybrali po jednym problemie i musieli poszukać recepty, jak sobie z nim poradzić.

Recepta na niebezpieczne miejsca? To wycinka krzewów, oświetlenie, monitoring i patrole piesze.

W przypadku nadużywania alkoholu mieszkańcy upomnieli się o większą kontrolę pomocy społecznej udzielanej osobom nadużywającym alkoholu i domagali się regularnych kontroli przez policję miejsc, gdzie pojawiają się pijący.

Trzecia grupa zastanawiała się, jak walczyć z wandalizmem. Recepty na to zjawisko to m.in. reagowanie świadków oraz profesjonalny monitoring. Ważne są także częste patrole służb porządkowych.

- Dodajmy do tego edukację. Ludzie muszą wiedzieć, że wandalizm jest kosztowny. Trzeba też ludzi uczyć, że telefon z prośbą o interwencję czy zgłoszenie jakiegoś zachowania nie jest kapowaniem - mówili mieszkańcy.

Mieszkańcy za zagrożenie uznali też młodzież, a raczej brak nadzoru nad nią. - U nas nie ma nawet boiska, gdzie młodzi mogliby spędzać czas. Trzeba im zapewnić darmowy dostęp do infrastruktury sportowej - mówił jeden z uczestników.

Pojawił się również pomysł zwiększenia liczby zajęć pozalekcyjnych. - A co z rodzicami? Oni muszą być odpowiedzialni za to, co robi dziecko - zwracali uwagę uczestnicy warsztatów.

Piąta grupa zajęła się kibolami. Aby się z nimi uporać, trzeba ich surowo karać. Tu kluczowe są nadzór rodziców oraz monitoring, żeby zmniejszyć anonimowość. Ważna jest też prewencja, bo przecież nikt nie rodzi się kibolem czy piratem drogowym, oraz odstraszanie. - I tu na przykład taką formę ma też monitoring. Przecież gdy ktoś widzi kamerę i wie, że zostanie nagrany, to na przykład nie rzuci czymś w szybę - mówił jeden z mieszkańców.

Na zakończenie wspólnie wybrano działania, które mogą poprawić bezpieczeństwo. Wymieniono: wycięcie chaszczy, edukację oraz zgłaszanie przez mieszkańców niepokojących zdarzeń. Mieszkańcy życzyliby sobie więcej patroli i monitoringu. Zaapelowali też o większe zaangażowanie rodziców, więcej zajęć pozalekcyjnych oraz zapewnienie młodzieży dostępu do infrastruktury sportowej.

Dbanie o bezpieczeństwo to nie działania jednorazowe

Po warsztatach, o godz. 18, rozpoczęła się konferencja. Udział w niej wzięli: Edward Lasok, prezydent Mysłowic, gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM, prof. Marek Walancik z Katedry Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej, Józef Kogut ze Śląskiego Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Przestępstw, Joachim Piecha, wiceprezes firmy Proximus z Katowic, prof. Krzysztof Czekaj, socjolog z Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie, oraz Tomasz Górski, wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach. Debatę poprowadził Przemysław Jedlecki, dziennikarz "Wyborczej".

W gronie ekspertów dyskutowano, jak sprawić, żeby mieszkańcy Mysłowic czuli się bezpieczniej, i w jaki sposób władze miasta wraz z policją mogą na to wpłynąć. Jako pierwszy głos zabrał prezydent Edward Lasok.

- Bezpieczeństwo w Mysłowicach to temat bardzo ważny, wiodący w mieście. W ubiegłym roku odbyłem cykl spotkań we wszystkich dzielnicach i można było zauważyć, że ta kwestia interesuje wiele osób. Dbanie o poprawę bezpieczeństwa mieszkańców Mysłowic nie może być działaniem jednorazowym, proces ten musi być długotrwały. Dlatego też systematycznie dotujemy piesze patrole policyjne, tak aby w miejscach szczególnie zagrożonych było jak najbezpieczniej. Wspieramy także straż miejską i straż pożarną. Do połowy 2017 r. w Mysłowicach powstanie 27 nowych stanowisk z kamerami miejskiego monitoringu. Docelowo myślimy o 100 takich urządzeniach - powiedział prezydent Mysłowic.

Od jakich działań władze Mysłowic powinny zacząć? Prof. Krzysztof Czekaj zwrócił uwagę na konieczność stworzenia mapy miejskich zagrożeń.

- Mogę przywołać przedwojenne, polskie przysłowie: "Wiedzą sąsiedzi, kto na czym siedzi". Trzeba zacząć od diagnozy i przebadania całych Mysłowic. Najpierw władze miasta i policja muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie są główne problemy społeczne w poszczególnych dzielnicach i grupach wiekowych - wyjaśnił prof. Czekaj.

- Mapa zagrożeń w Mysłowicach powinna uwzględniać wiele problemów: przestępczość w danym regionie, poziom bezrobocia czy wykształcenie mieszkańców danej dzielnicy. Niestety, w niektórych miastach takie systemy nie są wykorzystywane efektywnie. Zapomina się, że najważniejszym elementem wszystkich planów dotyczących zwalczania przestępczości są mieszkańcy. Społeczeństwo musi być zaangażowane w takie projekty. Pokazowe, przesadzone akcje policji mogą przynieść zupełnie odwrotny efekt. Byłem świadkiem takich sytuacji m.in. w Warszawie - stwierdził gen. Polko.

Zaangażowany dzielnicowy to skarb

Nieco innego zdania był Józef Kogut. Według niego rola policji w poprawie bezpieczeństwa jest nie do podważenia. - Mapy mapami, ale bez udziału człowieka się nie obędzie. Najważniejszą rolę powinni odgrywać policjanci dzielnicowi. Powinni oni codziennie chodzić po mieście i rozmawiać z mieszkańcami, być zawsze blisko nich. Nie pomoże żadna mapa zagrożeń, gdy funkcjonariusze nie będą zaangażowani w codzienne obchody swoich dzielnic - powiedział Kogut.

Tomasz Górski z WUP w Katowicach podkreślił, że duży wpływ na statystyki dotyczące przestępczości ma poziom bezrobocia. - Swego czasu w Świętochłowicach bezrobocie sięgało 30 proc. Odbyłem tam wiele spotkań z przedstawicielami policji, straży miejskiej, urzędu pracy i opieki społecznej. Można było zaobserwować, że mapy bezrobocia i przestępczości się pokrywały. Nuda i bezczynność, zwłaszcza u osób młodych, dość często prowadzą do działań przestępczych. Ważne, aby zadbać o odpowiednią edukację tych osób, tak żeby mogły podjąć godną i dobrze wynagradzaną płacę. To jedna z recept na bezpieczne miasto - zaznaczył Górski.

Ważną częścią konferencji była dyskusja o roli monitoringu.

- Nie możemy dzisiaj, w XXI w., powiedzieć, że nie chcemy monitoringu. Badania na całym świecie pokazują, że tam, gdzie zamontowano takie systemy, poziom bezpieczeństwa się zwiększa. Musi być to jednak system technicznie sprawny, dobrze zarządzany i odpowiednio archiwizowany - podkreślił prof. Walancik.

Na Śląsku powstała jednostka do walki z kibolami. "Cała wiedza operacyjna w jednym miejscu" >>>

 

"Wyborcza na żywo" to spotkania z dziennikarzami lub publicystami, którzy goszczą na łamach. Rozmawiamy o sprawach lokalnych i na tematy polityczne, gospodarcze, kulturalne. Zapowiedzi spotkań publikujemy na stronach lokalnych i na wyborcza.pl/nazywo

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.