Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Panie prezydencie, kiedy ostatnio był remontowany centralny plac Dąbrowy Górniczej, czyli plac Wolności?

Marcin Bazylak, I zastępcą prezydenta Dąbrowy Górniczej: Estetyka tego miejsca jest poprawiana na bieżąco. Natomiast taki solidny, generalny remont odbył się dziesięć lat temu?

Podoba się Panu to miejsce?

- Wydaje mi się, że aby mówić o tym miejscu trzeba patrzeć na całe centrum. Ale trzeba też przyznać, że odbiega to od tego, czego byśmy sobie tu życzyli. Gdyby nie wyremontowany Pałac Kultury Zagłębia, to mielibyśmy tu tylko przystanki tramwajowe i autobusowe. Jest na szczęście park Hallera.

O budowie centrum miasta i wykorzystaniu do tego nieczynnej już dziś dawne fabryki Defum mówi się od lat.

- Mówi się o tym od lat 90, kiedy zauważono ten deficyt. Wtedy to było jednak bardziej skoncentrowane na terenie przed Pałacem. Gdy w 1998 roku powstała nowa strategia rozwoju miasta znalazł się tam zapis, że do przebudowy czy też stworzenia centrum warto wykorzystać tereny po Defum. Już wtedy produkcja w tym miejscu była mocno ograniczona. Teraz będziemy to robić.

Jedna z mieszkanek podczas debaty na ten temat mówiła, że to miejsce żyło. Nie zgodziła się z tezą, że to było miejsce odcięte od reszty Dąbrowy Górniczej. Jaką rolę pełniło?

- To pokazuje, że trzeba rozmawiać o tym miejscu. Jest poczucie np. że gdy tworzymy coś nowego, to nie szanujemy przeszłości. To sentymenty. Ale to miejsce było zamknięte. Owszem toczyło się tam życie, jednak nie dla wszystkich. Dużo osób tam pracowało, ale równie wiele nie miało wstępu za bramę zakładu. A my chcemy, żeby to miejsce było otwarte dla każdego. Przychodzi do nas wielu pracowników Defum, chcą opowiadać o tym, co się tu działo. To jest dla nas ważne, ponieważ nowe centrum powstanie w miejscu, które ma swoją historię.

Kupiliście teren fabryki za 800 tys. zł. Zawsze przy takich decyzjach są obawy, co będzie jeśli nic nie da się w tym miejscu zrobić.

- Długo o tym myśleliśmy. Tak naprawdę dla Dąbrowy Górniczej jest ważne to, że musimy podnosić jakość życia w mieście. To nie tylko miejsca pracy, ale też to jak się mieszkańcy tu czują. My widzimy mankamenty, jednak najważniejsze jest mieć plan i konsekwencję działania. Tu mieliśmy poczucie, że właśnie tak jest. Dlatego, gdy przyszedł czas transakcji, zależało nam na tym, żeby teren fabryki koniecznie kupić i zbić cenę jak najmocniej się da.

Jaka była pana reakcja, gdy pierwszy raz wszedł do pofabrycznych hal? Otwarły się wielkie drzwi zobaczył pan wnętrze i pomyślał "O rany! Co myśmy kupili!"?

- Powiem szczerze, że była to mieszanka fascynacji i przerażenia, co nas tu może czekać. Wiemy w jakim stanie są budynki. Ale to jednocześnie wielka szansa ma to, żeby zrealizować tu wiele ciekawych projektów, na które dziś nie mamy miejsca. To świetna przestrzeń, żeby pod dach przenieść życie miasta.

Otwarty dialog z mieszkańcami w takich sprawach nie jest typowy. Można było przecież wszystko zaplanować w zaciszu prezydenckiego gabinetu i dopiero, gdy powstaną piękne wizualizacje pokazać je mieszkańcom.

- Nie można zabierać takiego projektu dla siebie. Nie można o takim miejscu mówić bez mieszkańców. Ta inwestycja nie może być tak realizowana. Ostateczna odpowiedzialność i tak spadnie na władze miasta, ale musimy rozmawiać z mieszkańcami, ponieważ jest wiele pomysłów, które nam by nie przyszły do głowy. Szukanie ich i rozmowa o nich jest najważniejsza. Musimy też znać obawy mieszkańców. Pomyśleliśmy np. że może tu być targ. Mieszkańcy okolicznych bloków przypomnieli, że takie coś już pod domami mieli.

Jaka z tego nauka?

- Taka, że jeśli myślimy tu o targu, to musimy odpowiedzieć na obawy mieszkańców i wszystko tak zaplanować, by je rozwiać. Przecież targ w takim miejscu można zorganizować na europejskim poziomie, tak jak to się odbywa w wielu halach targowych zagranicą. W nich wszystkie mankamenty są zneutralizowane. Da się to zrobić. Chcemy znać nie tylko obawy, ale też pomysły. Już teraz do urzędu przychodzą osoby, także związane z biznesem, które mają swoje propozycje. Warto je zaangażować do tego projektu.

Podczas warsztatów, które zorganizowaliśmy mieszkańcy wybrali dziewięć pomysłów na to miejsce. Na liście ich propozycji jest m.in. restauracja, hala koncertowa i amfiteatr, kino plenerowe, sala multimedialne, przestrzenie publiczna czy życie nocne. Jak Pan to ocenia?

- To bardzo dobre pomysły. Dla nas kluczowe jest to, że gdy rozmawiamy o fabryce, to jest to tak naprawdę rozmowa o całym mieście. Zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby zebrać wszystkie propozycje, to szybko się okaże, że 4 hektary fabryki Defum, to za mało by je wszystkie zmieścić. Ważne jest też to, że podczas warsztatów i rozmów można się przekonać nie tylko jakie propozycje się pojawiają, ale również jak często, jakie wiążą się z nimi nadzieje i jakie są zastrzeżenie. Chcę też podkreślić, że choć debaty są ważne, to jest też spora grupa mieszkańców, która z różnych powodów nie przyjdzie na takie spotkanie. Ich opinii nie może lekceważyć. Dlatego będziemy organizować też debaty podwórkowe. Rozmawiać o mieście będziemy też w domach kultury i świetlicach. Im więcej rozmów o mieście, tym większa szansa na to, że ludzie będą z niego zadowoleni.

Kiedy będzie dokładnie wiadomo, co się zmieni w Defum?

- W przyszłym roku pojawi się raport po debatach i warsztatach. Będziemy wiedzieli czego oczekują mieszkańcy. Potem omówimy to z ekspertami, będziemy też rozmawiać z biznesem. Zdefiniujemy co jest możliwe. Będziemy wiedzieli, co musi zrobić miasto, a czym może zająć się biznes. Chcemy z góry określić reguły gry. Nie chcemy, żeby zdarzyło się tak, że pojawi się pomysł na któryś z budynków, a potem prywatny inwestor powie nam, że jednak woli otworzyć tu banki albo dyskont. Na coś takiego nie możemy się zgodzić.

Czy myślicie, żeby na terenie fabryki można było po prostu mieszkać?

- Rozważamy to. Od strony torów kolejowych już są wspólnoty mieszkaniowe. To miejsce jest bardzo odsunięte od szlaków komunikacyjnych. Chcemy to zmienić i sądzimy, że po otwarciu terenu fabryki będzie tu o wiele łatwiej dojść. Rozważamy czy nie postawić tu budynku komunalnego z mieszkaniami na wynajem, nawet krótkoterminowy dla młodych ludzi. Wydaje się, że im nowe funkcje Fabryki Pełnej Życia nie będą uciążliwe. Rozmawiamy też z Wyższą Szkołą Bankową. I mamy od nich jasny sygnał, że nie warto budować akademiku. Lepszym modelem są mieszkania, w których może żyć grupka młodych ludzi. Dla tego miejsca to idealne rozwiązanie. To centrum miasta z wszystkimi jego zaletami jeśli chodzi o dostęp do usług, kultury czy sklepów. A tuż obok jest uczelnia.

Kluczowa jest komunikacja. I pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy, to dworzec kolejowy Dąbrowy Górniczej. Nie ma się dziś czym chwalić.

- Chcemy zmienić zachowania komunikacyjne w mieście. Chodzi o to, żeby ludzie przesiedli na transport publiczny, w tym na Koleje Śląskie. Wiążę z tym ogromne nadzieje. Dworzec to ważny element. Chodzi o remont, ale też parking w tym miejscu, przystanki autobusowe, budowę dwóch przejazdów pod torami. Odciąży to centrum jeśli chodzi o ruch samochodów i autobusów. To wyzwania. Mamy już oszacowane koszty.

Poważnym problemem jest DW910, która przecina miasto.

- To zawładnięcie przestrzenią centralną w mieście przez samochody. Wiemy jednak, że mieszkańcy muszą być przygotowani do odwrócenia proporcji. To wymaga czasu. Dlatego gwałtownych zmian nie będzie. Już teraz za co zaczynamy wyjaśniać mieszkańcom, co chcemy zrobić i po co. Kiedyś chodziło o budowę trasy, którą szybko będzie można dojechać do Huty Katowice. Od tej pory wiele się zmieniło. Powstały inne firmy, czy zakłady pracy, pojawiły się nowe osiedla. Ruch po mieście musi się odbywać inaczej.

To widać, ale musimy się też uczyć nowego spojrzenia na miasto i tego jak po nim się poruszać. Dotyczy to zarówno mieszkańców jak i urzędników. Miasta w regionie są młode. A prawdziwa samorządność jest jeszcze młodsza. To zaledwie 25 lat. Gdy jednak rozmawiamy o tym wszystkim okazuje się, że jest łatwiej, gdy mówimy o czymś co jest namacalne. Ważny jest konkret: którędy ma jeździć autobus, co zrobić na terenie Defum, jak powinna wyglądać ul. Królowej Jadwigi? To ludzi naprawdę interesuje, wtedy łatwiej o porozumienie. Już teraz planujemy wprowadzenie zielonej fali na linii tramwajowej, która przecina miasto, przebudowywane będą przystanki tramwajowe. Tramwaj jest głównym środkiem transportu. A to oznacza, że musimy zmienić trasy autobusów. I w przyszłym roku będziemy o tym rozmawiać z mieszkańcami Dąbrowy Górniczej oraz sąsiednimi miastami. Musimy przecież pamiętać, że to naczynia połączone.

"Wyborcza na żywo" to spotkania z dziennikarzami lub publicystami, którzy goszczą na łamach. Rozmawiamy o sprawach lokalnych i na tematy polityczne, gospodarcze i kulturalne. Zapowiedzi spotkań publikujemy na stronach lokalnych i na wyborcza.pl/nazywo.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.