Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trudno wyobrazić sobie dzisiaj życie bez pomocy strażaków. Gaszenie pożarów to teraz tylko niespełna połowa wszystkich ich akcji. Pozostałe interwencje to wyjazdy do usuwania skutków klęsk żywiołowych, wypadków samochodowych czy akcje związane z zagrożeniami ekologicznymi. Strażacy usuwają m.in. skażenia i zagrożenia środowiska powstałe w wyniku wylania się oleju czy paliw, inne skażenia chemiczne, likwidują skutki awarii na terenach zakładów przemysłowych.

Ratunek niosą nie tylko zawodowi strażacy, ale także tysiące strażaków ochotników. Ochotnicze straże to najprężniej działające organizacje pozarządowe w Polsce, na dodatek z najdłuższą tradycją. To rozwiązanie unikatowe na skalę europejską.

Zarówno strażacy ochotnicy, jak i zawodowcy potrzebują do działania odpowiedniego sprzętu. Bez niego prowadzenie skutecznych akcji ratowniczych nie byłoby możliwe. Jego zakup od lat wspiera Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. W ten sposób udzielane przez niego dotacje bezpośrednio wpływają na podniesienie bezpieczeństwa mieszkańców wszystkich zakątków województwa oraz tutejsze środowisko naturalne.

Wóz dla ochotników

W nowy sprzęt wzbogaciło się już wiele jednostek z terenu naszego województwa. Kolejną jest Ochotnicza Straż Pożarna w Mokrem w gminie Mikołów. Tamtejsi strażacy 15 listopada otrzymali nowy wóz. W jego przekazaniu udział wzięli m.in. Adam Lewandowski, zastępca prezesa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, Bogdan Jędrocha, zastępca śląskiego komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, Damian Krawczyk, komendant powiatowy PSP w Mikołowie, oraz władze Mikołowa.

Zakup średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego MAN był możliwy m.in. dzięki dotacji w wysokości 50 tys. zł z WFOŚiGW, a także pieniądzom z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, budżetu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji i województwa śląskiego. Mikołów na zakup samochodu przeznaczył 400 tys. zł. Łączny koszt wozu wyniósł 762 tys. zł.

Samochód ma 8 m długości i prawie 3,5 m wysokości, nie licząc wysuwanego oświetlenia, które od dachu pojazdu można wysunąć na dodatkowe 4 m. – Wóz jest uterenowiony, ma napęd na wszystkie koła, mieści 3500 litrów wody, 350 litrów środka pianotwórczego, ma autopompę o wydajności 2960 litrów. Jest fabrycznie nowy, wyposażony w szybkie natarcie z 60-metrowym wężem, pneumatyczny maszt oświetleniowy i automatyczne zraszacze do gaszenia traw. Po zamontowaniu sprzętu, który posiadamy, wóz może nam służyć w każdej akcji – ratowniczo-gaśniczej, przy wypadkach drogowych, powodziach i usuwaniu innych miejscowych zagrożeń – wyjaśnia Mariusz Paździor, naczelnik OSP Mokre.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.